Postukałem sobie drugi weekend w BF6 i moje odczucia są następujące:
1. Technicznie jak na 520 tyś. bawiących się ludzi w pierwszy weekend jest super - serwery dają radę.
2. "Matchmaking" kuleje, a "team balance" nie istnieje. Dlaczego kiedyś dało się takie rzeczy zrobić, a obecnie tego zupełnie nie ma i albo wchodzi się jak w pasło, albo nie da się głowy wychylić zza rogu.
3. "Respawn" z wrogiem za plecami to w zasadzie też standard. Pojawiasz się i czapa.
4. M4 to dalej maszynka do mielenia mięsa.
5. Jako inżynier chcąc naprawić pojazd, jak z niego wysiądziesz to 9 na 10 przypadków pojawisz się przed pojazdem, a nie za. Przez co dostajesz czapę murowaną.
6. Przydługie animacje np. z defibrylatorem. No biegasz koło typa, żeby go ożywić i zamiast być szybka akcja to się trzy razy wracasz albo czekasz aż twój medyk pobawi się elektrodami, a na końcu i tak musisz przystanąć, wycelować i ożywić. Przeważnie jak to się uda to i tak oboje zginiecie, bo już wszyscy zdążyli się wstrzelać w was.
7. Kolory... o ile graficznie jest ładnie to przychylam się do zdania niektórych, że po dłuższej zabawie męczy i utrudnia odnajdowanie celów. Mogłoby DICE to dopieścić.
8. Wirniki śmigłowców wyglądają paskudnie - znaczy są statyczne i pewnie babol.
9. Podoba mi się, że każdy teraz może kumpla ożywić, ale chyba tylko raz. Medyk robi to szybciej, ale są sytuacje, gdzie to się przydaje.
10. Momentami za dużo się dzieje na ekranie i gubi się kontekst. Wybuchy, rozpierducha, błyski, refleksy, dym, walące się budynki i Ty nerwowo wpatrzony w mini mapę próbujący ogarnąć kto obok strzela.
11. Poruszanie się po menu, za dużo przeklikiwania, wyskakującyc okienek. Ewidentnie wynik bycia multiplatformówką i obsługi na kontrolerach.
12. W sumie też taaki "głuptak". Tęsknię za czasami kiedy w menu można było sobie dowolnie pogrzebać w serwerach, dodać do ulubionych, coś zahostować itd.
Reszta to w zasadzie to co było, ten sam kotlet, ale podany na nowym talerzu. W sumie to zapowiada się, że będzie sukces. Da się w to grać i można się przy nim zrelaksować jak i nieźle wkurzyć. W sumie to w piątek, zupełnie nieświadomie, tak dobrze się bawiłem, że w pomieszczeniu nagrzałem sobie do 33 stopni Celsjusza

. Może w kolejnych etapach testów dojdzie więcej rzeczy do zabawy, nowe tryby to wtedy coś więcej się powie.
Aha, tak jak w zeszłym tygodni potrafiłem być 76449 w kolejce do zabawy, tak w ten weekend w najgorszym wypadku byłem 900 w kolejce. Naprawdę czapki z głów, że to wszystko działało bez większych wypierdółek.
PS 13. Bieganie z "pompką" bardzo satysfakcjonujące i lubię ;]