Kwestia kasy jest jak zawsze kwestią związaną z zasobnością czyjegoś portfela i nie to według mnie jest meritum sprawy, a fakt, ze my jako nabywcy de facto przyzwyczailiśmy firmy i wyraziliśmy zgodę na dojenie. Kiedyś się kupowało gotowy produkt, potem nadeszły czasy kupowania obietnic, czyli różnego rodzaju alfa, beta itd i nawet gdy w końcu otrzymywało się produkt skończony, to nie zawsze było w nim wszystko szumnie kiedyś zapowiedziane, albo my nabywcy już zapomnieliśmy o obietnicach, albo też byliśmy szczęśliwi, że w końcu jest jakiś ochłap, który działa. Teraz kolejna faza, faza wersji, a potem może faza wersji malowań czy ilości podwieszeń.
To trochę tak jak bodajże pomysł pewnego koncernu samochodowego zza naszej zachodniej granicy by działające ponadstardardowe elementy wyposażenia objąć abonamentem, płacisz działa, nie płacisz nie działa (na szczęście konkurencja ten pomysł wyśmiała i zamówiłem nowy samochód właśnie u niej, mimo iż przez chwilę nawet się zastanawiałem nad modelem tego "naciągającego" koncernu).
Tu jeszcze dodatkowo oburzające jest, że trzeba kupić wersję pierwszą by móc zakupić drugą, bez żadnych bonusów. Znowu analogia do samochodów, jak jesteś klientem danej marki, to dostajesz całkiem fajny rabat na kolejne auto, a przynajmniej tak jest w firmie której samochodem jeżdżę.
A ładny filmik reklamowy (jak zwykle bardzo sprawny) nie zrekompensuje ogólnego niesmaku, który ta sytuacja pozostawia . Mam Tomcata, mam Phantoma i o ile firma ta czy inne będą taką politykę prowadziły, to niczego u nich więcej nie kupię.