Przyszedł czas na mnie... oczywiście, żeby podziękować Kosowi za udzielone (już pewien czas temu) lekcje.
Zaczynałem chyba tak jak wszyscy - lotem na sznurku, i prawdę mówiąc nie potrafiłem się utrzymać za Mistrzem, bo tak go chyba trzeba nazwać, Misterzem latania dłużej niż 10 sekund

Po tym krótki test ze strzelności - gdyby Kos wystawiał oceny, miałbym piękną jedyneczkę

Zaczynałem lekcje u Kosa od nauki prostego latania - prostego, a raczej po prostej, gdyż wtedy mi się to trudne wydawało, i od zakrętów (różnego rodzaju). Później przyszedł czas na akrobacje, oraz na taktykę ("Zawsze do góry") oraz chyba na każdej lekcji była małe sprawdzenie moich umiejętności strzeleckich.
Kiedy potrzebne stały się niskie pingi, musiałem opuścić Szkołę Kosa, lecz to, co wyniosłem - jest naprawdę wartościowe. Pomimo tego, że w tej chwili praktycznie nie latam w iła, tylko w FS-ie, to te wszystkie wiadomości są bardzo przydatne. Nawet starty i lądowania, w których mnie Kos doskonalił, bardzo się przydały.
Pozdrawiam wszystkich, oraz pozdrawiam Kosa
P.S. Wszyscy, którzy wciąż się zastanawiają, czy się zapisać... nie muszą się niczego bać

mnie Kos jeszcze nie ugryzł (no, tylko do mnie strzelał)
P.S.2 PolishBegginer - ładny wierszyk