Na naszą uwagę zasługuje z tego prostego powodu, że jest pierwszym od jakiegoś czasu filmem o tematyce lotniczej (współczesnej), szkoda tylko, że aby nakręcić taki film to trzeba sięgać po elementy sci-fi. Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości gdzie 3 pilotów US Navy bierze udział w ściśle tajnym programie nowego samolotu. Blah, blah blah, typowa historyjka dorzućmy do tego jeszcze czwarty samolot sterowany przez AI, który to doznaje uszkodzenia w trakcie burzy i wszyscy wiemy czego można się spodziewać.
A spodziewać się możemy filmu lekko strawnego, typowej hollywoodzkiej pokazówki możliwości techniki komputerowej, scenariusz taki sobie, realizacja w zasadzie też, szczególnie irytujący jest początek filmu gdzie skaczemy od ujęcia do ujęcia, od jednego wątku do drugiego bez zdawałoby się jakiegokolwiek powiązania między scenami, pierwsze 30 minut filmu jest jakby nakręcone przez nastolatka, który siedzi i mówi: „dobra, dobra, dobra, a kiedy w końcu będą te wybuchy ?”.
Do filmu radze podchodzić jak do bajeczki sci-fi, a nie poważnego filmu akcji.
PS. Jest jeden plus fimu: jest to pierwsza amerykańska produkcja w której faktycznie możemy zobaczyć rosyjskie Su-30.