VI edycja Turnieju Pilotów, naszej wspólnej zabawy, już za nami.
Wczoraj rozegrane zostały walki finałowe grupy "niebieskiej". Co prawda nie stawił sie jeden z finalistów a mianowicie Switch ale nie przeszkodziło to w dobrej, moim zdaniem, zabawie. W/g mnie był to jeden z ciekawszych i bardziej emocjonujących finałów rozegranych w dotychczasowej historii naszej zabawy. Już na samaym początku, jeszcze przed pierwszym startem dało się wyczuć wśród graczy pewne napięcie emocjonalne. Zawsze wesołe grono pilotów, żartujące między sobą, tym razem było jakieś ciche i spokojne. Urywane rozmowy, krótkie zdania i atmosfera powagi. Coś wisiało w powietrzu....
Zaczęliśmy z niewielkim opóźnieniem, pierwsze pojedynki i szybkie wygrane. Kolejna walka a w niej startuje jeden z faworytów do walki o pierwsze miejsce - Harry. Za przeciwnika ma vIzabelin'a. Znając poziom umiejętności obydwu graczy z góry założyłem wygraną zawodnika z 303-go tj. Harrego. Ale jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłem na ekranie co się dzieje... To nie ten Harry, którego znam. Lot jakiś dziwny, brak płynności, zniknęła gdzieś pewność siebie. To wszystko skrzętnie wykorzystał Filip i w bardzo krótkim czasie było 3:0 właśnie dla niego. Patrzyłem w monitor i po prostu nie wierzyłem. Dotarł do mnie jedynie dziwnie zmieniony głos Harrego.... Czas na drugi pojedynek - rewanżowy. Tym razem nie stawiałem na żadnego z zawodników. Filip pewnym głosem zgłosił gotowość, Harry nieco niepewnie starając sie tego nie dać po sobie poznać. Pomyślałem, że to może być mecz do jednej bramki no i nie pomyliłem się. Wygrał vIzabelin tym samym eliminując przeciwnika z dalszych walk. Przyznam, że emocje spowodowane wlką udzieliły się także i mnie! BlackMessiah przeszedł do następnego etapu dzięki walkowerowi i tak doszliśmy do "walki wieczoru", do przedwczesnego finału - tak mi się przynajmniej wydawało - do pojedynku Pinkera i "Szpaka". "Szpak" swym normalnym, wesołym głosem zgłasza gotowość, potwierdzam to i teraz Pinker.... Boże! ten jego głos - zimny, twardo brzmiący i pełen skupienia. Przez głowę przemknął mi obraz jego twarzy. Brrrrr... przełknąłem śline i wydałem komendę "START"!. To nie był długi pojedynek... 3:0 dla Pinkera. Za to druga walka mogła zadowolić najwybredniejszych. To było to na co warto było czekać i aż same ręce składały sie do oklasków. "Szpak" w defensywie, Pinker w ataku i odwrotnie, duża ilość zmiennych sytuacji, taktyka, piękne uniki i manewry obronne - to wszystko pokazali obaj piloci w najlepszym wykonaniu. Po kilku a może nawet kilkunastu minutach "Szpak" musiał uznać wyższość przeciwnika... 3:0 dla Pinkera i awans o szczebel wyżej w turniejowej drabince. W kolejnej rundzie do ciekawszych można było zaliczyc pojedynek między vIzabelinem i RedRoverem a w pojedynku o pierwsze miejsce już niespodzianki nie było. Wygrał Pinker dwoma szybkimi walkami. Gratulacje Pinker!!!!
Tak więc po wielu emocjach, które odczuwam jeszcze teraz pisząc ten tekst, ogłaszam, że pierwsze miejsce w grupie "niebieskiej" zajął Pinker.
Ponieważ pierwsze miejsce w grupie "czerwonej" także zajął Pinker nie ma potrzeby rozgrywać walk o Nagrodę Główną czyli puchar ufundowany przeze mnie. Jest to trzecia z rzędu wygrana całego turnieju przez tego zawodnika w związku z czym Nagroda Główna przechodzi na jego własność! Szczerze gratuluję raz jeszcze i myślę, że kiedy na niego spojrzysz (puchar oczywiście), przypomną Ci się chwile spędzone wśród kolegów, walki które z nimi stoczyłeś no i emocje jakie temu towarzyszyły bo śmiem twierdzić, że mimo Twojej klasy emocje były.
Tak więc dobrnęliśmy do ostatniej edycji "Turnieju Pilotów dziadka Kosa" trwającego trzy lata. To spory kawałek czasu ale ja go nie żałuję. Cieszę sie, że mogłem go spędzić razem z Wami, patrząc jak podnosicie swoje umiejętności z edycji na edycję, jak cieszycie się ze swoich zwycięstw i smucicie z poniesionych porażek. Cieszę się z faktu, że zabawa ta łączyła jej uczestników (tak mi się przynajmniej wydaje) a Wy - jej uczestnicy - wznieśliście się ponad wszystkie podziały udowadniając i mnie i innym, że pomimo różnic zdań a czasami i poglądów na gre (i nie tylko), można wspólnie świetnie się bawić. Razem się bawić! I za to Wam wszystkim, wszystkim, którzy do tej pory wystąpili w turnieju, chcę serdecznie podziękować. Bo przecież bez Was ta cała zabawa nazwana dumnie przeze mnie "turniejem pilotów" nigdy by się nie odbyła. Jeszcze raz wszystkim serdecznie i gorąco dziękuje!
Kończę bo jakoś dziwnie ręka zaczyna mi drżeć a w gardle robi sie sucho.
Turniej Pilotów zakończył się.