A mnie maszyny z I WŚ bardzo kręcą, w dziciństwie moją ulubioną książką były "Samolot myśliwskie Pierwszej Wojny Światowej", nosiłem ją w tornistrze zamiast książki do polskiego

Swoją drogą ówcześni lotnicy musieli mieć stalowe ja... znaczy nerwy, żeby latać i jeszcze walczyć na czymś co było zrobione ze szmat, listewek i strun fortepianowych. A takie nazwiska jak Boelcke, Immelman, Fonck, Guynemer, Rickenbacker, Lufbery, Bishop czy obaj Richthofenowie to po prostu legendy.
Film pewnie jak film ale choćby po to żeby popatrzeć na maszyny warto pewnie obejrzeć.