Witam!
Mnie zdarzyło się kiedyś , że właściciel serwera oskarżył mnie o printscrin-owanie ( jakie piękne niepolskie słowo, aż musiałem myślnik wstawić) a to tylko, jak myślę, moje 256 Ram-u dało znać że nie wyrabia.

Natomiast jak Aniołek zaczął temat , to na dogfight-ach (znowu myślnik?) każdy z Polski woła:(oczywiście po angielsku)
te La 7 tak nie zapierd....a, ty musisz być speedhacker , albo
daj spokój B25 tak się nie wznosi... nie było to do mnie, ale daje pewien socjologiczny (jak myślę, bo na socjologii się nie znam) obraz tego jak jednostka (Angel)

wywiera presję na tłumy

(rewolucjonistów?)

Wiem, że mój post nie wnosi nic nowego do dyskusji, a na pewno nie usunie chiter-stwa (jakieś fatum z tymi myślnikami?) z netu, ja jednak proponuję takie podejście:
...skoro lag, to jest adventure (przeczytane tu, na forum chyba ze Szmajsa, albo On kogoś cytował) to niech chiter też będzie adventure i wszystko ....
Widziałem jednego takiego PO_MN z Bułgarii , wchodził na serwer po mnie i po godzinie ja miałem 250- 370 pkt. a on pow. 3000 (i nie pomyliły mi się zera:)) ale to było jakieś 6 - 7 tygodni temu. Teraz chłopak zmądrzał i czuje bluesa, jest dobry, to fakt, ale po godz. ma najwyżej 900pkt. Znalazł (tak sobie to tłumaczę) satysfakcję w tym co ja, nie grac na pkt. tylko dla samego piękna walki... ale o tym to może Ci, którzy w necie dłużej siedzą ( bo ja wcześniej tylko offline w domu, a żonka herbatki donosiła:) no i m.in. za to Ją kocham).
the end
teraz już naprawdę.
