Filmy Franka Capry z serii "Why we fight" to materiały czysto propagandowe. I tylko jako takie można je oceniać i.... co tu dużo mówić - wytrzymać. Oglądałem część a właściwie dwie dotyczace ZSRR. I muszę napisać, że czegoś takiego, poza sowiecką propagandą w życiu nie widzialem. Stek kłamstw, bzdur i przeinaczeń - ZSRR to był wg Franka Capry kraj miodem i mlekiem płynący od Murmańska po Kaukaz i Władywostok, przepełniony pogodnymi, miłującymi pokój i władzę sowiecką ludźmi... Zero czystek, zero Gułagu, zero morderstw politycznych, terroru, zero partyzantki antysowieckiej.... Nie wiedziałem, że takie manipulacje opinią publiczną mogły mieć miejsce w USA.