Autor Wątek: Wysycenie tlenem  (Przeczytany 2793 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Schmeisser

  • Gość
Wysycenie tlenem
« dnia: Listopada 16, 2006, 19:56:16 »
Pogromcy mitów  :121: próbowali odtworzyć pewien mit - otóż w kanadyjskich siłach powietrznych w latach 50 doszło do serii ....hmm dekapitacji pilotów w wyniku eksplozji ( ja tylko powtarzam co usłyszałem buahaha)

Eksplozja następowała w wyniku wybuchowego zapłonu żelatyny do włosów :D w wysyconej tlenem z maski warstwie powietrza pomiędzy hełmem lotnym a palnikiem pilota. Zapłon indukowało iskrzenie 24 V instalacji mikrofonu. Ponoć.
Udało się im to zasymulować w programi ...za pierwszym razem.

Od strony chemizmu procesu nie zgłaszam zastrzeżeń - dużo dziwnych rzeczy sie pali albo wybucha w atmosferze tlenu. Interesuje mnie to czy stosowane dzisiaj przełączniki , pokrętła i takie tam są beziskrowe. Np. cała kopalniana instalacja jest beziskrowa - dlatego włącznik światła jest wielkości kartonika z mlekkiem :D

PS.

Toyo uważaj z żelem i swoją fantazyjną fryzurą  O0 bo  :ponury czycha :D

Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #1 dnia: Listopada 16, 2006, 20:10:01 »
Ja dodam, że przełączniki beziskrowe tak naprawde są po prostu hermetyczne i co za tym idzie - duże. Dla bardziej wtajemniczonych - wykonanie Ex.
« Ostatnia zmiana: Listopada 16, 2006, 20:16:31 wysłana przez Zoom »

Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #2 dnia: Listopada 17, 2006, 02:11:03 »
W którymś odcinku Mythbusters jest o tym .

Offline Redspider

  • *
  • Pure evil....ZŁOOOOO !
Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #3 dnia: Listopada 17, 2006, 07:19:28 »
Ramzey Schmei właśnie o tym pisze.
Nie wiem czy wiecie, ale butli z tlenem nie wolno dotykać, rękawicami, które często są zabrudzone smarami, więc istnieje ryzyko samozapłonu. Jest to znane od dawna. Natomiast mam historię, która związano jest z tlenem. Jak część z Was wie, Pani Vickowa pracuje w szpitalu na oddziale kardiologicznym ( jak dobrze jest mieć taką opiekę medyczną w domu :) ). Znaczna część pacjentów, która trafia z zawałem są to nałogowi palacze. W pierwszych chwilach po przybyciu ze świerzym zawałem podaje się tlen rurkami do nosa. Pewnego wieczora, przywieziono takiego delikwenta. Gość totalny nałóg. Wyobraźcie sobie, że facet leżąc na "R" ( tuż po zawale ) zapalił sobie papieroska, czym oczywiście wywołał zapalenie się podawanego mu tlenu. Cały się poparzył i osmalił wokół nosa i ust, stopiony gorący plastik z rurek itp.. Wyglądał czadowo. BTW gość chyba prędzej czy później kwalifikuje sie do nagrody Darwina. Rano jest obchód lekarski prowadzony przez ordynatora. Całe konsylium wybałusza oczy na faceta, jednocześnie starając sie nie wybuchnąć śmiechem, czytając raport pielęgniarski z nocy. I TU JEST MOCNE !! Ordynator się pyta jak by nic :  Panie Xiński co sie Panu stało ?? Na to pada pseudo inteligentnym tonem odpowiedź: wieczorem poczułem, że mam suchą skórę twarzy, więc posmarowałem sobie kremem NIvea i WTEDY NASTĄPIŁ SAMOZAPŁON !!
Całe konsylium w jednym momencie było na korytarzu zataczając się ze śmiechu, czego i Wam życzę :)   
NA PLASTERKI !!!

Geniusz może mieć swoje ograniczenia, ale głupota nie jest tak upośledzona

Offline zack

  • *
  • Moonhunter.
Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #4 dnia: Listopada 17, 2006, 10:07:25 »
 Schmeis & Co:
  Tutaj dokładny opis eksperymentu. Wyszło tak: owszem, gorąco się może zrobić "pod czapką", natomiast głowa pozostaje na miejscu. :001:

Bis zum bitteren Ende.

Schmeisser

  • Gość
Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #5 dnia: Listopada 17, 2006, 10:29:17 »
Cytuj
There were streams of flame shot out from the helmet, but there was no decapitating force.

 :karpik :karpik :karpik :118: :118:

Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #6 dnia: Listopada 17, 2006, 12:35:46 »

...posmarowałem sobie kremem NIvea i WTEDY NASTĄPIŁ SAMOZAPŁON !!
Całe konsylium w jednym momencie było na korytarzu zataczając się ze śmiechu...


Należy dodać, iż kremy do twarzy (zarówno te starsze, jak i współczesne) z niewiadomych przyczyn opierają się "ognistemu" działaniu tlenu mimo iż zawierają w sobie tłuszcze. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, jednak fakt ten udowodniony został przez pokolenia szybowników wykonujących loty wysokościowe - smarują oni twarz kremami dość obficie, chroniąc ją przed zimnem i słońcem, a potem podają sobie przez maskę czysty tlen... O ile wiem nie zanotowano przypadków samozapłonu w takiej sytuacji.
You are not stuck in traffic. You ARE Traffic.
Get a bike. Break FREE!
"Still in one piece. Good Job. Let's go home."

Schmeisser

  • Gość
Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #7 dnia: Listopada 17, 2006, 15:23:25 »
Cytuj
In the early 90s a pilot getting into a jet on an aircraft carrier put on his oxygen mask. The oxygen reacted to his hair cream, blew his helmet off, and gave him third-degree burns.

We wczesnych latach 90 pilot zapewne f-14 tomcata ( tylko oni używają żelu :D ) zakładając maskę stanął w płomieniach, hełm odleciał mu z palnika zaś ten ostatni doznał poparzeń 3 stopnia.

Cytuj
Apollo 1 incident: Faulty wiring and pure oxygen environment led to the death of the astronauts.

Z tego nie ma się co śmiać, kombinezon był na tyle odporny by ci ludzie mogli zorientować w jaki sposób giną. Straszna śmierć.

Odp: Wysycenie tlenem
« Odpowiedź #8 dnia: Listopada 17, 2006, 16:17:21 »
Ramzey Schmei właśnie o tym pisze.


 :054: No tak, ale palnąłem, chyba przemęczenie, sorry