Widzisz, P-11 nie jest najlepszym samolotem do nauki lądowania. Jest bardzo lekki i nie ma klap, a co za tym idzie tor podejścia jest o wiele bardziej płaski, a niżeli w normalnych samolotach. Przyziemiać należy chyba też z całkowicie zamkniętą przepustnicą. W każdym samolocie musisz znaleźć odpowiednie ustawienie przepustnicy które pozwoli ci na poprawne podejście, a później kolejne umożliwiające poprawne przyziemienie. Jak wyrównasz (podniesiesz dziób nad horyzont) musisz czekać jak prędkość spadnie. Zbyt mały gaz sprawi, że samolot klapnie na pas i wykona kangura, przy zbyt dużej będziesz leciał dalej prosto, a próbując ściągnąć drążek wzniesiesz się. Musisz znaleźć takie ustawienie, które pozwoli ci na swobodne opadnięcie. W przypadku P-11 będzie to chyba zamknięta przepustnica, ale muszę to sprawdzić w praktyce. Możesz podchodzić z z minimalnie opuszczonym dziobem. Pozwoli ci to na w miarę łagodne wyrównanie. Jeśli musisz je wykonać gwałtownie to znaczy, że podszedłeś ze zbyt małą mocą i prędkość przepadania była zbyt duża. Poprawnie powinieneś zmniejszyć moc do prędkości przyziemienia, wyrównać i czekać, aż prędkość spadnie. Jak zaczniesz spadać na pas, ściągni drążek jeszcze bardziej. Dziób będzie wyraźnie ponad horyzontem, a prędkość przepadania minimalna. Zbyt mała prędkość i moc uniemożliwi jednak odbicie się samolotu od pasa-jeden z największych problemów przy lądowaniu.
Pamiętaj, każdym samolotem ląduje się nieco inaczej i dla każdego nabierasz jakiś nawyków które niekoniecznie skutkują na innym typie, a nawet przeszkadzają. W związku z tym ciężko jest wykonać poprawne lądowanie lecąc jakimś samolotem pierwszy raz, lub też po pewnej przerwie w lataniu nim. Słowem jak w życiu.