Autor Wątek: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika  (Przeczytany 6945 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Owl

  • Gość
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #15 dnia: Grudnia 15, 2006, 00:23:08 »
Ależ skąd :D Uważam tylko, że nauczyciel/instruktor/doświadczony doradca ma w simach sens jeżeli chodzi o bardziej zaawansowane rzeczy związane z walką powietrzną, sprawy bardziej abstrakcyjne, wymagające już pewnego siedzenia w temacie. Natomiast, jeżeli ktoś potrzebuje i szuka nauczyciela, żeby opanowac podstawy sima takie jak start i lądowanie, czy zrobienie pętli, czy strzelanie to sorry, ale wówczas nie ma po co poświęcac czasu na takiego pilota bo albo:
-brak mu ikry, inicjatywy, ambicji, zacięcia, uporu, agresywności, dążenia do bycia najlepszym itp, żeby nauczyc się tego samemu (czyli coś co powinno bezwzglednie cechowac wirtualnego pilota myśliwskiego!!)
-albo jest totalnym beztalenciem albo pierdołą (wiec tym bardziej szkoda czasu)
-albo jest leniem i nie chce mu sie poczytac, poszukac materiałów w necie, poszerzac ciągle swojej wiedzy, woli miec podane na tacy, albo niektóre rzeczy przekraczają jego możliwosci intelektualne...


Meehau powiem tak:
Nikt się niczego za kogoś nie nauczy,to fakt ale patrząc na to z Twojego punktu widzenia to po co szkoły jazdy dla początkujących kierowców :011: Po co szkoły, niech się dzieciaki zdolniejsze same uczą a te mniej zdolne od razu najlepiej do kamieniołomu bo im trzeba pokazać,bo same do tego nie doszły o zgrozo... Przecież nie maja samozaparcia i wszystkich rzeczy w/w przez Ciebie.Taki drastyczny przykład ale udowadniajacy ze od kogoś można się więcej nauczyć niż od samego siebie.Samo to ze ktoś się chce uczyć już dobrze o nim świadczy moim zdaniem. Na koniec taka historia z mojego własnego życia,moja młodsza córka(12lat) jest po dziecięcym porażeniu mózgowym,ma upośledzenie lekkiego stopnia głownie koordynacja psychoruchowa u niej zawodzi.Pewnego dnia oświadczyła że chce nauczyć się jeździć na rowerze...Uczyłem ja przez pół roku, i powiem szczerze ze cholera mnie brała przez następny rok na słowo rower,ale nauczyłem i było warto.
 Ta historia nie znaczy ze wszyscy którzy uczą się latania u kogoś są upośledzeni :002:,chodziło mi o to ze czasami lepiej jest się uczyć z kimś kto doda nam otuchy i pokaża po raz enty co jak i dlaczego niż uczyć się samemu i się w końcu zrazić.
Pozdrawiam wszystkich nowych pilotów oraz starych wyjadaczy(nawet tych krzyczących precz z edukacja).

Offline I/JG53_Angel

  • *
  • Out Of Control
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #16 dnia: Grudnia 15, 2006, 00:34:27 »
Chwila bo mieszamy ty teraz rzeczywistość z grą.Bardzo mi przykro że Twoja córka jest chora i na pewno takie sprawy są przykre dla kazdego z nas.Ale tu jest zasadnicza róznica.Po to są szkoły jazdy dla poczatkujących kierowców bo wyjeżdźając na drogę możesz po prostu kogoś zabić(nie skilować ,odparować czy odyebać) ale po prostu zabić.W Ologierce nie ma takiej możliwości więc nauka samemu jest bezbolesna dla Ciebie i innych.Chyba że bedzie cierpiało na tym Twoje ego,to już całkiem zmienia postać rzeczy
Babka wymusza motocykliście pierwszeństwo, dochodzi do wypadku, na szczęscie niegroźnego. Motocyklista podchodzi do DAMY i pyta"Widziała mnie pani?"
"Tak widzialam" odpowiada DAMA
To dlaczego mi pani nie ustąpiła ?
"No ale pan przeciez jechal motocyklem !"

http://img223.imageshack.us/img223/6416/bezpiecznygh0.jpg

Offline janweg

  • *
  • Świętoszek
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #17 dnia: Grudnia 15, 2006, 01:46:44 »
Meehau w/g Twojej definicji Barkhorn, Hartmann i Rudel to byli beztalencia i nie powinno się ich szkolić. Wszyscy oni na początku kariery nie wykazywali się wybitnymi talentami. Rudla bardzo słabo oceniano jako pilota, nie dopusszczano go długo do latania bojowego z powodu bardzo słabego opanowania techniki pilotażu Ju87, Barkhorn był ospały w powietrzu i dwa lata nic nie strącił (21 lotów w trakcie Bitwy o Anglię i sam został strącony), Hartmann też na początku się nie popisał, naweh Manfred von Rihthofen miał problemy z nauką latania, robijał msamoloty  i musiał wziąć dodatkowe płatne lekcje, aby go dopuścić do samodzielnych lotów. Celowo przytaczam te przykłady bo dotyczą właśnie latania, co by było gdyby uznano, że nie warto ich szkolić? I jescze jedno, bardzo uważaj w życiu z zakwalifikowaniem kogoś do kategorii beztalenci i nieudaczników, zapewne jeszcze wiele razy w życiu coś Ci nie wyjdzie i wtedy Ciebie może ktoś uznać za beztalencie i nieudacznika. Ponieważ mam 18-to letnie doświadczenie pedagogiczne  na wyższej uczelni, zapewniam Cię że wielokrotnie studenci, którzy wymagali więcej uwagi i cierpliwości ze strony nauczycieli osiągali większe sukcesy w życiu zawodowym, niż wydawać by się mogło ich bardziej utalentowaqni koledzy.

Pozdrawiam

Offline lucas

  • *
  • RoF, FSX
    • 1.PUŁK LOTNICZY
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #18 dnia: Grudnia 15, 2006, 04:52:37 »
Złożona sprawa. Sam "szkolę" nowych adeptów (tyle że WW1: Richthofens Skies i "jeszcze" RB3D) i wiem jak ważne jest podejście do nowego kandydata. Jako, że około 95% symulotników w Polsce wybiera simy z WW2 i wyżej, to taki gość, który chce zacząć się bawic w 1WŚ, jest dla mnie na wagę złota. I mnie to za przeproszeniem wali, czy jest zdolny, czy nie jest. Musi miec tylko chęci, bo początki jak wszędzie są niezwykle bolesne. Ale tutaj kłania się też podejście do adepta. Jak otoczysz go opieką i cierpliwie wytłumaczysz wiele rzeczy w sposób łopatologiczny, to masz szanse, że zostanie, a co więcej zacznie sam solidnie ćwiczyć i czytać dane mu lektury z teorii. Każdy człowiek jest inny. Jeden szybko załapie podstawy i będzie czynił błyskawiczne postępy,  drugiego musisz nauczyć najpierw startować, a potem ćwiczysz z nim kupę czasu latanie w szyku. Ale jaka jest po tym satysfakcja, jak już załapie coś takiego.:)
Poza tym, nie każdy nowy musi byc od razu myśliwcem. Jak widzę, że najzwyczajniej sobie nie radzi na scoucie, to proponuję takiemu bombera. A nuż to polubi i sprawi mu to frajdę. Takich ludzi też potrzeba. Ba, maszyn nie-myśliwskich chyba było więcej w teatrze działań WW1 i WW2  :004:
Ale nigdy, powtarzam, nigdy, nie mogę pozwolić, żeby olać takiego człowieka. No chyba, że po krótkim czasie ma dość albo odpuszcza...

"Skrzydlata husaria współczesna, lotnictwo polskie, czuwa w powietrzu. Warkot motoru chroni każdą piędź polskiej ziemi." - Kronika PAT, maj 1939.

Offline I/JG53_Angel

  • *
  • Out Of Control
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #19 dnia: Grudnia 15, 2006, 07:02:46 »
Wydaje mi się że dochodzimy do pewnego meritum sprawy:nie kogo powinno się szkolić,ale kto powinien to robić.Czy kazdy kto ma na to czas i zaparcie?Jestem trochę innego zdania.Przekazanie pewnych złych nawyków i mitów jest łatwe i potem pokutuje in minus w grze.
« Ostatnia zmiana: Grudnia 15, 2006, 07:11:07 wysłana przez I/JG53_Angel »
Babka wymusza motocykliście pierwszeństwo, dochodzi do wypadku, na szczęscie niegroźnego. Motocyklista podchodzi do DAMY i pyta"Widziała mnie pani?"
"Tak widzialam" odpowiada DAMA
To dlaczego mi pani nie ustąpiła ?
"No ale pan przeciez jechal motocyklem !"

http://img223.imageshack.us/img223/6416/bezpiecznygh0.jpg

Offline Meehau

  • *
  • CyC
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #20 dnia: Grudnia 15, 2006, 07:25:32 »
Cytuj
Meehau w/g Twojej definicji Barkhorn, Hartmann i Rudel to byli beztalencia i nie powinno się ich szkolić. Wszyscy oni na początku kariery nie wykazywali się wybitnymi talentami

Chciałbym zauważyc, że mówimy tu o GRZE, która tak złożona jak tzw. "życie", nie jest. Co Angel ujął już post temu.
Meehau
"The milk of aircrew kindness comes in very small containers and has a quick expiration date"

Owl

  • Gość
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #21 dnia: Grudnia 15, 2006, 09:12:43 »
Panowie...Może mnie źle zrozumieliście, nie mieszam życia z gra i nie chodziło mi tez o wyraz jakiegokolwiek współczucia (za które mimo wszystko dziękuje).Nie chodzi tez tu o moje ego, zaczynam się bardziej obawiać ze bardziej chodzi tu o ego kosa...Ale nieważne bo nie tego dotyczy rozmowa. Powiem prościej: Instytucja nauczyciela istniała od czasów starożytnych, to ze tym razem występuje ona w grze sprawy nie zmienia.Po prostu,  czy uczysz się sam i osiągasz dobre wyniki(sam dla siebie jesteś nauczycielem),czy uczy Ciebie ktoś kto umie więcej od Ciebie i Ci swoja wiedze przekazuje i tak się uczysz a moim zdaniem zawsze można nauczyć się więcej od drugiego człowieka niż od samego siebie.Lotnictwo tez się zalicza do takich rzeczy w których na początek bez instruktora ani rusz.Przynajmniej dla kogoś kto interesował się lotnictwem bardziej teoretycznie niż praktycznie.
 A co do samego szkolenia,cóż powiem tak,mi sposób odpowiada, nauczyciel także choć muszę podkreślić  ze ja już taki zupełnie złoty nie jestem.Może zamiast oceniać czyjeś nawyki i sposoby uczenia sami z nim polatacie panowie? Może pokazecie mi jak powinno wyglad ac prawdziwe szkolenie żebym nie nabrał złych nawyków? :007:

Offline rutkov

  • KG200
  • *
  • Versuchskommando
    • KG200
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #22 dnia: Grudnia 15, 2006, 09:37:45 »
Panowie, po co ta dyskusja? Po pierwsze nikt nie może zabronić bandycie szkolic nowych symulotników. Po drugie jakość szkolenia jest mniej ważna, ważne że mu się chce i ma chętnych. Rynek zweryfikuje wszystko.  :020:
miłośnik 110-tki    •    I/KG200_Doktor  ♥1972-†2006   •   Czekamy Ciebie czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci. Byś nam, kraj przed tym rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem, witanym z odrazą.    •   Han Pasado!    •    GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM

Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #23 dnia: Grudnia 15, 2006, 09:43:47 »
He he to wątek o mnie. Nie ma tygodnia żebym się kogoś na priv o jakąś pierdołę nie pytał typu a co jest lepsze a czemu tak. Jak mam tylko chwile czasu natychmiast zapisuje się do wszelkich formacji na tym forum: Szkółka Kosa( wylany za nieróbstwo), program szkoleniowy WELT 13 (wylany za nieróbstwo i bumelandztwo), Kampania online w Locku ( wylany za nieróbstwo, bumelandztwo i bezdenna głupotę). Po każdym incydencie kupuje sobie jakiegoś gerata typu Track i dalej niby latam....Coś w tym jest, że chyba niektórzy się nie nadają do tej zabawy, podkreślam zabawy, dlatego jeszcze łażę po ziemi a nie powiesiłem się na przydrożnym drzewie.

Owl

  • Gość
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #24 dnia: Grudnia 15, 2006, 10:03:52 »
Panowie, po co ta dyskusja? Po pierwsze nikt nie może zabronić bandycie szkolic nowych symulotników. Po drugie jakość szkolenia jest mniej ważna, ważne że mu się chce i ma chętnych. Rynek zweryfikuje wszystko.  :020:

Esencja całej sprawy,zresztą wątek miał dotyczyć koncepcji i pomysłów a nie rozważań czy bandyta się nadaje na nauczyciela czy nie, oraz co reprezentują sobą uczniowie jakichkolwiek szkółek (choć przypominam ze dużo osób kształciło się u kosa i nadal kształci).

He he to wątek o mnie. Nie ma tygodnia żebym się kogoś na priv o jakąś pierdołę nie pytał typu a co jest lepsze a czemu tak. Jak mam tylko chwile czasu natychmiast zapisuje się do wszelkich formacji na tym forum: Szkółka Kosa( wylany za nieróbstwo), program szkoleniowy WELT 13 (wylany za nieróbstwo i bumelandztwo), Kampania online w Locku ( wylany za nieróbstwo, bumelandztwo i bezdenna głupotę). Po każdym incydencie kupuje sobie jakiegoś gerata typu Track i dalej niby latam....Coś w tym jest, że chyba niektórzy się nie nadają do tej zabawy, podkreślam zabawy, dlatego jeszcze łażę po ziemi a nie powiesiłem się na przydrożnym drzewie.

Wiec to watek raczej nie o Tobie bo my tu rozważamy o ludziach którym się jednak chce bo się uczą.To ze Tobie nauka raczej nie wchodzi do głowy z powodu lenistwa,cóż z takim podejściem to na pewno się nie nauczysz.Na pocieszenie powiem że jeśli dalej grasz dla zabawy i czerpiesz z tego przyjemność to gra w sumie spełniła swój cel.

Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #25 dnia: Grudnia 15, 2006, 12:40:18 »
Heh, co mogę powiedzieć: trafiony zatopiony :001:

Oczywiście musze dodać ze ten pierwszy post jest napisany z przymrużeniem oka. Nikt mnie nigdy nie wylał za bezdenna głupotę itp. Zwyczajny brak czasu i to mojego czasu nie pozwalał mi kontynuować lub w ogóle zacząć szkolenia. Chce Wszystkich zainteresowanych z tego miejsca przeprosić za niefortunnego posta. Zawsze ogromne wrażenie na mnie robią ludzie, którzy pomagają innym BEZINTERESOWNIE, i nie musi być to chleb dla głodnego, ale po prostu poświecenie własnego czasu dla innych. Szacunek i jeszcze raz przepraszam

Schmeisser

  • Gość
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #26 dnia: Grudnia 15, 2006, 14:23:19 »
Jest tak jak pisze Mehauu - jeśli pacjentowi trzeba tłumaczyc jak się ląduje to powinien zacząc grać w bierki.

Do wszystkiego trzeba dojść samemu, trwa to rok , czasem więcej, w tym czasie każda walka jest pełna niewiadomych, lecz jednocześnie czujes sie że rządzi nią przypadkowość i improwizacja. A to nie daje satysfakcji. Zaczyna narastać frustracja - tyle gram , czytam ,ucze sie i nic nie kumam.
I nagle w ciągu jednej sekundy POJMUJESZ. Przekroczona zostaje jakaś masa krytyczna wiedzy, doświadczenia, uporu , i objawia się to dosłownie w ciągu jednego lotu. Nagle przestajesz postrzegać walkę jako ciąg manewrów przecfiwdziałających spuszczeniu cię , a zaczynasz ją postrzegac jako precyzyjny mechanizm mający za zadanie narzucić twoje warunki przeciwnikowi, i posłać go do ziemi w jak najkrótszym czasie.
To przekleństwo bo po pewnym czasie znika dreszczyk emocji, i zaczynasz latać na zimno - po prostu wchodzisz do walki wtedy gdy wiesz ze wygrasz lub gdy uznasz że prawdopodobienstwo wygrania jest odpowiednio wysokie.
I wtedy gra niestety staje sie nużąca na dłuższą mete.

Dojśc do tego można tylko9 samemu

Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #27 dnia: Grudnia 15, 2006, 15:56:23 »
Do wszystkiego trzeba dojść samemu, trwa to rok , czasem więcej, w tym czasie każda walka jest pełna niewiadomych, lecz jednocześnie czujesz się że rządzi nią przypadkowość i improwizacja...

Czytam ten wątek, czytam, aż w końcu - Schmeisser trafił w sedno. Jestem początkującym fanatykiem Sturmowika, biorę lekcje u dziadka Kosa od niedawna. Dały i dają mi one bardzo wiele, samemu nie doszedłbym do większości zachowań w trakcie lotu, walki itp. Ale po każdej lekcji, jeżeli SAMEMU nie poćwiczę solidnie tego, czego się nauczyłem, późniejsze efekty są kiepskie. Trzeba sporo ćwiczyć, trenować, nie brak mi chęci, samozaparcia, energii, brak niestety czasu i to powoduje, że w tym tempie nauki moja edukacja pilota myśliwca potrwa rok a nawet dłużej. Pewnie wielu z forumowiczów ma podobne problemy. Wmawiam sobie, że mam talent (oby), że coś ze mnie będzie, dziadek KOS pociesza mnie zawsze, kiedy coś zawalę. Ale jak na razie jestem cierpliwy, realizuję długofalowy plan nauki latania i walki po okiem wspaniałego nauczyciela.
Dodatkowo uważam, że trzeba sporo czytać na temat taktyki walki, zachowania różnych modeli samolotów w grze i w rzeczywistości, informacji w sieci jest od groma. Wtedy można tę wiedzę konfrontować z wiedzą nabytą w trakcie nauki i próbować zastosować w praktyce w samej grze.

Prawdziwy programista wiesza się razem z programem ...

Offline Zodiak

  • Trolle
  • *
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #28 dnia: Grudnia 15, 2006, 16:51:12 »
Każdy może bawić się w instruktora tylko z różnym wynikiem. Konkurencja to dobra rzecz i reguluje takie sprawy najlepiej. Dziadek Kos jest osobą wyjątkową bo jak narazie nikt o podobnych umiejętnościach i wiedzy nie chciał zająć się edukacją młodego narybku. Nie wydaje mi się żeby Bandyta posiadał wystarczające umiejętności by mógł stanowić konkurencję dla Kosa. Fajnie że szanowny kolega wykazał się inicjatywą ale obawiam się o słomiany zapał jak miało to miejsce z lataniem akrobatycznym.

rico32

  • Gość
Odp: Inne koncepcje i pomysły szkolenia adeptów Szturmowika
« Odpowiedź #29 dnia: Grudnia 15, 2006, 17:35:55 »
Widzę że trzech z forum nie nadaje się na nauczyciela, bo pewnie po setnym tłumaczeniu -pacjętowi- jak lądować , znalezli by go po IP i uduśli lub coś gorszego zrobili.
Panowie jeśli ktoś pierwszy raz ma do czynienia z tą grą i chce się nauczyć nawet tego lądowania i nie wie jak to robić poprawnie wiec szuka informacji w necie. Znajduje to forum, myśli może tu pomogą mi, więc czyta temat wyżej wymieniony, a wnim że: jak nie umie tego i tamtego itp. to jest:
totalnym beztalenciem albo pierdołą-albo jest leniem i nie chce mu sie poczytac, poszukac materiałów w necie. Wiec co sobie pomyśli o was- A: że pewnie urodzilście się pilotami i już w kołysce trenowalście smoczkiem  manewry- to sarkazm- B: że z was egoistyczne świnie zadufane w sobie lub coś gorszego, i zacznie wysyłać wam posty co chwila zmieniając nicka, a w nich przekleństwa itp. To są tylko przykłady. Nie każdy jest wyrozumiały i odniesie się do tego z dystansem. Sami prowokujecie takimi wrażeniami na temat kogoś innego. Zauważcie panowie że nie każdy jest takim asem jak wy i nie każdemu wychodzi to nawet za setnym razem, a sam materiał znaleziony w necie też musi być jakoś inaczej zinterpretowany lub przetłumaczony łopatologicznie komuś kto nie miał stczności z manewrami czy nauką strzelania.
Sam się uczę dopiero i przyznaje się że ze mnie lama i nie wszystko mi wychodzi no ale przepraszam bardzo znaczy to że jestem beztalęciem czy pierdołą? Wydaje mi się że nie,
ja poprostu potrzebuje wiecej czasu i kogoś kto mnie tego nauczy. I to dotyczy również innych ludzi tych bardziej pojętnych i tych mniej, albo inaczej nie mniej tylko takich co nie umieją się skupić jak inni. Dotyczy to przeważnie ludzi skrytych w sobie lub słabych emocjonalnie, podatnych na stres bardziej niż inni. Co do bandyty, jak chce to niech uczy- oby takich wiecej-a wy cieście się, bo jak żle nauczy to nie bedziecie mieli problemu z spuszczaniem takiego do ziemi.

Panowie  jak można prosić to nie prowokujcie takimi stwierdzeniami i nie zniechęcajcie ludzi- TO FORUM JEST ABY POMAGAĆ NIE ODSTRASZAĆ

Jeśli kogoś obraziłem to przepraszam ale wydaje mi się że mam racje :021: