Taki przykład z tego, jaki teraz mamy problem w LHCb. Jest sobie zegar maszyny LHC, do którego synchronizują się zegary wszystkich detektorów, w tym naszego. Poszczególne elementy detektora dostają cały czas sygnał - "uderzenia" tego zegara. Kalorymetr, którym się zajmuję także. Pomijam tu wiele szczegółów dotyczących tego, jak czas mierzyć (bo np. odczyt z detektorów wymaga niepomijalnego czasu). Ostatnio pojawił się ciekawy efekt. Otóż, gdy zaczynają się zderzenia wiązek, to nasz wewnętrzny zegar zaczyna się powoli spieszyć o 0,5 ns - czyli cząstki przylatują do kalorymetru później, niż byśmy tego oczekiwali. Nie mamy jeszcze dowodów na przyczyny tego efektu, ale podejrzewamy, że jest to po prostu efekt rozgrzewania się elektroniki od strumienia cząstek powstającego w czasie zderzeń protonów. Sęk w tym, że ta elektronika nie leży w miejscu największego strumienia cząstek i raczej nikt tego nie oczekiwał. Dodam jeszcze, że w ubiegłym roku, gdy częstość zderzeń była dużo rzadsza, nie obserwowaliśmy tego spóźniania się.