Co do Steyra AUG to trochę pobiegałem z jego repliką ASG - oczywiście każdy model czy egzemlarz airsofta może się od siebie różnić (np. high cap; low cap:)- ale staram się skupiać na podobieństwach do prawdziwej broni palnej - AUG jest trochę nieporęczny, a mam dosyć długie ręce jak na wzrost 183cm - może przy lepszej uprzęży do broni, a nie zwykłym pasku, długa kolba nie byłaby zła. Wolę jednak klasyczne układy, a nie bull pup, zresztą bez optyki z aug nie jest łatwo trafić wzdłuż szyny bez wysokiej muszki (jak w rodzinie M16-M4), zwłaszcza gdy w gorączce walki nie weźmie się poprawki w dół (w ASG można po kulkach - jak smugowe:) No i ten spust... w sumie jest dosyć intuicyjny, ale sam nie wiem... może musiałbym więcej z tego postrzelać, a wydaje mi się, że w broni palnej takie rozwiązanie (niepełne naciśnięcie spustu - ogień półautomatyczny, spust do końca - automatyczny) jest mniej praktycznie niz w airsofcie(IMHO).
Co uważasz za replikę? Czy to o czym piszesz to "broń" spełniająca następujące wymagania podobieństwa:
- identyczne wymiary
- identyczna waga broni
- przynajmniej mocno zbliżony rozkład mas
Tylko taka replika daje możliwość pewnej sensownej oceny poręczności broni prawdziwej, do której nie ma akurat dostępu, a którą chcemy ocenić. Takie repliki oczywiście istnieją, ale są stosunkowo drogie i raczej nie strzelają "kuleczkami". W każdym innym przypadku ocena będzie obarczona sporym błędem. Podejrzewam, że broń, o której piszesz (nie podałeś szczegółów) jest plastikowa zabawką na małe plastikowe kuleczki (nie znam się zbytnio ta takim sprzęcie - choć styczność oczywiście miałem) i zapewne zachowuje tylko jeden, wymieniony wcześniej parametr czyli ma identyczne wymiary w stosunku do oryginału. Nie sądzę, że ma identyczną wagę (czyli 3,55 kg - 4,85 w zależności od lufy), a już na pewno nie ma zbliżonego rozkładu mas. To powoduje, że Twoje odczucie było na pewno inne niż przy prawdziwym AUG.
Prosty przykład ilustrujący dlaczego rozkład mas jest taki ważny podczas oceny:
Miałem do czynienia z dwoma typami ogólnie podobnej broni czyli polski PM-98 i izraelski Mini-UZI. oba modele maja prawie identyczną wagę (2,42kg - PM-98 i 2,45 kg - Mini-UZI) i wymiary (długość 605 mm i 600 mm) oraz podobny kształt czyli oba pm-y mają chwyt w pobliżu środka ciężkości broni itd. Niestety właśnie rozkład mas i tzw. "wyważenie broni" powoduje, że z PM-98 strzela mi się dużo gorzej niż z Mini-Uzi - i nie jest to tylko moja ocena. Nawet pomimo faktu, że moje doświadczenie strzeleckie z PM-98 jest wielokrotnie większe niż z Mini-Uzi.
Oczywiście za pomocą znajomości broni Air-Soft Gun można ocenić wygodę posługiwania sie elementami broni takimi jak bezpiecznik, przełączniki rodzaju ognia, zaczepy magazynka (czyli łatwość jego wymiany - choć tutaj wyważenie broni też robi swoje) - pod warunkiem oczywiście, że te elementy są odwzorowane jak w oryginale. Można nawet nabrać prawidłowych i potem przydatnych nawyków - np. instynktowna obsługa elementów broni. Ale to niestety wszystko do czego może służyć ASG - no i oczywiście do zabawy
Kwestia celnościNiestety broń "strzelająca" małymi plastikowymi kuleczkami w żaden sposób nie oddaje celności prawdziwej broni - poza jednym faktem, że pocisk też wylatuje z lufy (i to w tym samym kierunku

) i przez metr czy dwa porusza się torem podobnym jak prawdziwy pocisk.
Nawet "poważniejsza" broń czyli pneumatyki strzelające metalowym śrutem (okrągłym bądź kształtowanym) z dużą prędkością początkową nie oddadzą strzelcowi tego co dzieje się przy strzelaniu z broni palnej. "Wiatrówki" świetnie nadają się do "trenowania oka", nauki posługiwania się przyrządami celowniczymi, można nawet je wykorzystać do nauki strzelania z wyprzedzeniem gdy przeliczy się odpowiednie parametry (prędkość pocisku i celu oraz odległość) i odpowiednio je dopasuje. Niestety nie symulują innych zjawisk jak np odrzutu czy podrzutu - czyli sprawy ważne w broni automatycznej. Miałem okazje wypróbować dość drogą "wiatrówkę" automatyczną ("elektryczną") będąca wierną kopia pm Uzi (wymiary, masa, wyważenie) i porównać to z prawdziwym UZI (z którego miałem okazje strzelać) - w żaden sposób nie jest to odczucie nawet podobne. Choć samo celowanie przy oddaniu 1 pierwszego strzału oczywiście identyczne.
Napisałeś też:
zresztą bez optyki z aug nie jest łatwo trafić wzdłuż szyny bez wysokiej muszki
Nie bardzo rozumiem o co chodzi w tym stwierdzeniu? Układ bull-pup w ogóle wymusza stosowanie wysoko umieszczonych przyrządów celowniczych. Ponadto mechaniczne przyrządy celownicze są umieszczone na obudowie celownika optycznego czyli są wystarczająco wysoko. W wersji z przyrządami typowo mechanicznymi muszka jest wysoka i umieszczona na lufie, a przeziernik w chwycie umieszczonym równie wysoko jak chwyt z "optykiem" - to o co chodzi?
Ponadto:
zwłaszcza gdy w gorączce walki nie weźmie się poprawki w dół (w ASG można po kulkach - jak smugowe:)
Tak a jak się ma balistyka takiej kulki do balistyki pocisku 5,56 x 45 mm - bo z tego drugiego na 100m (czyli w gorączce walki) można z powodzeniem założyć, ze pocisk leci po prostej - wierzchołkowa toru pocisku wyniesie wtedy 15mm!
Kwestia spustu i braku przełącznika rodzaju ogniaPozwolę sobie sie z Tobą nie zgodzić, bo moim zdaniem jest to rozwiązanie właśnie najlepsze. Dlaczego?
Bo jest najszybsze i nieabsorbujące strzelca wykonywaniem żadnych dodatkowych czynności. Twój mózg wysyła do Twojego palca komendę "oddać serię", a palec po prostu nieco silniej naciska spust i pada seria. Czy jest doskonalsze i szybsze rozwiązanie niż ludzki układ nerwowy?
Każde inne rozwiązanie, nawet najwygodniejsze będzie wymagało dodatkowej czynności i nawet jak jest najwygodniejsze (np. skrzydełko pod kciukiem) będzie wymagało dwóch sygnałów "przełącz skrzydełko" dla kciuka i "naciśnij spust" dla palca wskazującego.
Efektem dodatkowych przełączników jest to, że żołnierze poza strzelnicą w zasadzie z nich nie korzystają i broń jest cały czas ustawiona na ogień ciągły. Zorientowali sie w tym amerykanie przy M-16 i model M-16A2 ma tylko wybór pomiędzy serią trzystrzałową, a ogniem pojedynczym (bardziej właśnie na strzelnicę niż do walki) - bo żołnierze i tak zwykle mają ustawioną broń na serię.
Oczywiście korzystanie z takiego spustu jak w AUG wymaga drobnego treningu, ale każda broń wymaga treningu. Ponadto taki układ jest niejako instynktowny: lekki nacisk - ogień pojedynczy, a "do oporu" - seria co powoduje, że bardzo łatwo sie tego nauczyć. Znacznie łatwiej niż przełączać skrzydełko przełącznika podczas strzelania.
Strzelałem jak wspomniałem z AUG choć było to incydentalne. Pierwszy raz na prowizorycznej strzelnicy po prostu irlandzki sierżant wezwał "pierwszego z brzegu" szeregowca i kazał mu przekazać mi broń (w tym czasie chłopak ze sporym zainteresowaniem bawił się "na sucho" moim "kałachem") - oddałem (bez żadnego przygotowania czy 'instruktarzu") tak jak pozostali na osi żołnierze 10 strzałów ogniem pojedynczym do tarczy na 100m w pozycji klęczącej - wynik nie gorszy niż pozostali obeznani z ta bronią Irlandczycy. Innym razem udało mi się wystrzelać 2 magazynki płynnie przechodząc z ognia pojedynczego do ciągłego i odwrotnie - celność i skupienie osiągnąłem dużo lepsze niż ze znanego karabinka AK (wtedy akurat w wersji Tantal 5,45 mm).
Mam za to spore doświadczenie z pm wz. 1963 (RAK) i to zarówno wojskowe bo miałem przez pewien czas go "na stanie". Ponieważ w śp UW strzelało się "często i gęsto" to nawet nieźle mnie wytresowano. Ponadto obecnie w klubie oczywiście Raki są dostępne, a amunicja do nich (9 x 18 mm Makarow) jest w Polsce najtańszą amunicja pistoletową więc siłą rzeczy sporo strzelam z tej broni. Rak ma właśnie "dwuoporowy" spust będący przełącznikiem rodzaju ognia co jest o wiele wygodniejsze niż przełącznik w późniejszych PM-84P i PM-98. W rezultacie strzelając z Raka zmienia się ogień swobodnie, a z tych nowych strzela się bez przełączania, kombinując z naciskiem spustu - tak, aby osiągnąć strzał pojedynczy. W sumie ta "kombinacja" jest trudniejsza i wymaga większego doświadczenia niż taki spust jak w AUG czy RAK.
Ogólnie co do wad i zalet układu bull-pup i "klasycznego"Jak już było wcześniej powiedziane nie ma broni idealnej i każda sensowna konstrukcja jest pewnego rodzaju kompromisem wad i zalet dostosowanym do potrzeb konkretnego użytkownika.
Zalety układu bull-pup:- Krótsza o około 20-30% broń w stosunku do układu klasycznego przy tej samej długości lufy.
- Nie ma potrzeby (i możliwości oczywiście) stosowania składanej kolby co powoduje, że broń jest zawsze gotowa do prawidłowego użycia.
- Zwarta konstrukcja i większe skupienie mas co daje możliwość szybszego przenoszenia ognia z celu na cel. Jest to też wygodniejsze przy przenoszeniu broni.
- Punkt przyłożenia kolby do ramienia jest na osi lufy czyli eliminuje to w zasadzie podrzut broni i czyni ogień ciągły znacznie celniejszym.
Układ ten też ma oczywiście wady:- Ulokowanie otworu wyrzutowego łusek w pobliżu twarzy strzelca co naraża go na większy kontakt ze szkodliwymi gazami prochowymi.
- Umieszczenie magazynka utrudnia jego wymianę, w pozycji leżącej.
- Aby dostosować broń dla prawo i lewo ręcznych trzeba stosować układy zmiany kierunku wyrzucania łusek. Choć tutaj są różne szkoły i i leworęczność da się "wyleczyć" nawet u dorosłych - więc cześć broni nie ma takich możliwości.
- Nieco większe jest odczuwanie odrzutu, co jednak przy zminimalizowaniu podrzutu i obecnym używaniu amunicji o niewielkiej energii odrzutu (małokalibrowa) ma minimalne znaczenie.
Nie czuje sie kompetentny aby ocenić praktycznie, który układ jest lepszy bo w większości strzelałem i strzelam z broni w układzie klasycznym więc automatycznie taki układ mi "bardziej pasuje" - ale jest to subiektywne odczucie. Moje niewielkie doświadczenie z bull-pup czyli AUG, FAMAS pozwala mi jednak docenić zalety tej broni. Nie miałem niestety możliwości odbyć strzelań sytuacyjnych (w polu, w ruchu itd.) - więc w tym przypadku muszę opierać się na literaturze i ocenie ludzi, którzy z tej używali.
Irlandczycy bardzo chwalili sobie AUG - miałem okazje wymieniać poglądy z dwoma "starymi" sierżantami, którzy mieli do czynienia sporo z bronią oraz ze szkoleniem żołnierzy i ich opinie były jednoznacznie bardzo pozytywne co do AUG. Choć wiele spraw w swojej armii i swoim sprzęcie mocno krytykowali - byli chyba obiektywni. Była to po prostu rozmowa merytoryczna i ocenialiśmy szczerze co gdzie jest dobre, a co złe.
Co do opinii Francuzów na temat FAMAS to nie jest ona miarodajna bo oni "mieli wszystko najlepsze", a jednocześnie wymiana poglądów było mocno utrudniona bo ludzie ci nie znają żadnych cywilizowanych obcych języków (poz a kilkoma podstawowymi słowami) i nikt się nimi nie mógł zbytnio dogadać choć jako grupa dysponowaliśmy całkiem sporym zestawem języków europejskich.
Nie byłem w wojsku, nie jestem specjalistą, ale faktycznie te angielskie "zabawki" jakieś takie nie bardzo...
A kto napisał, że one "są nie bardzo". Napisałem tylko, że istnieje spory problem z zamocowaniem celownika optycznego - układ mechaniczny L85/86 jest wzięty z AR-18. Choć oczywiście są lepsze konstrukcje. Podobnie jak nie napisałem, że w G-36 są problemy z wytrzymałością niektórych części - bo ocieniałem jego celowniki, a nie broń jako całość.
Zresztą co do L85/L86 to ta broń została zmodernizowana przez Heckler und Koch do standardu L85A2 oraz L86A2 i część problemów usunięto. Część broni zostanie przekształcona w subkarabinki L22A1 (dla załóg "Chellengerów") tak więc kwestia zmiany tej broni nie jest ani pewna, ani szybka (ekonomia!).
Po prostu w mojej ocenie jest to broń gorsza niż AUG, ale wcale nie twierdzę, że jest zła czy nienadająca się do użytku. Może wyraziłem się nieprecyzyjnie (czyli wina w sumie po mojej stronie - bo źle sformułowałem myśl), ale reagowałem na "chwalenie" rozwiązania jej celownika przez Rammjagera poprzez wykazanie jego wad.
Ta broń ma pewne problemy i tyle - idealnej broni nie ma.