Kumpel jeden twierdzi że, cyt.: "Latające Tygrysy to skrócona wersja Ognia nad Chinami". Ile w tym prawdy nie wiem gdyż "Tygrysów..." nie czytałem. Natomiast "Ogień..." polecam bardzo jako że książka jest arcyciekawa i to nie tylko dla miłośników lotnictwa II WŚ.