Nie idźcie na te dziadostwo.
Ja niestety poszedłem i szczerze żałuję każdej wydanej na ten gniot złotówki, którą mogłem zainwestować w siebie, czyli np. kupić piwko.
Film, wielkim skrócie, o ruskim niepiśmiennym chłopie, który targając przez dwa dni graty za hiszpańskim najemnikiem nauczył się gadać po hiszpańsku. Potem we śnie nauczył się szermierki, od tego samego, martwego już najemnika. Pierwszy raz na oczy widząc armatę. Przypominam, że mamy do czynienia z chłopem w realiach XVII wiecznej Rosji, dla którego ta armata, to jakieś totalne ufo, no i oczywiście Andriusza trafia we wszystko. Aha do tego klient robi armatę ze skórzanego wiaderka. Mało banałów, no to proszę - Andriuszka o mały figiel nie zostaje wybrany na cara.
Ciąg bzdur, którymi wypełniony jest ten filmik jest oczywiście znacznie dłuższy, ale szkoda już klepać w klawiaturę.
Podsumowując reżysera tego "dzieła" musiał jednorożec silnie przyłożyć kopytkiem w główkę.