Autor Wątek: Moja " dobra " passa  (Przeczytany 4424 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Oberst26

  • Gość
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #30 dnia: Października 24, 2007, 09:31:03 »
Finski_Sanitariusz. Mam propozycję: Napisz na dużej kartce:,, Dziś na pewno będzie dobry dzień !'' dużymi literami i powieś nad łóżkiem. Zaraz po przebudzeniu spojrzyj na kartkę i przeczytaj trzy razy. Powinno pomóc.

Offline snb

  • *
  • Lurker
    • http://have.not.any
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #31 dnia: Października 24, 2007, 13:58:12 »
Finski_Sanitariusz. Mam propozycję: Napisz na dużej kartce:,, Dziś na pewno będzie dobry dzień !'' dużymi literami i powieś nad łóżkiem. Zaraz po przebudzeniu spojrzyj na kartkę i przeczytaj trzy razy. Powinno pomóc.

No chyba że kartka spadnie i trafi kantem w oko... Ja bym nie ryzykował.
Pozdrawiam

SNB

Glebas

  • Gość
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #32 dnia: Października 24, 2007, 15:38:37 »
No chyba że kartka spadnie i trafi kantem w oko... Ja bym nie ryzykował.
Dlatego trzeba napisać na kawałku blachy # 5 mm. Jak trafi w oko to przynajmniej odpowiednie odszkodowanie będzie.... :004:

Silesian

  • Gość
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #33 dnia: Października 25, 2007, 01:23:58 »
Dlatego trzeba napisać na kawałku blachy # 5 mm. Jak trafi w oko to przynajmniej odpowiednie odszkodowanie będzie.... :004:
…………. eeeee  byle niech nie wiesza w łikend  …. bo rozumiem, że akcja finalnie wydarzy się ”w drodze do pracy”  … wróć - a ten bark to też przecież też skołuje się ze świadczeniem odszkodowawczym ZUS.
Finski jak już będziesz bez oka ale z kasą za te wszystkie numerki to daj znać  ….. pomoże ci się …. porządzić  he he .. zobaczysz :021:

Glebas

  • Gość
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #34 dnia: Listopada 03, 2007, 13:44:55 »
No dobra !!!
Mam tego dosyć !!!
To jest prawdopodobnie najgorszy rok w moim życiu !!!
Liczę na to, że ktoś mnie pocieszy !!!

Zaczęło się w marcu, stłukłem sobie rękę , 3 tygodnie L4 i wypłata 80%...
W maju złamałem rękę, zwolnienie L4 - 2miesiące ... kiepski wynik na koncie i czuję że spadam w dół...
W sierpniu załapałem robotę na Zachodzie ...lol , ale kręgosłup nie wytrzymał... musiałem przerwać...
W sierpniu lub we wrześniu, jakaś niewidzialna siła rzuciła moje cinqecento na drewniane sanki wiszące na ścianie w garażu. Nie ma winnych, wszyscy świeci...Podejrzani są:)
Dzisiaj oberwałem jakimś kamieniem po szybie i szyba do wymiany, chyba?....
Najgorsze jest to, że dwa dni temu umarła mi mama...
Na pogrzeb muszę jechać zniszczonym cinkusiem....jakieś 800 km w jedną stronę. Takim strzaskanym.
Czy jest jakiś psychoanalityk na sali, bo nie daję już rady...

Tak sobie słucham Jefferson Airplane i przypomniało mi się że Mirek Bregua też już nie żyje od dwóch dni...


P.S.
Żeby było trudniej, teściowie też niedomagają . I to poważnie ...

« Ostatnia zmiana: Listopada 03, 2007, 13:54:55 wysłana przez Glebas »

damos

  • Gość
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #35 dnia: Listopada 03, 2007, 15:22:27 »
Glebas - może to cię pocieszy:
Na początku roku, córa (2,5 roku) złapała rotawirusa i po 4 dniach kompletnie odwodniona trafiła do szpitala wraz z małżonką na 3 tygonie. Ja zostałem w chacie z ogólną infekcją. Po 3 dniach, o 2-giej w nocy z soboty na niedzielę sam musiałem się wieźć na ostry dyżur, bo ropa zalewała mi oczy (dosłownie). Następnie okazało się, że mała ma silną bakterię szpitalną - pseudomonas aureginoza i wymaga leczenia dość specyficznymi antybiotykami - 2 serie zastrzyków, oczywiście nie pomogło. Córa ciągle chora (3 dni w przedszkolu - 3 tygodnie w domu). W firmie zlikwidowali projekt i straciłem robotę. W marcu małżonka w wyniku pogarszającego się stanu zdrowia, zaczęła długi cykl badań. Co lekarz - to wymyślał coś innego a całą diagnostyka, jaka mogłą być spie...na  - była (np. tomografia z kontrastem zrobiona... bez kontrastu itp.)  W maju żona trafiła do szpitala. Tam wstępnie potwierdzili rozpoznanie: stwardnienie rozsiane. Problemy z widzeniem, mówieniem, utrzymaniem równowagi. Po tygodniu wypisali, bo szpital się przeprowadza i ... zgubili CAŁĄ dotychczas zebramą dokumentację medyczną. Odmówili skierowania na leczenie kobaksonem, bo diagnostyka nie skończona i nie wiadomo kiedy skończą. Prywatnie to ok. 100 000 PLN rocznie... W czerwcu stałem sobie na światłąch i wjechał we mnie od tyłu Fiat Multipla - uszkodzony odcinek szyjny kręgosłupa, miesiąc w kołnierzu i zakaz siadana przed kompem. Akurat od 2 m-cy współpracowałem z inną firmą na działalności gospodarczej. Brak ciągłości przez ostatnie 3 m-ce i ZUS odmówił wypłaty jakichkolwiek świadczeń. Stan zdrowia córy ciągle się pogarszał - 3 migdał do usunięcia. Po zabiegu był spokój przez ok. 2 tygodnie. Następnie diagnoza - alergie i astma. W międzyczasie dostała chyba wszystkie możliwe leki. Małżonce zaproponowali opuszczenie pracy ze względu na częste absencje - urlop "na dziecko" już dano się skończył. Ale jako, że bank chce regularnego spłacania kredytu - trzyma się tam ile, tylko można.  W lipcu tragicznie ginie brat. Od czerwca w kompie pali mi się: zasilacz 2 razy, jedna płyta główna, 4 dyski (suma - 1200 GB), jedna karta grafiki, szlag trafia ważne dane. Ostatni m-c: córa z niegrożnego przeziębienia przechodzi (z winy POZ'u) w zapalenie płuc - do szpitala. Skąd ewakuujemy ją po 2 dniach, bo na oddziale są dzieci z sepsą. Po ostatniej wizycie u okulisty żona dostaje silną propozycję przejścia na rentę... Ja mam problemy z kręgosłupem i po 3 godzinach w pozycji siedzącej zwijam się z bólu, co w przypadku programisty może być kłopotliwe.
Ale nie załamujemy się, tylko pchamy swój wózek, choć miesięczne wydatki leczenie dla córy i żony  przekraczają 1600 PLN a podobno opieka medyczna jest darmowa :)

Głowa do góry ! Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej !

Glebas

  • Gość
Odp: Moja " dobra " passa
« Odpowiedź #36 dnia: Listopada 03, 2007, 16:25:31 »
Glebas - może to cię pocieszy: ...
Wcale mnie to nie pociesza.
Przepraszam za chwilę słabości.
Głowa do góry ! Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej !
Dobrze, że taki twardy jesteś. Masz rację : Nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej.
Tyle, że Tobie słowa pocieszenia są bardziej potrzebne. Nie wiem jednak co mógłbym powiedzieć. Jedynie :

Cytuj
Nie rozdziobią nas kruki ni wrony , ani nic
Nie rozszarpią na sztuki poezji wściekłe kły

Ruszaj się Bruno, idziemy na piwo, niechybnie brakuje tam nas
Od stania w miejscu niejeden już zginął, niejeden zginął już kwiat
Niejeden kwiat

Nie omami nas forsa, ni sławy pusty dźwięk
Inną szukamy postać, realnej zjawy tren

Ruszaj się...

Nie zdechniemy tak szybko jak sobie roi śmierć
Ziemia dla nas za płytka, fruniemy w górę gdzieś

Ruszaj się...

Sted