Glebas - może to cię pocieszy:
Na początku roku, córa (2,5 roku) złapała rotawirusa i po 4 dniach kompletnie odwodniona trafiła do szpitala wraz z małżonką na 3 tygonie. Ja zostałem w chacie z ogólną infekcją. Po 3 dniach, o 2-giej w nocy z soboty na niedzielę sam musiałem się wieźć na ostry dyżur, bo ropa zalewała mi oczy (dosłownie). Następnie okazało się, że mała ma silną bakterię szpitalną - pseudomonas aureginoza i wymaga leczenia dość specyficznymi antybiotykami - 2 serie zastrzyków, oczywiście nie pomogło. Córa ciągle chora (3 dni w przedszkolu - 3 tygodnie w domu). W firmie zlikwidowali projekt i straciłem robotę. W marcu małżonka w wyniku pogarszającego się stanu zdrowia, zaczęła długi cykl badań. Co lekarz - to wymyślał coś innego a całą diagnostyka, jaka mogłą być spie...na - była (np. tomografia z kontrastem zrobiona... bez kontrastu itp.) W maju żona trafiła do szpitala. Tam wstępnie potwierdzili rozpoznanie: stwardnienie rozsiane. Problemy z widzeniem, mówieniem, utrzymaniem równowagi. Po tygodniu wypisali, bo szpital się przeprowadza i ... zgubili CAŁĄ dotychczas zebramą dokumentację medyczną. Odmówili skierowania na leczenie kobaksonem, bo diagnostyka nie skończona i nie wiadomo kiedy skończą. Prywatnie to ok. 100 000 PLN rocznie... W czerwcu stałem sobie na światłąch i wjechał we mnie od tyłu Fiat Multipla - uszkodzony odcinek szyjny kręgosłupa, miesiąc w kołnierzu i zakaz siadana przed kompem. Akurat od 2 m-cy współpracowałem z inną firmą na działalności gospodarczej. Brak ciągłości przez ostatnie 3 m-ce i ZUS odmówił wypłaty jakichkolwiek świadczeń. Stan zdrowia córy ciągle się pogarszał - 3 migdał do usunięcia. Po zabiegu był spokój przez ok. 2 tygodnie. Następnie diagnoza - alergie i astma. W międzyczasie dostała chyba wszystkie możliwe leki. Małżonce zaproponowali opuszczenie pracy ze względu na częste absencje - urlop "na dziecko" już dano się skończył. Ale jako, że bank chce regularnego spłacania kredytu - trzyma się tam ile, tylko można. W lipcu tragicznie ginie brat. Od czerwca w kompie pali mi się: zasilacz 2 razy, jedna płyta główna, 4 dyski (suma - 1200 GB), jedna karta grafiki, szlag trafia ważne dane. Ostatni m-c: córa z niegrożnego przeziębienia przechodzi (z winy POZ'u) w zapalenie płuc - do szpitala. Skąd ewakuujemy ją po 2 dniach, bo na oddziale są dzieci z sepsą. Po ostatniej wizycie u okulisty żona dostaje silną propozycję przejścia na rentę... Ja mam problemy z kręgosłupem i po 3 godzinach w pozycji siedzącej zwijam się z bólu, co w przypadku programisty może być kłopotliwe.
Ale nie załamujemy się, tylko pchamy swój wózek, choć miesięczne wydatki leczenie dla córy i żony przekraczają 1600 PLN a podobno opieka medyczna jest darmowa

Głowa do góry ! Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej !