E....dziękuję postoję
Powiem tak, na polskie filmy nie chodzę też nie bez powodu. Ale jak widzę, co piszą ta banda Felis (nieodrodny kumpel Mossakowskiego) i Michalska, to poszedłbym z przekory na oba. Nie zamierzam rzucać oskarżeniami na prawo i lewo, ale ww. autorzy niejednokrotnie dawali upust swojej indolencji/ograniczeniu/interesowności/podatności na wpływy PR. Jak bardzo robią to świadomie to nie mam pojęcia, ale pojedyncza gwiazdka w ich ocenie to dla mnie jeden z najwyższych komplementów w moim mniemaniu.
Także słuchajcie, czytajcie i dawajcie się tym sierotom.
Już wole nowe produkcje Tarantino - tam przynajmniej z założenia miał być kicz 
To jest dla mnie koleny po Almodovarze twórcą, którego kariera wynika z indolencji recenzentów i świetnego PRu. Nie dlatego, że Tarantino zrobił ów kicz w zły sposób, nie. Ale ze względu na to, że np. taki John Woo zjada Tarantino na śniadanie. Podobnie jak kilku innych reżyserów z Hong Kongu przełomu lat 80. i 90.. Tak, tak - robili w założeniu kiczowate produkcje.
Pozdrawiam