Moim zdaniem publikacje Emmerlinga są bardzo pożyteczne bo przedstawiają w języku polskim niemiecki punkt widzenia, któremu można sobie przeciwstawić punkt widzenia (też z zasady nieobiektywny) spotykany w publikacjach polskich
Pozwolę sobie nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Emmerling większość, jeśli nie każde niemieckie zestrzelenie, tudzież stratę konfrontuje z polskimi publikacjami. Jeśli jakiś pilot Luftwaffe zgłosił zestrzelenie nie mające potwierdzenia w wszelakich danych polskich to jest to zawsze jasno napisane. Praca oparta jest na informacjach jakie można znaleźć w niemieckich archiwach i jeśli już to pretensje można mieć jedynie do tych dokumentów. Większość rozsądnych zarzutów wobec autora opiera się na jego czasami dość jednostronnych komentarzach do danych
wydażeń wydarzeń (głownie w sprawie bombardowań obiektów cywilnych, a nie spraw zestrzeleń).
Niebardzo rozumie Razor twoje zarzuty wobec fałszowania strat własnych. Takie rzeczy mogły mieć miejsce w typowej propagandzie, niż w poważniejszych dokumentach. Trzeba takie straty umieć tylko wyłowić. Zawyżanie strat przeciwnika, tak, owszem ale tylko w dobrej wierze uczestników walk (zapał wojenny, nadinterpretacja-zresztą w Lotnictwie był jakiś czas temu świetny cykl artykułów na ten temat), dlatego nie winił bym naszych pilotów, że ich meldunki w porównaniu do meldunków pilotów Luftwaffe są mniej wiarygodne. Wracając do fałszowania strat, doskonale robi to strona Polska. Posłużę się przykładem. W walce 10 P.11 kontra 12 He-111. Nasi zgłaszają na przykład 5 zestrzeleń przy stracie 1 pilota. Wynik 5:1. Hura, hura wygraliśmy!!! Tak ? Ale dajmy na to Niemcy tracą w rzeczywistości tylko 2 maszyny. A po polskiej stronie kolejny pilot skakał ze spadochronem, a trzech lądowało przymusowo. Zatem co? Chyba jednak 2:5. Lądowanie przymusowe to najczęściej wykorzystywane w fałszowaniu obrazu bitew powietrznych 1939 roku wydarzenie. Emmerling przedstawił takie straty jakie ustalił na podstawie
wieloletnich badań różnych źródeł i nawet jeśli miejscami się pomylił to może tu chodzić jedynie o marginalne liczby.
tak według tej książki i niemieckich dokumentów to nasi piloci zestrzelili we wrześniu 1939 tylko 10 Mietkow. Smiech na sali
Czyżby? Jeśli chodzi ci o Bf 109 to nawet połowę tej liczby. Czy będziesz w to wierzył czy nie twoja sprawa. Ja ufam, że rzeczywista liczba nawet jeśli się różni od tej podanej przez Emmerlinga to tylko nieznacznie o 1-3 samoloty. Zresztą jakie to ma znaczenie? Jestem wdzięczny tym ludziom za to co robili w 1939 roku. Czy zestrzelili te 50 samolotów, czy też 100, czy 200 nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W żadnym stopniu nie umniejsza to poświęcenia polskiego pilota w walkach w 1939 roku i nie godzi w pamięć tych ludzi i ich roli dla ojczyzny w moich oczach. Uważam nawet, że uczciwym wobec ich pamięci jest przedstawienie tamtych
wydażeń wydarzeń
jak najbardziej rzetelnie, nawet jeśli z mitu supermenów wyłoni się obraz pilotów którzy tak naprawdę na tle innych nacji w II wojnie światowej niczym się nie wyróżnili (uwielbiam tak na marginesie takie Romkowo-Giertychowe podejście).
Książka nie do poczytania raczej, choć część poświęconym bombowcą przeczytałem od deski do deski, a kalendarium poświęcone jednostką myśliwskim w większym stopniu, z naciskiem na konfrontacje danych na temat walk powietrznych obu stron. Tak czy siak: mus.
ORT. Mazak.