Akurat skończyłem oglądać DVD "The Objective" reżyserii Daniela Myrick (ten od Blair Witch Project) i kurcze jestem pod wielkim wrażeniem. Mimo iż to film niskobudżetowy i Sci-Fi, to musiałbym sie naprawdę skupić by znaleźć błędy w przedstawionych postaciach - a jest nią grupka żołnierzy w Afganistanie w 2001 roku.
Chyba nie dorosłem do tego filmu. Właśnie skończyłem go oglądać. O ile zgodzę się z Tobą, że postaci, okoliczności zostały zarysowane świetnie, to końcówka wg mnie jest całkowicie bez sensu. Nie należę do ludzi, którzy muszą mieć wszystko w filmie podane jak na talerzu, wręcz przeciwnie, bardzo lubię niedomówienia, zabawę reżysera/scenarzysty z widzem, lubię filmy które pozostawiają niedokończone wątki, o ile reżyser choć mrugnie do widza, by ten mógł sobie wybrać zakończenie jakie mu pasuje do okoliczności. W przypadku tego filmu ja nic takiego nie odebrałem, tytułowy 'Cel' jest dla mnie całkowicie niejasny. Może Ty odebrałeś to inaczej, możesz podzielić się swoimi przemyśleniami?
Problem w tym, że wiele filmów jest ogólnie przewidywalnych aż do bólu i nie jest to problem tylko happy endu.
Zabawnym przykładem są filmy M. Night Shyamalana - można przewidzieć, że będzie się starał zaskoczyć widza na zasadzie diabełek z pudełka, całkowicie dziwacznym zwrotem akcji. Wyjątkiem jest Szósty Zmysł, reszta jego filmów mi jakoś nie podeszła.