Witam,
Chciałbym zaproponować temat. Przeglądając Forum nie znalazłem go jeszcze, choć wydaję się dość interesujący. Bugi w filmach.
Nie mam, oczywiście, na myśli klasycznych niedoróbek typu zapomniana butla ze sprężonym powietrzem w „Gladiatorze” czy inne „klasyki”. Chodzi mi o kształtowanie rzeczywistości w wojennych produkcjach typu „Szeregowiec Ryan”, czy „Kompania Braci”.
Jak wiadomo, 90% ludzi kształtuje swoją świadomość (szczególnie historyczną) na podstawie stereotypów. Rzadko zdarzają się przypadki świadomego dążenia do odkrycia pewnych, nazwał bym to, nieścisłości, w utartych obrazach, szczególnie historycznych.
Widzisz , skoro jesteś wolny od stereoptypów to czemu w dalszej części swojej wypowiedzi je powtarzasz? Od uprzedzeń tez jesteś wolny?
Przemysł filmowy, a zwłaszcza kinematografia Wielkiego Brata z Zachodu wdrukowuje codziennie w nasze umysły obrazy nie rzadko mające tyle wspólnego z rzeczywistością, co dane rządu na temat dobrobytu Polaków. Oczywiście nie należy mieć tego, do końca za złe filmowcom.
Jeśli spojrzeć na kłamstwa przedstawiane przez poważnych przecież historyków (przodują tu historycy anglo-sascy), nie można się dziwić, że twórcy z pod znaku Dziesiątej Muzy tworzą rzeczywistość odbiegającą od prawdy historycznej. Jednak nie można przejść obojętnie nad logiką, której to w filmach czasami za grosz nie uświadczymy.
Od kiedy życie jest logiczne? To co Tobie wydaje sie nie mieć sensu dla kogos innego może mieć niebagatelne znaczenie.
Powołam się na klasykę Spielberga; Kilku facetów włóczy się po Normandii w poszukiwaniu biednego szeregowca, celem wydobycia go z piekła wojny. Bardzo widowiskowe. Niestety zupełnie nie logiczne. Ich przygody to jeden wielki fajerwerk. Nazwał bym to „realistyczne Rambo”. Sami pokonują przeważające siły wroga, przechodzą różne levele, aż do tzw. bossa. Ostatnia scena jest powalająca. Czyli klasyka filmu. Tylko czy naprawdę nie możemy zastanowić się nad pewnymi szczegółami?
Pięciu doświadczonych gości obejmuje dowództwo nad bandą żółtodziobów i stawiają czoła zaprawionej w bojach dywizji pancernej SS.
Co tu niby nie jest logiczne? ta twoja banda żółtodziobów ma za soba przynajmniej 3 lata szkolenia. Nie nazwał bym ich żółtodziobami.
Wydaje mi się że masz błędne pojęcie na tym czym jest szkolenie wojskowe a swoją opinie bazujesz na słynnych polskich unitarkach Żołnierzach którzy naboje to widza raz w życiu na strzelnicy.
Założyłeś że zaprawiona w boju dywizja SS stoi we francji bo byli za dobrzy na front rosyjski

Same stare wiarusy , pełne stany, super tygrysy i każdy dowódca to taki mały Rommel.........
O co walczą? O most nad ściekiem (dokładnie jego utrzymanie). Po co? Aby reszta wojska mogła się przebić. Doprawdy zaszczytny cel.
Wiesz co to jest kałuża?
Po pierwsze: dywizja pancerna SS zmiotła by naszych rekrutów z powierzchni ziemi za pomocą choćby moździerzy, zanim GI Joe mogli by cokolwiek powiedzieć.
Jeśli mieli by te moździerze............. A co tam moździerze, jakby 10 minut poczekali to pewnie i gruba berta by się znalazła i stado sztukasów.
Zresztą pojęcie o Giermańcach wśród Amerykanów jest, powiedział bym żadne. Który doświadczony dowódca (powtarzam doświadczony) pcha się ciężkimi czołgami do zrujnowanego miasteczka?
Ten który nie ma innej drogi? Nie jest to logiczne drogi Watsonie? Befelt is befelt i przeć do przodu trzeba . Zdajesz sobie sprawę co grozi za nie wykonanie rozkazu, prawda?
Po drugie: wyśmienici, skądinąd, Rangersi, rozwalili by ten mościk w diabły, żeby się Niemiaszki nie przedarły, później odprowadzili by szeregowca do mamy, następnie wrócili by pooglądać potęgę swojego lotnictwa. Gdyby chcieli się przedostać na drugą stronę to pewnie załatwiła by to im wesoła grupa saperów z mostem (choćby nożycowym).
Dlaczego od razu nie teleportować zastępów armii amerykańskiej zamiast targać mosty?
Wygląda na to że nie masz pojęcia o logistyce, wsparciu lotnictwa, założeniach taktycznych poszczególnych elementów tej operacjii specyfiki terenu.
Życie to nie jest gra RTS.
Po trzecie i ostatnie: kulminacja. Wiara w niezawodny i niezniszczalny sprzed Made In USA jest niesamowita. Choćby to: facet leci w takim Mustangu, patrzy a na dole jego funfle w tarapatach. Wiec niewiele myśląc bierze na cel Tygrysa, potem, tylko jemu znanymi metodami, trafia go pierwszą wypuszczoną bombą nie robiąc, oczywiście, żadnej krzywdy nikomu w okolicy. Po prostu American Staff plus American Technology . Już wtedy mieli inteligentne bomby.
Pragnę zaznaczyć, że nie mam nic do tego filmu. Chętnie go oglądam. Naprawdę kawał dobrej roboty. Rekonstrukcja czasów wyśmienita. Brak tylko logiki i podejścia do materii innego niż amerykańskie.
Ale brak Ci elementarnej wiedzy o kręceniu filmów. Jesli chcesz pokazać wymianę ognia to musisz zmieścić pewne elementy w kadrze. Jak do siebie strzelaja na 200-300 m to nie będzie to widowiskowe. Jak ich postawisz od siebie na 50 m to widzisz i swoich i ichnich. Taka licencja poetika. Inaczej zobaczył byś jakiś czołg trafiony pół kilometra od miejsca gdzie siedzą żołnierze.
To tak jak z oglądaniem meczu. W tv masz zbliżenia, widzisz jak się przepychają, kopia dryblują. A jak siedzisz na trybunie to widzisz tylko sylwetki ganiające w tą i z powrotem, nuda.
No ale to chyba logiczne, prawda?
Jankesi galopują we wszystkim niczym legendarna kawaleria Puławskiego. Dwoje ludzi jest w stanie prowadzić u nich okręt podwodny, jeden myśliwiec ma tysiące żyć, żołnierz to twardziel a`la Rambo 8 itp. Amerykanie chcą widowiska i je tworzą. Ale jedna podstawowa rzecz; nie dajmy się nabierać. Trzeba docenić kunszt reżysera, scenarzysty, zdjęciowa itd., ale mieć na uwadze podstawową logikę.
Jak wyżej napisałem.
Chciałbym widzieć dobre, widowiskowe, filmy wojenne ale z dodatkiem „sztucznej inteligencji”. Niech będzie realizm obrazu, ale także realizm zdarzeń. Jak giną żołnierze to niech wszyscy (lewej i prawej strony). To nie jest trudne zadanie dla scenarzysty. Wystarczy wziąć tabelę poległych i porównać.
Realizm czyli nuda? Nie robi sie filmów o kucharzach, fryzjerach,szewcach w armii.
jak film jest o polskich żołnierzach walczących na Westerplatte to jak bardzo obchodzi Cię co się działo w szeregach Grandschutzu?
Ale czy w tedy przeciętny konsument hamburgerów zdołał by przetrawić to, że jego bracia też padali jak muchy? Miejmy nadzieję, że tak. Świadczą o tym niektóre produkcje. Niestety one, z reguły, są pozbawione wartości obrazu, co nie dopuszcza ich do szerokiego grona odbiorców. A gdyby tak połączyć te dwa światy? Może te 90% ludności zastanowiło by się o co w tym wszystkim chodzi? Może…
Teraz to sobie kpisz. Niewiele jest narodów które mają taki szacunek dla poległych i weteranów co amerykanie. To tylko twoja wyobraźnia karmiona obiegowymi opiniami mówi ci że amerykanie nie zdają sobie sprawy ze strat jakie ponieśli i ile ich faktycznie ta wojna kosztowała.
Ale żyć trzeba dalej wieczne biadoleni i rozliczenia jak w wypadku polaków nie mają tu miejsca. Ot taka kolej rzeczy.
Wracając do Twojej logiki. Logiczne jest stwierdzenie że swoje opinie opierasz wyłącznie na podstawie własnych przemyśleń, nie mając realnej wiedzy ani doświadczenia na żadnym polu upoważniającym Cię do fachowej oceny wydarzeń. Wydajesz sądy na jakiej podstawie? Doświadczeń w Counter Strika czy COD?
Przy okazji, celowo w czasie swojej oceny filmu pominąłeś scenę lądowania na plaży? Czy była po prostu niewygodna i nie wpasowała się w nurt Twojego logicznego myślenia?
Może jeszcze strzelisz opinię o BofB ?
Ale ja Ci wybaczam, jak już skończysz liceum i pożyjesz, poczytasz to spojrzysz inaczej.
[gmod]
Poprawiłem użycie funkcji "cytuj". Razorblade1967[/gmod]