Autor Wątek: Ale jesteśmy mali...  (Przeczytany 5071 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

« Ostatnia zmiana: Grudnia 29, 2009, 15:49:17 wysłana przez Doe_PL »

Offline Kusch

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #1 dnia: Grudnia 29, 2009, 16:58:56 »
Polecam ''Jeszcze krótszą historię czasu'' Hawkinga, naprawdę po przeczytaniu chodzi się do tyłu i nie sposób już się uwolnić od ciągłych rozważań. Ta książka zmieniła mój pogląd na świat, czy też światy :)
"Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie"

http://img90.imageshack.us/img90/9643/klmd5.jpg

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #2 dnia: Grudnia 29, 2009, 17:26:05 »
Witam,
Fajne, powiedziałbym kapitalne. Ciekawe czy polskie ośrodki naukowe mają coś takiego w zanadrzu? Ale do rzeczy: patrząc na to wszystko, na cały ogrom Wszechświata na zjawiska mu towarzyszące to trzeba sobie uzmysłowić jak śmieszny jest człowiek ze swoimi ekologicznymi bajkami. Bo jaki ma wpływ na Kwazary, Galaktyki, Słońce i życie na naszej planecie kilka silników spalinowych i elektrowni węglowych? Odp. żadnego. Jeśli w Kosmosie (zgodnie z jedną z najnowszych teorii) nastąpi zaburzenie równowagi to i tak wszystko szlag trafi. A klimat na Ziemi nie jest określany przez ekoterror tylko przez aktywność naszej gwiazdy dziennej. Po prostu megalomania człowieka, a jak się ogląda takie filmiki to można się pozbyć złudzeń. Dzięki za wstawkę!
Pozdrawiam
L'ordre règne à Varsovie!

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #3 dnia: Grudnia 29, 2009, 17:45:17 »
http://www.youtube.com/watch?v=p86BPM1GV8M

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pale_Blue_Dot

Cytuj
Look again at that dot. That's here, that's home, that's us. On it everyone you love, everyone you know, everyone you ever heard of, every human being who ever was, lived out their lives. The aggregate of our joy and suffering, thousands of confident religions, ideologies, and economic doctrines, every hunter and forager, every hero and coward, every creator and destroyer of civilization, every king and peasant, every young couple in love, every mother and father, hopeful child, inventor and explorer, every teacher of morals, every corrupt politician, every "superstar," every "supreme leader," every saint and sinner in the history of our species lived there – on a mote of dust suspended in a sunbeam.

The Earth is a very small stage in a vast cosmic arena. Think of the rivers of blood spilled by all those generals and emperors so that, in glory and triumph, they could become the momentary masters of a fraction of a dot. Think of the endless cruelties visited by the inhabitants of one corner of this pixel on the scarcely distinguishable inhabitants of some other corner, how frequent their misunderstandings, how eager they are to kill one another, how fervent their hatreds.

Our posturings, our imagined self-importance, the delusion that we have some privileged position in the Universe, are challenged by this point of pale light. Our planet is a lonely speck in the great enveloping cosmic dark. In our obscurity, in all this vastness, there is no hint that help will come from elsewhere to save us from ourselves.

The Earth is the only world known so far to harbor life. There is nowhere else, at least in the near future, to which our species could migrate. Visit, yes. Settle, not yet. Like it or not, for the moment the Earth is where we make our stand.

It has been said that astronomy is a humbling and character-building experience. There is perhaps no better demonstration of the folly of human conceits than this distant image of our tiny world. To me, it underscores our responsibility to deal more kindly with one another, and to preserve and cherish the pale blue dot, the only home we've ever known.

Offline Kwazar

  • 13 WELT
  • *
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #4 dnia: Grudnia 29, 2009, 18:28:57 »
Niestety a może i stety "...rzadko kto spojrzy do góry..."
"Watching the stars from 39,000 feet with a granola bar in one hand
and a cold bottle of water in the other is a great way to unwind" K. Rosenkranz - Vipers In The Storm

Offline Sundowner

  • *
  • Chasing the sunset
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #5 dnia: Grudnia 29, 2009, 20:32:00 »
Bo się wtedy potykamy  :118:

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #6 dnia: Grudnia 29, 2009, 22:05:25 »
Do góry patrzą zazwyczaj przedstawiciele płci męskiej, ma to miejsce wtedy, gdy wychylają z gwinta zawartość butelki. Z tego wynika, że mają lepsze spojrzenie na egzystencjalizm Ziemi w kosmosie, z drugiej zaś strony stanowią oni protoplastę genotypu człowieka mogącego ogarnąć swym umysłem o wiele więcej niż my. Właśnie owo wychylanie powoduje zabijanie u nich najsłabszych szarych komórek pozostawiając tylko te najsilniejsze. Pamiętacie chyba historię stada bizonów, gdzie najsłabsze i schorowane osobniki są zabijane ponieważ nie dość szybko uciekają, dzięki temu rozmnażają się tylko najsilniejsze i najszybsze, przekazując swe geny kolejnym pokoleniom, które są szybsze niż ich protoplaści, ale i tak eliminowane są najsłabsze spośród tych lepszych, a rozmnażają się te lepsze spośród. W ten sposób można obliczyć z dość dużą dokładnością za ile pokoleń bizony będą biegały z prędkością światła. Wracając do naszych obserwatorów też można by pokusić się o wyliczenie za ile pokoleń narodzi się ten co ogarnie jak mała jest Pal Blue Dot.
Przepraszam za OT, ale jakoś mi się tak nasunęło, chyba przez Sun'a  z tym Jego potykaniem, jedynie co Mu mogę poradzić: Sun jak pijesz to stój w miejscu.

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #7 dnia: Grudnia 29, 2009, 22:27:52 »
Czyżbyśmy mieli na forum nowego mistrza ciętej riposty  :002:.
Wódka to śmierć, ale polski lotnik śmierci się nie boi...

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #8 dnia: Grudnia 29, 2009, 22:54:15 »
To że jakiś naukowiec twierdzi, że jesteśmy sami Wszechświecie nie oznacza, że tak jest. Uczeni mają to do siebie, że jak coś im się nie zgadza to mówią, że to stała Plancka. To, że nie spotkaliśmy się z obcą cywilizacją nie oznacza, że jej nie ma. Może gdzieś tam w górze garują podobnie jak my i czekają żeby się do nich ktoś odezwał... Kiedyś twierdzono, że po przekroczeniu 100 km/h nasz organizm się rozpadnie. Dzisiaj twierdzą, że tą barierą jest prędkość światła... Pewnie po przekroczeniu jej znajdą inną barierę "nie do pokonania". I tak już będzie do końca naszej cywilizacji. Kiedyś przyglądałem się rachunkowi prawdopodobieństwa dotyczącego obcych cywilizacji. Wynika z niego, że jest to możliwe, że istnieje obca cywilizacja zdolna do odbierania i wysyłania sygnałów na poziomie fal elektromagnetycznych (nie tak jak w radiostacjach I-16). Ale może jest gdzieś dalej niż dosięgliśmy. Należy zwrócić uwagę na to, że ta cywilizacja może być poza zasięgiem naszej logiki (czyli posiada inny system komunikowania się, nawet za pomocą fal elektromagnetycznych) . Trudności jest wiele, ale pracujemy nad tym. Co do patrzenia w górę to tak, jak najbardziej, tam jest niebo i tam są gwiazdy i to się liczy. A jak człowiek jest nawalony to śpiewa, a to są już fale akustyczne i w kosmosie się nie rozchodzą.  :020:
L'ordre règne à Varsovie!

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #9 dnia: Grudnia 30, 2009, 00:40:47 »
Ależ kolego Tichy!  :003: Pan jako gwiezdny podróżnik powinien wiedzieć najlepiej, że w kosmosie aż roi się od cywilizacji. Tylko, że jedne (niżej rozwinięte) nie są wstanie nadawać/odbierać sygnałów, natomiast inne (te wyżej rozwinięte) prawdopodobnie wychodzą z założenie, iż cywilizacje niższe nie mają im nic technicznie rzecz biorąc do zaoferowania.
Zresztą kto może zagwarantować, że nasłuch prowadzony przez ziemskich radioastronomów głownie na fali częstotliwości wodoru 1420 MHz (21 cm) oraz na  rezonansowej 2840 MHz jest poprawny? Nie wiem jak to wygląda obecnie ale z tego co wiem wykryto 11 sygnałów z czego 8 w płaszczyźnie naszej Galaktyki. Więc biorąc pod uwagę szybkość sygnałów radiowych proszę uważać co piszecie. Nie wykluczone, że czytają też "inni" forumowicze :021:
"Różnica między mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem."
                                                                                  S. Dali

qrdl

  • Gość
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #10 dnia: Grudnia 30, 2009, 12:11:09 »
... to trzeba sobie uzmysłowić jak śmieszny jest człowiek ze swoimi ekologicznymi bajkami. Bo jaki ma wpływ na Kwazary, Galaktyki, Słońce i życie na naszej planecie kilka silników spalinowych i elektrowni węglowych? Odp. żadnego.

Tak, tak... nakrochmal w ostatni czysty ekosystem, o ile jeszcze jakiś istnieje, a potem przenieś się na Kwazara.

Tako rzecze,
Zaratustra

Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #11 dnia: Grudnia 30, 2009, 13:46:17 »
No tak... Skoro do tego prowadzą twoje drogi myślowe, to cóż poddaje się. Niech tak będzie. Jednak nadal twierdzę, że wpływ człowieka na Ekosystem jest znikomy. Po prostu jeśli za dużo nababramy to znikniemy i nie będzie miał na to wpływu żaden ekolog. Jeśli ktoś twierdzi, że zamykając elektrownie, likwidując samochody etc., etc. i wprowadzając ekoterror będzie miał wpływ na klimat czy pogodę to pozostaje mi pogratulować megalomani. Uważam, ponad to ekologów za współczesnych Leninów i Stalinów (dobra wizja, szczytne cele; Wykonanie - każdy wie). Każdy poszukuje jednak swojego miejsca na Ziemi i łudzi się, że może zmienić Świat. A`propos Nietzsche`go: koncepcja "Nadczłowieka" pozbawionego środowiska i samego kształtującego siebie jest, wg. mnie, kompletnie nietrafiona. Po prostu jest utopią. Każdy żyje, tworzy i działa w określonych ramach i tylko do tego stopnia może być wolnym. Polecam Levi`ego do poduszki.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
L'ordre règne à Varsovie!

qrdl

  • Gość
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #12 dnia: Grudnia 30, 2009, 14:16:01 »
Wiesz, równie dobrze można napisać, że np. obozy śmierci, to pikuś w skali kosmosu i homoterroryzm w postaci nieustannego lamentu nad zarodkiem wylanym z próbówki jest nie na miejscu. Problem jest natury aksjologicznej i myślę, że wzajemnie się nie przekonamy. Zresztą nawet nie chodzi o ideologię eko- cz przeciwną, uświęconą tradycją chrześcijańską, homocentryzmu, pomyśl co powiesz swoim wnukom jak się zapytają "co to jest drzewo lub wróbel" chyba nie wciśniesz gadki jak to supernowa może zniszczyć życie w Układzie Słonecznym?  :021: Obyśmy się nie doczekali, że następne pokolenia będą o nas myślały jako o niszczącej zasoby naturalne konsumpcji.
Dziękuję za polecenie Levi-Straussa, jednak nie skorzystam z ponownej lektury pogrobowca strukturalizmu :-). Ja ze swojej strony polecam udanie się do lasu (można z winem) i zachwyt nad pięknem Natury.

Tako rzecze,
Zaratustra

Żeby nie było, że tak całkiem piszę  od czapy, to na temat kontaktu polecam swój tekst Zagadka Milczącego Wszechświata w wydawnictwie, które powinno pojawić się na początku 2010 roku. Philosophiae Itineria, (red.) A.Pacewicz, A.Olejarczyk, J.Jaskóła, Wydawca: Instytut Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2009.  :021:

chincz

  • Gość
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #13 dnia: Grudnia 30, 2009, 14:48:57 »
Będąc konsekwentnym, to trzeba by do tego lasu pójść niestety bez wina, a przynajmniej nie zabierać go w butelce. No i niestety nawet bez gaci, o butach nie wspominając.
Proponuję nie mieszać ekologii naszej planety (czy raczej tego czegoś, co się niektórym wydaje, że tym jest) z kosmosem, bo one może i mają co nieco wspólnego, ale chyba tyle, ile stosunek masy ekosystemu typu Ziemia, do masy całej reszty wszechświata.

Offline Meehau

  • *
  • CyC
Odp: Ale jesteśmy mali...
« Odpowiedź #14 dnia: Grudnia 30, 2009, 15:51:13 »
Meteorolodzy nie potrafią przewidzieć pogody na następny dzień, a co dopiero mówić o skali klimatologicznej...
Meehau
"The milk of aircrew kindness comes in very small containers and has a quick expiration date"