Wybiło 1 kwietnia, miałem zakończyć wskaźniki do końca marca, więc czas na podsumowanie.
Zmontowałem prawie całkowicie 2 płyty PCB (z 4 planowanych) do sterownika wskaźników.
„Prawie całkowicie”, bo do zmontowania i sprawdzenia na PCB zostało jeszcze kilka bloków funkcjonalnych. Bloki funkcjonalne montuje na PCB wtedy jak je potrzebuję, więc od razu je uruchamiam. Te niezmontowane fragmenty nie były jeszcze mi potrzebne. Do tej chwili nie znalazłem błędów na PCB, więc jest sukces.
Udało mi się opanować STM32. To też nowość dla mnie. Program do sterownika jest już mocno zaawansowany. Jak na razie nie napotkałem w tym procesorze nic co by mnie zatrzymało. Wykonałem pokrywę sterownika i obsadziłem ją złączami, do których podłączam wiązki z kokpitu i wskaźniki. Pokrywa jest od razu robiona docelowo.
Na bieżąco podłączam do niej kolejne wiązki i wskaźniki. Elektrykę pomiędzy pokrywą i płytami PCB też wykonuję już docelowo i na bieżąco, w miarę potrzeb. Żadnego ze wskaźników nie przerobiłem, wszystkie są w oryginale. Wszystkie są elektryczne, część pochodzi z samolotu, część z symulatora KTS-4. Sporo z nich jest już podpięte pod sterownik i działa zadowalająco z DCS. To co działa już docelowo zaznaczyłem poniżej na zielono.
Teraz walczę z dwoma wskaźnikami zaznaczonymi na żółto. Wskaźnik liczby M w zasadzie mi właśnie ruszył, muszę tylko doszlifować oprogramowanie. W temacie prędkościomierza spodziewam się przełomu lada dzień. Sztuczny horyzont, zaznaczony na czerwono też mi ruszył, niestety osiągnięty wynik mnie nie zadowala. Prawdopodobnie zaprojektuję specjalnie do niego nowe PCB, na innym procesorze. Poczekam z tym, aż uruchomię pozostałe wskaźniki, może coś jeszcze będzie od razu do poprawy.
Zostały mi jeszcze do uruchomienia wskaźniki zaznaczone na niebiesko. To te które planowałem uruchomić do końca marca, i z nimi nie zdążyłem. Niemniej nie poddaję się, myślę, że będę miał je niebawem gotowe.
Praktycznie prawie wszystkie z nich (poza jednym) mam już „rozgryzione” w głowie. Próba uruchomienia potwierdzi czy dobrze zrozumiałem ich budowę. Te (poza IPŁ), które wymagały rozebrania i „sekcji” przed uruchomieniem, już zostały rozebrane i przejrzane. Jako ciekawostka, poniżej, zdjęcia rozebranego imitatora wskaźnika wysokości WDI-30, pochodzącego z KTS-4.
Fajna sprawa wyszła z manometrem ciśnienia oleju w silniku. Potrafi mi się zaciąć w pozycji „0 kg/cm2”. Wystarczy puknąć w szybkę i manometr ożywa. Robię to przy kontroli ciśnienia podczas uruchomienia silnika. Gaśnie lampka ostrzegająca o braku ciśnienia, a manometr pokazuje 0, to pukam w szybkę i manometr rusza. Planowałem go wymienić i już na tą okoliczność kupiłem drugą sztukę.
Teraz zastanawiam się czy tak jednak nie zostawić. Był u mnie kolega, pilot. „Latał” w moim kokpicie, i mówi „…fajnie, tak mi się zacinał wskaźnik na szybowcu…”. Może faktycznie to fajne i tak powinno zostać.
Co do pozostałych wskaźników, na tym etapie nie będę uruchamiał wskaźników zaznaczonych na biało:
Są to w większości wskaźniki „nie elektryczne”. Będzie konieczna ich przebudowa (poza ISA). Kiedyś się za to wezmę. Nie są one potrzebne do latania, więc ma to bardzo niski priorytet.
Podsumowując:
Uruchomiłem 13 wskaźników, z czego jeden jest do poprawy;
Do uruchomienia pozostało mi jeszcze 10 wskaźników.
Oprócz tego rozbudowałem aplikację na komputer, która pośredniczy pomiędzy DCS Bios i kokpitem. Dodałem do niej funkcjonalności związane ze sterowaniem wskaźnikami oraz funkcję rejestrowania danych z DCS Bios do pliku na dysku. Dodałem też funkcjonalność pozwalającą na odczyt zarejestrowanego pliku i wysyłanie zarejestrowanych danych do kokpitu. Funkcjonalność ta pozwala „odtworzyć” zachowanie kokpitu podczas lotu i dzięki temu testować kokpit i wskaźniki.
Oprócz tego wykonałem kolejną wiązkę do wskaźników.
I w zasadzie to wszystko co udało mi się zrobić. Liczę, że jak uzyskam przełom z prędkościomierzem, to reszta pójdzie już z górki. Za jakiś czas, jak trochę się ogarnę z innymi zaległymi tematami, postaram się nagrać filmik i pokazać jak to teraz działa.