Lataliśmy dziś we czterech (Meme, Rutkov pod pseudonimem, YoYo i ja). Nie było jakoś fantastycznie, ale to dopiero początek. Najpierw wrzuciło nas do Herbatników, ale nikt poza YoYem nie miał niczego sensownego do latania. Pan redaktor woził się za to w Tajfunie, tylko tak próbował prezentować zimny łokieć przed dziewczętami zebranymi na lotnisku, że przy lądowaniu przesmarował pas i eleganckim dzwonem zakończył pierwsze starcie. Potem nas dziwacznie rozdzieliło i zostałem jedynie ja z YoYem, przy czym po drugiej stronie było samo AI. YoYo szalał i strącał, a ja w pierwszym podejściu postanowiłem staranować Gladiatora i tak zakończyłem zabawę.
Ta gra ma potencjał. Wciąga. W oczekiwaniu na nowego Iłka może zapewnić zabawę na wiele wieczorów. Niech ją tylko dokończą w odpowiedni sposób.
Poza tym wygląda wyśmienicie. Mimo tego, że teraz loty na pełnym realizmie są znów od wczoraj na jednej mapie, to ona za każdym startem wygląda inaczej. Inna pora dnia, inna pogoda... a gra świateł tak zmienia odczucia, że za każdym razem lot wygląda inaczej. Wizualnie jest tak fajnie, że nie potrzeba żadnego programu do obróbki graficznej, żeby screenshoty były efektowne. Tu z każdego lotu można byłoby natłuc obrazków, z których większość pokonałaby te z działu o FSX. Tylko mi się nie chce oglądać powtórek, żeby robić te obrazki, więc mam jedynie dwa z wtorku.

