Odnośnie kart - różnica polega na tym, że karty jednostek w Shogunie były jak najbardziej oddające sztukę epoki i po prostu ładne, natomiast karty Romka bazują na greckiej ceramice czarnofigurowej, która z czasami późnej Republiki nie ma wiele wspólnego - szczyt rozwoju stylu czarnofigurowego to VIw. p.n.e. To tak jakby jednostki w Empirze ilustrować grafikami przypominającymi średniowieczne witraże. Pomijając już brzydotę tych kart.
Ogólnie też byłem nahype'owany na Romka, ale poczytałem trochę komentarzy na paru forach i widzę obecnie masę różnych niedociągnięć i fuszerek odstawionych przez CA. Ty też byś się Yoyo zirytował pewnie, gdyby Ci ktoś próbował wcisnąć, że zegary w kokpicie tak zabrudzone, iż nie da się z nich odczytać parametrów, są odzwierciedleniem realiów. I to nie w jakimś szczególnym przypadku, ale zawsze. Tak właśnie jest z tarczami i pancerzami żołnierzy w Romku. Tak jakby starożytni Grecy czy Kartagińczycy byli bandą niechlujów.
To akurat nic nowego, w Medievalu II były słonie z armatami na grzbiecie. 
Jakoś w Napoleonie i Shogunie dało się uniknąć fantastycznych jednostek, większość fanów TW miała nadzieję na podtrzymanie tego trendu.
Podsumowując - pewnie i tak się złamię i kupię, bo oddany TW jestem chyba bardziej niż symulatorom, ale dopiero kiedy będę miał pewność, że wyszły odpowiednie patche.