Dobra, zachowam się nieco jak gimbus, ale powiem: pierwszy!
No więc po ciężkiej nocy w robocie, przemarznięty jak psie przyrodzenie (klimat frontu wschodniego 200%) zasiadłem do testów. Przeleciałem się Mieczysławem i spuściłem do klopa dwa Łaggi. Ogólnie zapowiada się ten sim coraz lepiej, ale na chwilę obecną nie ma co liczyć, że alfa dostarczy wiele rozrywki. Wrogie samoloty trafiły mi się jakieś kompletnie zielone i postrzelałbym jeszcze, jakby starczyło ammo. AI specjalnym wyzwaniem nie jest, ale trzeba wspomnieć, że nie oszukuje. Nie jest też jakoś przesadnie łatwo, ale to akurat zasługa FMu i balistyki. Domyślnie guny są ustawione na 150m i nic z tym nie można zrobić, ale mam wrażenie, że skończyły się dobre czasy, gdzie pruło się z 250m i miało to sens. Maszyną strasznie rzuca, a brak działającego trymu (chyba, że o czymś nie wiem) nie pomaga. Miałem wręcz skojarzenia z Condorem, choć działanie ruddera nie jest tak intuicyjne jak w innych simach i może to dlatego. Znów w każdym razie Sturmovik będzie benchmarkiem dla precyzyjności gały.
Słyszałem opinie, że samoloty źle się zachowują, jakby były za lekkie. Nie jestem ekspertem i na FMach się nie znam, więc nie powiem jak powinno być, ale faktycznie trzeba być delikatnym, bo inaczej miota nami po całej okolicy. Wydaje mi się też, że AI również się z tym problemem zmaga. Nie mam pojęcia, że czy w misji jest jakiś wiatr czy inne turbulencje, ale robienie precyzyjnych manewrów podczas walki i celowanie do łatwych nie należy. Ammo też szybko schodzi, więc nie ma co radośnie naciskać spust, bo zabraknie. Tak jest gorzej niż w Spicie z 1946 (albo ja po prostu jestem taka łamaga).
Efekty uszkodzeń póki co nie zrywają czapki, ale też nie przyglądałem się zbytnio celom. Jedno jest pewne - kilka celnych trafień wystarczy, że zakopcić przeciwnika. Dodam też, że sporym plusem jest fakt, że same kaemy dobrze piorą. W 1946 niektórych samolotów zwyczajnie nie szło ubić bez działka (Łagg-3 może nie był jednym z nich, ale sporo mógł znieść). Tutaj ma się wrażenie, że jedna kula może sporo namieszać, jak dobrze wejdzie. Dźwięk broni też satysfakcjonujący. Jedyna moja obiekcja to efekty trafień - każde wywołuje soczystą chmurkę dymu, a wydaje mi się, że powinno być jak w efektach Graila i Potenza - takie małe rozbłyski. Przynajmniej tyle wynika z moich skromnych porównań do guncamów.
Jak odeśpię i ogarnę swoje wymęczone cielsko, to spróbuję po czerwonej stronie. Ciekawe czy będzie trudniej.