Syrena fajna, włosy mi się zjeżyły, ale widać po trailerze z jakim barachłem znowu przyjdzie nam się mierzyć. Mamy A.D. 2016 i to czuć na kilometr od nowych SW. Znowu szykuje się feministyczna papka o silnej, niezależnej kobiecie która nigdy nie miała/miała mizerne przygotowanie bojowe, mimo to w pojedynkę wygrywającej starcia z przeważającymi siłami wroga...
Syrena mnie rozwaliła hahaha
Co do kobiet to masz rację.
Bardzo mnie wkurza kiedy to w niemal każdym filmie jaki oglądam koniecznie musi być jakaś baba, oczywiście znająca się na wielu rzeczach, zabijająca hordy jedną ręką. Przy tym zawsze nieskazitelny makijaż, nigdy się nie pocą, są zawsze super wydepilowane. Nawet te w dżungli

Kiedyś na to nie zwracałem uwagi, teraz mnie to drażni, ostatnio widziałem "Reign of fire" z 2003 roku. Fabuła do przełknięcia z browarem i chipsami.
Po jakimś czasie pojawia się kobieta żołnierz, oczywiście jako dowódca. Jest dobra w tym co robi. Zachowuje przy tym dobry wygląd i oczywiście zakochuje się w głównym bohaterze.
Nie wiem czy reżyserzy nie widzą takich baboli? Niedawno skończyłem oglądać 5 sezon "Homeland" i tutaj moim zdaniem kobieta została dobrze przygotowana. Często bez makijażu, ze swoimi fizycznymi wadami (siła) oraz wdziękiem kiedy potrzeba. Kiedy wstaje rano nie ma od razu tapety, jest bardziej "człowiecza".
Dawno temu oglądałem również film historyczny, w którym dziwnie było oglądać czarnego lub żółtego, bo po prostu psuło się to z realiami historycznymi w tym okresie. Niestety nie pamiętam tytułu.
Zauważyłem też sytuację, gdzie częściej widzę, że zawsze w obsadzie musi być baba, facet, czarny i żółty. Choćby psuło realizm wsadzenie Murzyna czy Azjaty to muszą być i basta.