Mój serdeczny Kumpel od liceum i studiów, z którym byłem wczoraj na Diunie, takie przy okazji spotkanie starych dziadów, nie mogących się spotkać

, też wychowany na książkach, acz nie będący aż takim fanem uniwersum jak ja, stwierdził, że też mu ta wariacja na temat nie bardzo odpowiada i pierwotnie zamierzał pójść drugi raz z Żoną i Synem, ale zrezygnował.
To jak Ci nie wchodziła pierwotna Diuna (mam na myśli książkę), to Mesjasz raczej tym bardziej nie będzie wchodził. Według mnie z oryginalnych powieści (sześciu tomów), mniej więcej każdy kolejny był gorszy i czytało się gorzej, o dziwo część tych napisanych przez Herberta Juniora w kooperacji z Andersonem była od nich lepsza, acz oryginalna Diuna była zdecydowanie najlepsza.
Zaryzykuję stwierdzenie, że skoro Ci książka nie przypadła do gustu, to czy jest sens ją w ogóle czytać, bo raczej po sposobie poprowadzenia fimowej części drugiej mam wrażenie, że stopień niezgodności będzie jeszcze narastał.