Akurat jest po co się męczyć, taki napęd zużywałby stosunkowo mało paliwa, które wymaniało by sie co prawie 4 lata, oszczędności na kerozynie mogą być ogromne. Wymyślono 3 koncepcje budowy takiego silnika:
1. skonstruowany jako rura, w której środku znajdują sie pręty uranu ogrzewające powietrze, które wlatuje od przodu, ogrzewa sie i generuje ciąg uciekając przez tylnia część
2. sam "reaktor" jest zabudowany wewnątrz kadłuba, natomiast powietrze jest zasysane z zewnątrz do reaktora, a następnie stamtąd podąża do dyszy, wlot powietrza i dysza sa osobnym zewnętrznym zespołem połączone z reaktorem rurami w których przemieszcza sie powietrze.
3. z obiegiem zamkniętym czynnika mającego styczność z materiałem promieniotwórczym. Pomiędzy silnikiem zewnętrznym a reaktorem krąży substancja ciekła (rtęć, sód itp.) i w wymienniku ciepła zamontowanym w faktycznym silniku ogrzewa powietrze, w tym silniku jeszcze rozpatrywano dodanie turbin wysokiego ciśnienia i sprężarkę osiową w podobny sposób jak są w klasycznych silnikach odrzutowych, oraz dodanie jeszcze drugiego wymiennika za całym zespołem by pełnił funkcję podobną do dopalacza.
Całym problemem jest wizja katastrowy samolotu z takim napędem, co się oderwie od ziemi, kiedyś na nią musi wrócić, pytanie tylko z jaka prędkości a będzie przyziemienie

Przy zbyt dużej, możemy mieć drugi Czarnobyl gdziekolwiek na kuli ziemskiej.