Nie do końca się z tą stroną powyżej zgodzę.
Wankel ma niezaprzeczalne zalety: ponad 40% mniej elementów niż porównywalne mocą silniki klasyczne, średnio 2/3 ich masy, i teoretycznie jest bezwibracyjny. Jechałem takim autem, pracuje to rzeczywiście niczym silnik elektryczny, a wibracje są w zasadzie minimalne.
Wspaniały przebieg krzywej momentu obrotowego, ciągnie toto jak wściekłe. No i 270 stopni suwu "pracy", wobec 180 stopni w silniku klasycznym. Duża stabilność cieplna, zdolność do osiągania wysokich prędkości obrotowych przez długi okres czasu, nieosiągalnych dla silników z rozrządem i wałem korbowym. Kompaktowe rozmiary i duża moc.
Wielkim minusem tych silników jest bardzo duża paliwożerność, absurdalny koszt części zamiennych "w razie czego" (produkcja na minimalną skalę) oraz problem z listwą uszczelniającą, o której nie można się zapytać "czy będzie do wymiany", tylko "czy jeszcze można przez chwilę jej nie wymieniać i nie sprzedawać drugiego samochodu żeby ją kupić".
Uwierz mi Qrdl, że jeśli nie jesteś pasjonatem i nie masz własnego zaplecza ("tata ma warsztat"), to nie chciałbyś mieć Wankla. Choć to niewątpliwie ciekawa konstrukcja.