Kilku kolegów wspomniało o swoich głębokich osobistych wrażeniach w trakcie tego filmu. Ja natomiast chciałbym podzielić się swoimi, które towarzyszyły mi w trakcie oglądania „Szeregowca Ryana”. Jest to film, po, którym zupełnie inaczej zacząłem patrzeć na wszelkie konflikty zbrojne. Kiedyś jak się oglądało filmy o wojennej tematyce, wszystko fajnie wyglądało. Kupa fajerwerków, nieśmiertelni bohaterowie…Sceny z „Szeregowca” zrobiły na mnie tak silne wrażenie, że gdy kupiłem DVD z tym filmem około roku temu, to do dzisiaj nie rozfoliowałem pudełka, mimo, że kilkakrotnie przymierzałem się do ponownego oglądnięcia filmu. Film jak dla mnie powinien być puszczany taki dupkom jak Bush, żeby dokładnie wiedzieli na co się decydują wysyłając żołnierzy na front.