i prawie się wyhaftowałem po pierwszych 10 minutach "walki" z mig-28.... Jeszcze Tommi Krus strzełił fotkę polaroidem. Rewelka. Jak dla mnie ten film utożsamia wszystko co "dobre" za czasów regana
Fotkę strzelił Tosiek Edwards alias Goose, a nie Tomi. Poza tym ja ten film mogę oglądać co 2 lata, ze względu na okoliczności zobaczenia go po raz pierwszy. Było lato roku 1987 (chyba sierpień), byłem niedawno po studiach, właśnie mijał pierwszy rok mojej pracy, rozpocząłem swój pierwszy urlop, nie byłem jeszcze żonaty, wind of changes zaczynał już wiać bardzo mocno, a pogoda była piękna tego wieczora (tyle szczęścia na raz - to se uź ne vrati

). No i idę sobie koło Kino-Teatru X w Gliwicach, a tam plakat TOP GUN. Poszedłem, a jakże. Nawet nie było to normalnie puszczone na ekran kinowy, tylko na taki mniejszy, na stelażu, za pomocą jakiejś kombinacji VCR i projektora. Miga 28 rozpoznałem od razu ze względu na moją modelarską przeszłość, ale wtedy mi to zupełnie nie przeszkadzało. F-14 i lotniskowiec tak z bliska i w ogóle, do tego doskonała muza. No szok po prostu. W tej samej serii seansów obejrzałem wtedy "Predatora" i choć nie jestem fanem Arniego, ten film też mogę oglądać raz na jakiś czas. Zdaję sobie sprawę, że oba filmy do Oscarów, Ludwików, Fryderyków, czy innych palm i niedźwiedzi raczej nie pretendowały, ale dla mnie mają wielką wartość sentymentalną i zawsze będę je lubił

.
Wiem, że TO jest OT, ale bardzo serdecznie proszę szanownych moderatorów o wybaczenie - po prostu nie mogłem się powstrzymać.
~S~
Booze
PS: Film na Ale Kino oczywiście obejrzałem ponownie (razem z córką i bez haftu

)