Autor Wątek: Flyboys (I wojna światowa)  (Przeczytany 8378 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Sherman

  • *
  • 1. Pułk Lotniczy, 2. Eskadra Wywiadowcza, 105.WPŚB
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #30 dnia: Września 23, 2006, 17:59:21 »
Jest jeden trailer i filmiki w videoblogu. Odnoszę wrażenie, że w tej produkcji nie będzie scen lotniczych kręconych w "realu".
Premiera zapowiadana na jesień 2007.
A we Flajbojsach będą? Poprostu już nie ma latających maszyn z okresu. W skali 1:1 oczywiście.
Marcin "Rahonavis" Rogulski (1986-2019)

Nie przepuszczą żadnej owcy,
Z drugiej chłopcy wywiadowcy.

Piniol

  • Gość
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #31 dnia: Września 23, 2006, 18:09:06 »
Oczywiście że są repliki (1:1)

Offline Sherman

  • *
  • 1. Pułk Lotniczy, 2. Eskadra Wywiadowcza, 105.WPŚB
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #32 dnia: Września 23, 2006, 18:16:33 »
Czy w ilości pozwalającej nakręcić film?
Marcin "Rahonavis" Rogulski (1986-2019)

Nie przepuszczą żadnej owcy,
Z drugiej chłopcy wywiadowcy.

Offline KosiMazaki

  • Administrator
  • *****
    • http://www.kg200.il2forum.pl
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #33 dnia: Września 23, 2006, 18:18:37 »
Oczywiście że są repliki (1:1)

Tylko weź pod uwagę że silnika rotacyjnego już ze świeczką szukać i wiekszość z tych replik, a mówie tu konkretnie o Dr.I wygląda jakby mu zęby wybili a to komicznie wygląda. Inna sprawa z tymi co mają wszystko zamknięte pod deklem :)
I/KG200_Doktor  1972-†2006

"Herr Rittmeister wylądował, klasnął w dłonie mówiąc: Donnerwetter! Osiemdziesiąt jest godną szacunku liczbą"

Piniol

  • Gość
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #34 dnia: Września 23, 2006, 19:42:23 »
Moim zdaniem zawsze "lepsze" duże repliki nawet nie do końca z detalami, niż modele lub też rendering (choć mam duży szacunek do nowoczesnych technologii, widzialem ten film z Mosquito. Można się dać nabrać!)
Powiedzcie mi, jak to zrobili  w "Ciemnoniebieskim Świecie"?

hellmut

  • Gość
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #35 dnia: Września 23, 2006, 20:25:30 »
W "ciemnoniebieskim świecie" mieli podobno dwa latające spity (czy to były repliki, czy oryginalne maszyny to nie wiem). Kręcili ujęcia z tymi dwoma i potem je multiplikowali komputerowo. Reszta to chyba rendery, ale nie jestem pewien - na płycie z filmem jest dokument o tym jak to robili, ale już dokładnie nie pamiętam -  widziałem dość dawno.

Offline F. von Izabelin

  • *
  • Prawy człowiek lewicy
    • CMHQ Flying Circus
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #36 dnia: Września 23, 2006, 22:00:05 »
Tylko weź pod uwagę że silnika rotacyjnego już ze świeczką szukać i wiekszość z tych replik, a mówie tu konkretnie o Dr.I wygląda jakby mu zęby wybili a to komicznie wygląda. Inna sprawa z tymi co mają wszystko zamknięte pod deklem :)

To łatwiej jednak dorobić mu komputerowo silnik rotacyjny, niż robić całość:)
Chociaż kroczę Dolina Śmierci,
zła się nie uleknę...
bo lecę na 6 kaflach i się wznoszę...

Offline KosiMazaki

  • Administrator
  • *****
    • http://www.kg200.il2forum.pl
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #37 dnia: Września 24, 2006, 00:40:22 »
Myslę że to na jedno wychodzi wtedy :)
I/KG200_Doktor  1972-†2006

"Herr Rittmeister wylądował, klasnął w dłonie mówiąc: Donnerwetter! Osiemdziesiąt jest godną szacunku liczbą"

Offline lucas

  • *
  • RoF, FSX
    • 1.PUŁK LOTNICZY
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #38 dnia: Września 24, 2006, 11:27:50 »
Wiesz, to zabawka dla kanzas kids jakby nie patrzeć. O przepustnicy w tutorialu powiedzieli, że samoloty z WWI miały on/off, czyli musisz wyłączyć silnik, żeby zwolnić   :karpik :002:

Wiesz....akurat to jest szczerą prawdą:) Silniki rotacyjne tak miały. Oczywiście w zależności od samolotu: Fokker E.III nie miał przepustnicy, Dr.I również. W Nieuportach miałeś chyba od 66% do 100%. Podobnie w Camelu. Gierka na enginie DoA:) A co do filmu... Czy oni naprawdę nie mogli stwrzyć historycznych malowań, biorąc pod uwagę stan obecnej wiedzy na temat lotnictwa WW1. Trochę to irytujące:/ Kiedyś w filmie "Hells Angels" H.Hughesa (vel Aviatora  :004:) niemieccy piloci mieli podpisy własne na burtach maszyn :D Leci facet Fokkerem D.VII (oryginalnym!) i ma na burcie podpis: Rttm.von Richthofen, hehehe. (ten film gorąco polecam, bo Hughes do zdjęć załatwił oryginalne maszyny z WW1: D.VII, SE5a, jest nawet Pfalz D.XII. Co prawada film czarno biały, ale ujęcia lotnicze jak na lata 30te to majstersztyk)
 Czekam na KoS od Gennadicha, delektując się obecnie updatem do Richthofen's Skies z TW. (W końcu mam ukochanego SPADa VII!)

"Skrzydlata husaria współczesna, lotnictwo polskie, czuwa w powietrzu. Warkot motoru chroni każdą piędź polskiej ziemi." - Kronika PAT, maj 1939.

BigMac

  • Gość
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #39 dnia: Września 24, 2006, 12:59:43 »
A jak wyglądało w praktyce zarządzanie mocą w trakcie walki? Np. żeby zwolnić (nie przestrzelić) wyłączało się silnik czy próbowało się ratować manewrem poza płaszczyzną? Bo takie zapalanie i gaszenie silnika w trakcie lotu brzmi średnio bezpiecznie.

Offline lucas

  • *
  • RoF, FSX
    • 1.PUŁK LOTNICZY
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #40 dnia: Września 24, 2006, 13:50:08 »
To była zabawa z mieszanką paliwa, do tego jakieś manewry mające na celu wyhamowanie samolotu. Jeszcze trzeba było uważać, żeby silnika nie "przekręcić" w nurkowaniu! Nadmieniam, że prędkościomierz nie był standartowym wyposażeniem, szczególnie w niemieckich maszynach. Maszyny z silnikiem rzędowym miały pełen zakres przepustnicy i tu pilot był w znacznie lepszej pozycji. W rotacyjnych dochodził jeszce efekt żyroskopowy wirującego silnika. Po prostu "kupa zabawy" :) Nic dziwnego, że zniknęły po zakończeniu 1WŚ, a ich miejsce zajęły silniki gwiazdowe. 
Do tego jeszcze dochodziła kwestia synchronizatora. Np. jeden mógł być skalibrowany tylko do strzelania przy średnich obrotach, więc przy niskich i wysokich trzeba było uważać, żeby propa nie uszkodzić. W austriackim samolocie Oeffag D.III (licencyjny Albatros D.III, używany również przez polskie lotnictwo, np. przez 7.EM) rozwiązano to tak, że zamontowano prymitywną instalację elektryczną, która współpracowała ze śmigłem. Gdy następowało przestrzelenie, pilotowi zapalała się mała lampka, co było znakiem, żeby lepiej już nie strzelał :004: Dokładny opis tego wynalazku jest w książce T.Goworka, pt. "Pierwsze samoloty mysliwskie lotnictwa polskiego", wyd. Sigma 1990.

"Skrzydlata husaria współczesna, lotnictwo polskie, czuwa w powietrzu. Warkot motoru chroni każdą piędź polskiej ziemi." - Kronika PAT, maj 1939.

Schmeisser

  • Gość
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #41 dnia: Września 25, 2006, 10:18:22 »
Ej przesadzacie panowie z narzekaniem. BoB jako film  też nie jest realistyczny bo:
- wysiadając ze spitfira często traciło się stopy albo buty , w zalezności od tego co wcześniej pusciło
    - nie widac w filmie.

- piloci w czasie boba byli zdrowo naspeedowani , co w połączeniu ze stresem powodowało ze kabiny były wiecznie porzygane ( Clostermann)

- bomby w He-111 zrzucał celownik Lofte a nie fanatyczny nazista o trupiozielonej twarzy oświetlonej blaskiem jakiegoś gerata , wpatrujący się w ramkę z drutu i dający komendę Bomben Loss!
Może tak u aliantów zrzucano bomby wtedy :D nie wiem nie znam się ,u gebelsów robiło to ' się samo' lol
 
Co do wyłączania - 'zwrotna masa tłokowa' jakbyśmy to w rzedówce powiedzieli w gwiazdowym silniku składała się niego samego :D wiec miał zmagazynowane sporo energii w sobie, tak więc jeśli tylko nie został przechłodzony to nie było problemu z odpaleniem go. Pozatym kompresja w cylindrach była malutka w ówczesnych czasach
itd. itd.
Mozna wyszukiwac bez końca, a tym czasem powstaje fajny kolorowy i niezobowiązujący film którey napewno się bedzie niezle oglądać, a nie dokument.
« Ostatnia zmiana: Września 25, 2006, 10:23:59 wysłana przez Schmeisser »

Offline Leon

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #42 dnia: Września 25, 2006, 11:44:23 »
Ano  - Szmajs dobrze prawi, rozrywka to rozrywka a nie ekranizacja kroniki 3 batalionu 7 pułku 5 dywizji 12 Armii (czytaj realistyczny film wojenny) w połączeniu z regulaminowym respektowaniem instrukcji użytkowania sprzetu bojowego..... Taki film raczej nigdy nie powstanie i tyle. A jeżeli powstanie to się... nie sprzeda ze wzgledu na niszowość i nudę. Bo co by zawierał w 2 h projekcji - godzinę szkolenia, 10 minut nudy, jedzenia, spania, onanizmu, picia, palenia, 20 minut maszerowania lub jazdy ciężarówkami czy też pociągami, 20 minut kopania okopów, umacniania pozycji, 5 minut (może) walki i 5 minut sprzątania trupów, pogrzebów, odwozu do szpitali. 
Marcin Widomski

Pealuuga lipp, Surnupealuuga lipp, Tundmuste tipp, Sinu tundmuste tipp, See on ju vabadus hüperboloid, Insener Garini hüperboloid...

Tailgunner

  • Gość
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #43 dnia: Października 03, 2006, 06:11:34 »
Witam, tak sie sklada ze w ostatni piatek wybralem sie na rzeczony film (siedze obecnie w NY) i moge co nieco o nim opowiedziec. Przede wszystkim trzeba powiedziec ze dostal on tu kategorie PG-13 (od 13 lat) co wyklucza jakis wiekszy realizm w pokazywaniu dzialan wojennych. Film opisuje historie dywizjonu amerykanskich pilotow walczacych we francuskich silach powietrznych przed przystapieniem USA do wojny. Fabula drewniana, jest oczywiscie obowiazkowy watek milosny, ale rezyser jakby nie moze sie zdecydowac czy skupic sie na nim, czy tez moze na losach dywizjonu. Ogolnie staral sie chyba nakrecic cos "dla wszystkich", czyli jednoczesnie film wojenny i melodramat (tak, analogia do Pearl Harbour jest tu jak najbardziej na miejscu, choc oczywiscie film ma duzo mniejszy rozmach). Podobnie jak Pearl Harbour da sie w zasadzie ogladac sceny walk powietrznych. Co do ich realizmu sie nie wypowiem, bo nie jestem w tym temacie kompetentny, ale samolociki krecily takie figury ze az mi sie wierzyc nie chcialo (nawet La-7 tak nie potrafi  :118:). Razil mnie tez podzial na Dobrych Amerykanskich Chlopcow i Bardzo Zlych Niemcow  :021: z glownym szwarccharakterem latajacym zlowieszczym czarnym Fokkerem. Efekty wizualne sa ogolnie dobre (nie jest to super-hiper wysokobudzetowa produkcja) choc miejscami troche zbyt "komputerowe. Smieszylo mnie natomiast to, ze jezeli to Niemiec strzelal do ktoregos z naszych dzielnych pilotow to jego 2 km-y mialy bardzo slaba skutecznosc (duzo dziur w kadlubie i skrzydlach i czasami trafialo pilota), natomiast w sytuacji odwrotnej Fokkery konczyly zywot w efektownej eksplozji  :002: (a Nieuporty mialy tylko 1 km). Podsumowujac - jest to jedyny znany mi film o tej tematyce i chociazby z tego powodu warto go obejrzec. Na temat fabuly kazdy pewnie bedzie miec swoje zdanie, a co do realizmu to lepiej niech wypowie sie jakis ekspert.
P.S Czy wiadomo cos o dacie premiery w naszym pieknym kraju, czy tez film skonczy od razu na DVD? Pozdrawiam wszystkich

Offline Josiv

  • *
  • Zerstörer
    • http://www.kg200.zary.com.pl
Odp: Flyboys (I wojna światowa)
« Odpowiedź #44 dnia: Października 03, 2006, 20:05:07 »
Jeszcze o taką tematykę w paru scenach walk powietrznych zaczepia "aviator". Ale szczerze mówiąc widziałem tylko "making of".
_____ | _____             █▀ ██ ▀█▀      ORLIK
 _\__(o)__/_                   ▼             /
      ./ \.                www.eagles.pl ---
Graf -1973-†2006 ..ó?o........ó?o.ó?oó?o...