Przed kolegą Bucicem jeszcze wiele niespodzianek i dramatyczne momenty w których teoria zderzy się z praktyką tej gry. Chwilowo to mi wygląda na intensywną naukę pływania na suchym lądzie.
Dobrze to ująłeś

Faktycznie tak to wygląda. Ale wczoraj już latałem "na-linie" i widać po mnie było pewnie to, co po każdym nowym... z wyjątkiem szarpania się z maszyną, żeby coś z niej wyciągnąć

Na PL 303rd nikogo nie było, za to War Clouds (?) był pełny. Tam zestrzelił mnie "109", bo wchodziłem do walki jako trzeci z wyższego pułapu, wziąłem na cel najbliżeszego, który ładnie się składał do zebrania kul w plecy... i okazało się, że to "spit" (swój), a w tym czasie "109" mnie ostrzelał i udało mu się mnie zabić (zabić pilota). Do tego dalej nie mam ust. klawiszy do szybkiego spojrzenia w tył z kabiny (pytałem o to tutaj).
Następny był UK Dedicated, niestety z widokami zewnętrznymi. Ale miło było popatrzeć, jak już drugi "Niemiec" z rzędu (Fw-190, a potem Bf-109) wali się na skrzydło i uderza w ziemię. Ja leciałem na F6 Hellcat.
Na przyszłość prośba do ludzi dobrej jednak woli - na litość Boską, jak zapraszacie do wspólnej gry wbudowanym w HyperLobby pagierem, to w pierwszej wiadomości piszcie co najmniej, októry serwer chodzi.
Marudzą jak zawsze, a jak co to napiszą że nie interesuje ich jak wycisnąć te 5% bo nie ma to znaczenia i jest nierealistyczne. Potem jak już dojdziesz co do czego to zostaniesz okrzyknięty cziterem
i nie będą chcieli z tobą latać. Każdy ma ochotę zostać asem, trochę mniej się za takowych uważa lecz takich co próbują włożyć w to trochę potu i głębszych dociekań jest tylu że można na palcach jednej ręki policzyć. Wiem to po sobie ale nie zniechęcaj się. Fakt że są w tej grze buble na bakier z rzeczywistością lecz jak na razie nie ma nic lepszego a najzacieklejsi krytycy tej gry to często zwyczajni frustraci którzy krytyką łatają swoje ego i niepowodzenia.
:023:
Mimo wszystko szacun dla wyjadaczy, którzy po prostu są skuteczni. Nie ważne, czy doszli do tego metodą prób i błędów, czy moją metodą.