Po pierwsze - Ramm, stwierdzenie że BF jest "skomplikowany" nie wyszło ode mnie! Ja tak nie uważam i w moim poście się z tego podśmiewałem. Wyszło to od moich znajomych, którzy zagrywają się w CoDa. Mnie to stwierdzenie zszokowało. Pogrywam sobie od czasu do czasu w ArmA2 i inne prawdziwe symulatory (stąd moja obecność na tym forum) i doskonale zdaję sobie sprawę z tego co to jest skomplikowana rozgrywka. Moje stwierdzenie, że CoD jest dla małolatów proszę traktować tak jak sugerowałem emotikonem - z przymrużeniem oka. Sam pogrywałem w MW a małolatem już od dłuższego czasu nie jestem.

Po drugie, jeśli chodzi o problem pod tytułem balans pojazdów i giwer a cymbały, którzy nie grają PTFO (play the fu***ng objective) - no cóż, na to nie ma i nie będzie lekarstwa. Nie jest to problem pojedynczej gry tylko każdego tytułu. W BF zdarzają się wookie, którzy kradną śmigłowiec transportowy żeby chwilę później wyskoczyć z niego nad jakimś dobrym dla snajpera punktem; w CoD widziałem mistrzów, którzy przez całą rozgrywkę przerzucali budynki toporkami pewnie licząc na to, że prędzej czy później uda się nagrać coś fajnego FRAPSem; na moim serwerze Minecrafta musiałem zrobić whitelist bo trafiali się gracze, których bawiło niszczenie tego co zbudowali inni; w NBA 2k11 trafia się czasem na jełopów, którzy próbują wygrać mecz ciskając "trójki" przy każdym rozegraniu; w Gran Turismo czasami trzeba szukać innej rozgrywki bo jeden czy dwóch baranów bawi się w taranowanie innych graczy, którzy chcieliby przeprowadzić normalny wyścig. Tacy "mistrzowie" to bardzo często ci sami, którzy mają sporo czasu na wklepywanie obelg i debilnych tekstów w okienko chata. Nie ma na nich rady, tak jak napisał Maruda - decyduje człowiek.
Należy też zwrócić uwagę na to, że balans to dość subiektywna sprawa bo jednemu wszystko będzie pasowało a dla innego cała konfiguracja wyposażenia będzie nie taka jak trzeba. Ja, na przykład, jestem kompletną nogą jeśli chodzi o działania snajperskie - nigdy tego nie lubiłem, nie trenowałem. W BC2 wybieram klasę "zwiadowca" tylko jeśli istnieje spore prawdopodobieństwo, że będzie potrzebny ktoś do wzywania ostrzału artyleryjskiego. Nie jestem więc w stanie stwierdzić czy balans broni w tej czy tamtej grze jest OK bo nie ma możliwości na bycie obiektywnym w takiej ocenie i bardzo dużo zależy tu od stylu gry.
Fakt, że ktoś kto kieruje czołgiem potrafi zdominować rozgrywkę, w której bierze udział ponad 20 osób prowadzi do następujących wniosków:
a) ma kiepskich przeciwników
b) ma porządne wsparcie
c) jest dobry w tym co robi
Balans BC2 nie ma tutaj decydującego znaczenia ponieważ ta gra nie ma jakiś straszliwych błędów w tej materii, to nie jest tak że do zniszczenia czołgu potrzeba 10 trafień z RPG. Poza tym w serii BF od zawsze działa zasada tzw "papier - nożyczki - kamień" czyli na każdy środek walki istnieje skuteczne antidotum. W BC2 czołg jest bardzo łatwo rozmontować, bardzo bardzo łatwo. Ja, z moją ekipą, niszczymy każdy czołg błyskawicznie. Wystarczy tylko grać zespołowo. Problem pojawia się jeśli każdy chce być "snajperem", nikt nie chce biegać z pistoletem na "strzałki naprowadzające", nikt nie chce być mechanikiem, nikt nie chce zabrać C4. Wtedy czołg staje się bardzo groźnym przeciwnikiem, wręcz niemożliwym do pokonania jeśli w środku siedzi dwóch doświadczonych cwaniaków a w pobliżu krąży rozgarnięty mechanik. Nie jest to jednak problem balansu gry tylko problem graczy, którzy nie potrafią współpracować albo nie rozumieją z jakim typem rozgrywki mają do czynienia.
Po trzecie, pojazdy w strzelankach typu BF to pomyłka bo od tego są symulatory? To może posuńmy się dalej w tym rozumowaniu - realistycznie przedstawiona broń w tych grach to pomyłka bo od tego są symulatory żołnierza takie jak ArmA2 a strzelanki powinny wyglądać jak Quake Live?

Po czwarte, przyznaję rację osobom, które twierdzą, że seria BF jest dużo bardziej frustrująca niż seria CoD. To prawda i wynika to z bardzo prostej przyczyny - BF bezwarunkowo wymaga współpracy, CoD już nie. W Call of Duty można dawać sobie nieźle radę w pojedynkę, nawet jeśli w drużynie mamy fajtłapy. W BF w pojedynkę możemy bardzo niewiele więc jeśli nie mamy nikogo rozsądnego w oddziale albo, co gorsza, w całej drużynie to gra bardzo szybko robi się bardzo jednostronna. Z konstrukcji rozgrywki wynika fakt, że w serii BF zasadnicze znaczenie ma ekipa, z którą się gra - jeśli nie masz przynajmniej 2 kumpli do gry w BF to często będziesz przeżywał frustracje podobne do tych Mmarudy (vide "to jedna z tych gier, które dobrze działają, jeśli wszyscy na serwerze robią to co powinni"). Ja tego problemu nie mam na szczęście bo od czasów BF2 mam kumpli do grania więc w większości przypadków jestem po stronie, która dostarcza frustracji.

Po piąte, trochę zdziwiła mnie uwaga Ramma dotycząca map i granic obszaru rozwałki. CoD używa tzw "invisible walls" lub po prostu ma "zamknięte podwórko". BF za to od zawsze wykorzystywał rozwiązanie z powiadamianiem gracza, że polazł za daleko. Dwa rozwiązania tego samego problemu. Żadne z nich nie wpływa na rozgrywkę. To co wpływa na rozgrywkę to rozmiar map. Tutaj BF wciąga CoD nosem.

Na koniec słówko na uspokojenie. Panowie! Po co te nerwy? Nie ma sensu się naburmuszać i walczyć ze sobą. Za chwilę premiera Battlefield 3 i Modern Warfare 3. W międzyczasie jeszcze będzie Red Orchestra 2. Możemy się tylko cieszyć, że tyle tego wychodzi. Jeśli jeden tytuł nas rozczaruje to mamy wybór - możemy sprawdzić parę pozostałych dostępnych na rynku.
