Przepis określa sprawę jasno. Osobiście miałem tylko raz taką sytuację, że w autobusie jechał bezdomny śmierdzący tak bardzo, że autentycznie nie dało się tego wytrzymać. Czasem bezdomni jeżdżą autobusami - przesiadam się i tyle. Z tym bardzo śmierdzącym dziadkiem było tak, że nikt go nie wypraszał, choć faktycznie było ciężko. Dopiera jak wsiadła renoma to ludzie zaczęli jęczeć, żeby coś zrobić. Dziadek, rzecz jasna, nie miał biletu, ale nie został ukarany mandatem, więc w sumie zachowano się w stosunku do niego dość przyzwoicie (inna rzecz, że wystawianie mu mandatu nie miałoby większego sensu, bo z czego on miałby zapłacić). Po prostu kazano mu opuścić autobus. Wysiadł bez dyskusji.
Bezdomni byli i będą. Można to nazywać patologią, ale faktem jest, że bogactwo tylko wtedy przynosi satysfakcję, gdy dookoła widzi się biedę.