Jednak aby tak się stało potrzebne będą ujęcie z wnętrza kabin, twarze pilotów, efekty trafień (rozbryzgana po całej kabinie krew, olej na szybie ahhh.. pięknie by było) jednak czy będzie to osiągalne? Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam..
To o czym piszesz jest akurat chyba właśnie osiągalne. Wystarczy zrobić model wnętrza kabiny Hurrican'a i BF-109, co przecież nie stanowi dla filmowców żadnego problemu. Wzory przecież są, a dla dobrego rzemieślnika (chyba jeszcze wszyscy nie wyjechali do Irlandii), przy odpowiednich środkach finansowych (i to wcale nie jakiś przesadnie dużych), zrobienie czegoś takiego w dobrej, wizualnej jakości jest możliwe do wykonania.
Zdjęcia z lotu możesz sobie wykonać za pomocą Orlika czy innego samolotu tej klasy, a potem łączysz widok z wnętrza kabiny z obrazem uzyskanym podczas lotu. Ta technologia o ile się nie mylę jest znana od wielu lat, dopracowana i powszechna na tyle, że nawet nasi filmowcy powinni sobie dać z tym radę.
Wyzwaniem są zdjęcia samolotów z zewnątrz i to wcale nie podczas walk w powietrzu.
W powietrzu, sceny można nakręcić za pomocą współczesnych samolotów tłokowych czy turbośmigłowych. Świetnie do togo nadają się samoloty szkolne w klasie Orlika właśnie bo dysponują odpowiednimi, zbliżonymi parametrami lotu i możliwościami manewrowymi. Potem sie po prostu nakłada obraz komputerowy Hurrricane'ów i BF-109'tek. To będzie wyglądało dobrze szczególnie jeżeli nie będzie zbyt dużych zbliżeń. To są spore koszty, ale chyba do udźwignięcia (ciekawe ile wywalono na ostatni gniot Wajdy?)
Do zdjęć na ziemi i ujęć startu oraz lądowania oraz niskich przelotów potrzeba niestety prawdziwych samolotów zdolnych do kołowania po lotnisku i przynajmniej jeden musi być zdolny do lotu. Takich maszyn musi być przynajmniej 3 aby uniknąć komputerowego rozmnażania na bliskich planach, a jednocześnie dla uniknięcia sztuczności sytuacji. To jest chyba spory problem, bo wynajęcie i zebranie w jednym miejscu kilku "powietrznych aktorów" kosztuje niemało.
Ważna jest też rola scenarzystów i gości od kostiumów. Piloci, personel naziemny i żołnierze na lotnisku powinni wyglądać i zachowywać jak żołnierze przy pracy i służbie, a nie jak grupa studentów przebrana w świeżutkie mundurki pobrane przed chwilą z magazynu wytwórni filmowej i grającą w painballa. To właśnie takie coś co raziło moich "normalnych" znajomych oglądających TTS - koszmarna gra ludzi na dalszych planach i odprasowane, czyste mundury polowe (a nie np. rkm wz.28 grający BAR-a w rękach Amerykanów) - to właśnie takiej sztuczności się obawiam podczas nakręcania "Dywizjonu 303".
Kiedyś w PRL do scen wojskowych na dalsze plany "zatrudniano" normalnych żołnierzy, poprzebieranych w mundury "z epoki" i po prostu robiono coś na wzór taktyki

(czy innych działań) przed kamerami. To dawało dobry efekt (ci ludzie zachowywali się naturalnie), a niedoskonałość materiału na którym nakręcano sceny maskowała drobne błędy. Dzisiaj przepisy zabraniają takiego wykorzystania wojska, a jakość uzyskanego obrazu jest dużo większa, co wymaga też dużo większej dbałości o szczegóły.
Jakoś jestem spokojny o sceny "z codziennego życia" bo co by nie mówić o Pasikowskim, potrafi zrobić ciekawe i dobre sceny w filmach. Jeżeli sięgnie się do literatury to jest też sporo ciekawych sytuacji mogących być przydatnymi - ot choćby takie "Powietrze pełne śmiechu" będące skarbnicą takiego materiału, mogącego przebić sceny w stylu "co wy tam palicie ..." czy "nas tu nie ma..."
