Sądzę, że duża naiwnością jest uważanie jakiś niemieckich "dokumentów" za całkowicie wiarygodne.
W dużej mierze się z tobą zgodzę, ale nie do końca. Po pierwsze. Czym są archiwa wojskowe? Każda firma, instytucja prowadzi dokumentację. Jest ona niezbędna do jej normalnego funkcjonowania. W stosach papierów zawarty jest proces funkcjonowania instytucji przez ostatnie lata. Mniej istotne informacje się niszczy z terminem X lat, ważniejsze pozostawia na lata. Czy istnieje możliwość ich fałszerstwa? Oczywiście tak. Zwłaszcza w chwili powstawania dokumentów. Sierżant opchnął na lewo jakąś część, a w dokumentach jest, że uległa zniszczeniu w jakiś okolicznościach. To krótki przykład. Jak to się mogło przełożyć na np. straty sprzętowe? Jednostka traci 3 samoloty, ale postanawia sfałszować raport pisząc, że straciła jeden. Później jest kontrola i następuje tłumaczenie. „No wiem, że stan się nie zgadza, ale zatailiśmy stratę, aby dopiec tym Polakom. Po wojnie jak otworzy się archiwa to ich zestrzelenia nie znajdą potwierdzenia.” „Brawo pułkowniku. Będzie medal za inwencję. Teraz w fabryce zafałszujemy dane na temat produkcji, żeby wszystko się zgadzało, a wy dostaniecie te samoloty widma”. Przyznasz, że taka wersja to bzdura do kwadratu. Trzeba było zawsze jasno udokumentować przyczynę straty na podstawie dostępnych informacji. Czy z możliwością fałszerstwa? Czytałem kiedyś o Amerykaninie który rozwalił na kacu samolot, a w dokumentach poszło, że w wyniku awarii instalacji hydraulicznej. Mechanicy australijscy skomentowali to, w sposób następujący: „awaria tak, ale pilota nie samolotu” wiedząc, że leciał na drugim gazie. Czy daje to podstawy, aby sądzić, że większość amerykańskich strat w wypadkach spowodowali pijanie piloci? Wszyscy wiemy, że nie. Zatem skala domniemanych niemieckich fałszerstw i ich niewiarygodności? Nie ośmielę się zaproponować jakiejkolwiek liczby, bo i na jakiej podstawie, choć właściwe wydaje się słowo marginalna.
Zwróć uwagę co u nas się dzieje z tzw. "teczkami".
Nie wiem czy poprawnie to zinterpretowałem, ale czy sugerujesz tutaj możliwość fałszerstwa parę lat po wojnie? Osobiście sensu w takim postępowaniu nie widzę żadnego. Bo chyba nie po to by dopiec Polaczkom za skradzione samochody (jak pamiętamy plaga lat 90).
Na koniec zadam pytanie. Czy są lepsze od nich źródła na podstawie których można przedstawić działalność Luftwaffe w Polsce w 1939 roku. Odpowiedź jest prosta. Nie ma. Wiadomo przecież, że chcąc napisać artykuł o stratach Luftwaffe podczas działań bojowych we wrześniu 1939 roku, autor nie będzie się opierał przede wszystkim na raportach drugiej strony. Są one cennym, ale jednak tylko uzupełnieniem.
Ps. Używając sformułowania „bzdury o broni masowego rażenia” odniosłem się tylko do ich wiarygodności z perspektywy czasu, a nie daty ich powstania, za punkt odniesienia przyjmując archiwalne dokumentacje działań bojowych takiej czy innej armii (choć jak wiem nadużycia co do ilości zniszczonego sprzętu i siły żywej przeciwnika to temat szerokiej dyskusji). Jak najbardziej masz rację, w momencie kiedy się je prefabrykuje są to dokumenty, są nimi także i teraz choć świadczą już o czymś innym.