Rzadka ku... zupa, chciałem powiedzieć.
Ktoś wziął temat i nakręcił film, który nie wiem czemu, ale pomimo takiego potencjału kompletnie spartaczył. Za mało terminatora w tym filmie było, jak dla mnie. Sam Whorthington i Anton Yelchin to jedyni aktorzy, którzy mi się podobali. Reszta gra cienko, żeby nie powiedzieć, że byli cieniutcy jak barszczyk. A to dziwne, bo akurat lubie Bale'a... i bardzo podobały mi się jego dotychczasowe role (w większości). Ale tu nie mogłem znieść jego wciąż zachrypniętego, niezmiennego tonu rodem z reklamy Strepsils.
Muzyka słaba, klimat to nie żaden terminator tylko luźna wariacja o przyszłości. Z T1 i T2 wyniosłem obraz przygnieconej przez Dzień Sądu i przez całkowitą dominację maszyn ludzkości. A tu mamy armię i wojskowość, której niejeden kraj by się nie powstydził sprzed wtopy ze SkyNetem. O marnych dialogach i permanentnych umoralniających gadkach nie wspominam nawet. Kwintesencją żałosności scenariusza była dyskusja SkyNetu z Marcusem. SI przekonuje drugie SI oczywiście ustnie, żeby się przyłączyło. Po czym następuje wyrwanie płytki (szkoda, że nie przejechali magnesem po dyskietce albo nie pocięli płyty CD) i przeszli do okolicznego browaru, w którym akurat składano najnowocześniejsze roboty.
Sorry Winetou, ale to kompletna pomyła. Nie będę poruszał kwestii poszczególnych, bezsensownie skonstruowanych scen, bo w gruncie rzeczy akurat te mi najmniej przeszkadzały. Gdyby był klimat albo jakiś pomysł na całość chociaż... ale nie było, więc raziło wszystko.
Ale na szczęście były terminatory, mikroterminatory, mototerminatory, śmiecioterminatory, babcioterminatory i wiele innych, więc z niecierpliwością wyczekują już kolejnych odmian z następnego Matrixa Rewo... pardon, Terminatora Przyczajenie.
Pozdrawiam
P.S. Nie przeczę, było kilka fajnych "akcji", które rajcowały oko - choćby wspomniany Szwarcu sprzed lat

Ale to jednak były tylko fajne akcje. Nie film.
P.P.S. I choć Stahl jako Connor w T3 był również minięciem się z jakimś podstawowym zamysłem na postać, to ten film mi się nawet podobał. Wiadomo, nie jak T1 i T2, ale był to film z pomysłem i z klimatem.