Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom naszych lotów.
Po kilku godzinach "bojowego" latania drukarką mogę podzielić się kilkoma uwagami na ten temat.
Pierwsze, co jest wyraźnie jest zauważalne, to różnica w parametrach typu prędkość maksymalna i wznoszenie ze względu na zabrany ładunek. Przyznam, że paliwa nigdy nie brałem więcej niż 50%, przez co samolot nawet z najcięższym ładunkiem bomb startował w miarę krótko. Gorzej natomiast wygląda wznoszenie i manewrowość. Potrzeba kilkunastu kilometrów spokojnego lotu, żeby wejść na pułap powyżej 1000m. Tutaj oczywiście znaczenie ma również właściwa obsługa silników, co sprowadza się do odpowiedniego ustawiania żaluzji na chłodnicach silnika oraz dobrania optymalnego - dla maksymalnych obrotów - składu mieszanki. Nie jest to specjalnie trudne i skomplikowane, jeśli kontrolujemy wskaźniki temperatury. Silniki można oczywiście przegrzać, zatrzeć, a co ciekawe ukręcić prędkością (raz mi się to udało jak uciekałem przez Mazkiem-Zlewozmywakiem

).
Proces bombardowania jest dość prosty, co nie oznacza, że łatwo jest trafić pojedynczą bombą w cel... Ważne, żeby ustabilizować lot odpowiednio daleko od celu. Szczególnie należy pamiętać, że po przełączeniu na celownik bombowy, autopilot nie zmieni wysokości lotu, ale ustabilizuje prędkość na ok. 85 mil. Jeśli lecieliśmy wolno, to chwilę to może potrwać. Jak dla mnie optymalna wysokość bombardowania (na krótkim dystansie), to jakieś 4-5 tys. stóp, ponieważ daje to możliwość wprowadzenia korekty przed zrzutem, jeśli nie lecimy idealnie na cel. Oczywiście im niżej, tym cel pojawi się w polu widzenia później, i tym szybciej się do niego zbliżamy.
Obrona samolotu jest dość problematyczna, ponieważ AI w tej roli się raczej nieszczególnie sprawdza... Gracze, którzy obsadzali stanowiska, niewątpliwie muszą jeszcze nabrać doświadczenia, co oczywiście nie oznacza, że się nie spisują. Zdecydowanie lepiej się lata z żywymi niż z AI

i ja serdecznie zapraszam do swojej maszyny. Dobrym sposobem obrony jest też prędkość, której można nabrać kosztem wysokości, co w sposób oczywisty wymaga jej wcześniejszego nabrania. W ten sposób można nawet się skutecznie bawić z Albatrosem II. Jednak, jeśli nie mamy prędkości i wysokości, to jedyną sensowną obroną jest eskorta.
Model zniszczeń jest zbyt schematyczny. Po podpaleniu przez wroga silnika, nie ma możliwości zgaszenia go, np. prędkością, a sytuacja kończy się zawsze dokładnie tak samo: silnik odpada, po chwili łamie się dolny płat, górny... i samolot się składa. Nie ma innej możliwości, przynajmniej ja jej nie miałem, a podpalano mnie kilka razy.... Szkoda, bo odbiera to chęć "kombinowania", że może się uda. Na jednym silniku można bez szaleństw kontynuować lot i bezproblemowo wylądować. Drukarka zresztą ląduję jak marzenie, bardzo stabilnie i z niezwykle małą prędkością - tego sprzętu nie sposób przeciągnąć.
Tako rzecze,
Zaratustra