@Nietzscheański Nadczłowiek
Z całym szacunkiem, ale jak sam piszesz, etnicznych, a etniczne, nie równa się, narodowy. Naród, jest zlepkiem, prawda? Ja nie to miałem na myśli, napisałem to, by się zdystansować właśnie do tego dziwnego pojęcia - co jest narodowym sportem, a co nie jest. Może nie dość jasno się wyraziłem.
Francuzi mają swoje "kule". Ale i Hiszpanie to grają, też

To jakby przykład bliższy na "etniczność" dyscyplin, aniżeli na narodowość

To się ocierać zaczyna o spór, czyja jest oliwa prowansalska

Wszystkie sporty w USA można by podważyć, ze względu na to, że to "wielonaród" czerpiący garściami z różnych tradycji i kultur. O palancie, wiem, ojciec mi opowiadał

Niestety, za jego czasów ta nazwa nabrała pejoratywnego znaczenia. Szkoda, bo w mojej podstawówce o poszerzonym profilu wychowania fizycznego, gra w palanta była jeszcze uprawianą i trenowaną dyscypliną, aż po jej zmierzch, czyli rzut piłeczką palantową, marny koniec tej ciekawej skądinąd dyscypliny. Znam jednego, co do dzisiaj się chwali nie pobitym rekordem

Chociaż nie przynosi mi to jakiejś chwały, jemu też

Sam na podwórku grałem w klipę, to chyba też bardzo nasz sport:) Taka dygresja - sorry

@whiskey111
Albo spójrz na Anglików. Hodgson trenuje ich miesiąc? Mecz Szwecja - Anglia, moim zdaniem piękny, chociaż pierwsza połowa nie obfitowała w strzały na bramkę, jakże magiczna ta gra była. Nic, tylko oglądać w kółko Macieju jak się gra zespołowo i z głową. Poezja jak dla mnie ten mecz. Wcale nie muszą padać gole, by mecz był pasjonujący.
Francuzi. Zbudował nowy zespól niemal od zera i do niego dokleił starych - oni mają wizję - trenerzy tych zespołów, nasi trenerzy... chyba mają wizję na pensję i emeryturę jedynie. Kolejny przykład, to Joachim Löw, z niego się śmiano, pamiętacie? Swetry etc. Mam na myśli niemiecką prasę. A proszę, ma myśl i ją realizuje. Postawił na przegranych (Monachium), a jakim są zespołem, widać gołym okiem - zgranym do bólu wręcz.