Autor Wątek: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]  (Przeczytany 32729 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

qrdl

  • Gość
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #255 dnia: Czerwca 17, 2012, 13:03:22 »

@Nietzscheański Nadczłowiek

A co to jest, sport narodowy? ;) Piłka w takim przypadku, powinna być sportem Anglików, a wielu z nich, kocha cricket bardziej, od soccera:D i uważa, że to jest ich narodowy sport ;) Albo rugby ;) Amerykanie przyswoili sobie baseball, albo football. To pierwsze, to ponoć nasza gra w palanta ;) Pewne źródła wskazują na wzięcie tej narodowej gry Yankee od polskich emigrantów ;) Ponoć amerykański jest basketball ;)
Na pewno, jest to bardzo popularna dyscyplina, tyle.

Na świecie istnieją tysiące sportów etnicznych. Polecam zapoznanie się np. z pracami W. Lipońskiego (np. World Sports Encyclopedia wydana we wszystkich oficjalnych językach UE).
Jeśli chodzi o palanta, to faktycznie jest to nasz sport narodowy (np. Lipoński "Rochwist i palant - Studium etnologiczne dawnych polskich sportów i gier ruchowych "), który sami żeśmy porzucili.... Jeszcze w latach 60 miała powstać na AWF Wrocław odpowiednia katedra tej gry, jednak prasa wyśmiała "doktora palanta". Obecnie, dzięki kolejnym pokoleniom władzy, jesteśmy wydziedziczeni z narodowych sportów. Zainteresowanym polecam zapoznać się ze stosunkiem Duńczyków, Norwegów, Szwedów czy też Basków do ich tradycyjnych, narodowych sportów (uprawiają ich SETKI i są dla nich ważniejsze od piłki). Przypuszczam, że większość czytających te słowa nie ma nawet bladego pojęcia, że w tych krajach wcale piłka nie jest tak "ach, och" jak w PL. Komuna, i to co po komunie, pozbawiło nas tradycji narodowej w sporcie... no i mamy nową tradycję - "piłkoszały", kozie szczochy zamiast piwa i komercyjnie napędzany patriotyzm w rytmie la kuka racza (nasz orzeł biały już wczoraj pozbył się pały, nasz orzeł biaaaaałyyyyyy już wczoraj pozbył się PAŁY - nućcie to sobie jak Górniakowa).
Nie jestem przeciwko piłce, ale nie ma co włosów z głowy rwać... ot przegraliśmy i tyle, jak zwykle zresztą, więc raczej nie dziwi...

Tako rzecze,
Zaratustra

Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #256 dnia: Czerwca 17, 2012, 14:00:01 »
Błaszczu jedzie po "prezesie" wesołej kompanii jaką jest PZPN.

http://doliczonyczas.blox.pl/2012/06/Kuba-Blaszczykowski-skrytykowal-Grzegorza-Late.html

Offline rutkov

  • KG200
  • *
  • Versuchskommando
    • KG200
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #257 dnia: Czerwca 17, 2012, 14:02:55 »
Zawodników mamy dobrych, przynajmniej tych co grają nie w Polsce. Problem to niestety taktyka.
Do meczy o wszystko, który należało wygrać wychodzi ustawienie mocno defensywne... Ale żeby było zabawniej to trener Smuda wymyślił sobie, że na świetną obronę Czechów wystarczy atak tylko dwóch napastników: Błaszcza i Lewego. Tak, to się grało 30 lat temu.

Wystarczyło spojrzeć na grę Rosji: na pole karne wbiega min trzech napastników, po chwili dobiegają pomocny i jest ich już tam pięciu.
Komu miał podać Błaszczykowski osaczony przez trzech obrońców ?!
Dokładnie, celne spostrzeżenia, aczkolwiek nie trudne dla kogoś, kto się troszkę głębiej i dłużej interesuje piłką. Ja mimo wszystko nie jestem zawiedziony, Rosja odpadła, bo była zbyt butna, myśmy odpadli, bo nikt nie przygotował taktyki, nie przygotował, bo nie potrafi. Od lat mamy trenerów, których jedyną myślą taktyczną jest "macie dać z siebie wszystko musicie za!@#$%^ć". Dziś zagrają Niemcy, przypatrzcie sie jak wyglądają poszczególne linie zespołu, obrona jak od linijki ustawiona, pomoc to samo a mimo wszystko potrafią sie wymieniać pozycjami i uzupełniać wracając jak na gumce zaraz na swoje linię. A my? My niestety i o dziwo tak nie umiemy. O dziwo, bo w klubie większość tych chłopaków potrafi to robić, dziś i w poprzednich meczach nie potrafili. Po prostu nikt ich nie potrafi z głową ustawić, ustawić system trzech napastników i zagęszczona pomocą z obroną wysoko ustawioną i grać tym przez dwa lata bez względu na wyniki, zgranie musi dać rezultaty, jeżeli zawodnicy są dobrzy, a są. Jeżeli nie są to szukam takich, którzy potrafią realizować moją taktykę a nie dostosowywać taktykę do kiepskich wykonawców. W innych drużynach grają zawodnicy, którzy kompletnie zawodzą gdzieś w klubie, ale wstawieni w odpowiednie tryby taktyki grają jak z nut. Dlaczego Smuda nie ustawił całej taktyki pod trio z Dortmundu? Takie same pozycje dla nich i dobrać innych by grali podobnie jak w Borussi. To są za wysokie progi myśli taktycznej dla naszych treneiro. Był Beenhaker to była jakaś taktyka i on potrafił o niej mówić, Smuda, Janas, Engel to są tylko opowiadacze - filozofi piłkarscy. Leo czynił zmiany regularne, przychodziła 60-75 min i trener dostosowywał grę poprzez zmiany do sytuacji na boisku. Janas i Smuda nie wiedzieli, co robić nigdy, zmiana Obraniaka na Brożka była kompletnie bezsensowna, rozumiem jakby wprowadził do gry Kohlera albo Croucha - liczymy na wrzutę Obraniaka (który mimo wszystko robi u nas najlepiej) i nasz wieżowiec ma szansę strzelić - ale Brożka?
Walnąłbym dłuższy elaborat, ale jakby sięgnąć do poprzednich tematów z EURO 2008 i MŚ 2006 to bym się powtarzał, a skoro od dziesiątek lat Polska piłkę trapią te same przypadłości to coś jest nie tak w systemie gry i organizacji. Pomijam tu czasy Leo bo jego zniszczyła klika dziadków leśnych     

Mam nadzieję również, że tzw. opinia publiczna zrobi nacisk na to, co wyrabia PZPN, bo zmiany powinny iść z stamtąd, z tego bagna zacofania piłkarskiego i kolesiostwa. Putin pokazał jak się reformuje piłkarski związek narodowy, oczywiście specyfika Rosji, dzięki czemu tego dokonał robi swoje, ale im zazdroszczę.
 
miłośnik 110-tki    •    I/KG200_Doktor  ♥1972-†2006   •   Czekamy Ciebie czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci. Byś nam, kraj przed tym rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem, witanym z odrazą.    •   Han Pasado!    •    GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM

Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #258 dnia: Czerwca 17, 2012, 14:29:34 »
@Nietzscheański Nadczłowiek
Z całym szacunkiem, ale jak sam piszesz, etnicznych, a etniczne, nie równa się, narodowy. Naród, jest zlepkiem, prawda? Ja nie to miałem na myśli, napisałem to, by się zdystansować właśnie do tego dziwnego pojęcia - co jest narodowym sportem, a co nie jest. Może nie dość jasno się wyraziłem.
Francuzi mają swoje "kule". Ale i Hiszpanie to grają, też ;) To jakby przykład bliższy na "etniczność" dyscyplin, aniżeli na narodowość :) To się ocierać zaczyna o spór, czyja jest oliwa prowansalska ;) Wszystkie sporty w USA można by podważyć, ze względu na to, że to "wielonaród" czerpiący garściami z różnych tradycji i kultur. O palancie, wiem, ojciec mi opowiadał ;) Niestety, za jego czasów ta nazwa nabrała pejoratywnego znaczenia. Szkoda, bo w mojej podstawówce o poszerzonym profilu wychowania fizycznego, gra w palanta była jeszcze uprawianą i trenowaną dyscypliną, aż po jej zmierzch, czyli rzut piłeczką palantową, marny koniec tej ciekawej skądinąd dyscypliny. Znam jednego, co do dzisiaj się chwali nie pobitym rekordem ;) Chociaż nie przynosi mi to jakiejś chwały, jemu też ;)
Sam na podwórku grałem w klipę, to chyba też bardzo nasz sport:) Taka dygresja - sorry :)

@whiskey111
Albo spójrz na Anglików. Hodgson trenuje ich miesiąc? Mecz Szwecja - Anglia, moim zdaniem piękny, chociaż pierwsza połowa nie obfitowała w strzały na bramkę, jakże magiczna ta gra była. Nic, tylko oglądać w kółko Macieju jak się gra zespołowo i z głową. Poezja jak dla mnie ten mecz. Wcale nie muszą padać gole, by mecz był pasjonujący.
Francuzi. Zbudował nowy zespól niemal od zera i do niego dokleił starych - oni mają wizję - trenerzy tych zespołów, nasi trenerzy... chyba mają wizję na pensję i emeryturę jedynie. Kolejny przykład, to Joachim Löw, z niego się śmiano, pamiętacie? Swetry etc. Mam na myśli niemiecką prasę. A proszę, ma myśl i ją realizuje. Postawił na przegranych (Monachium), a jakim są zespołem, widać gołym okiem - zgranym do bólu wręcz.

Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #259 dnia: Czerwca 17, 2012, 14:36:14 »
Jedna taka obserwacja mi się nasunęła- jak wielkie zmiany w modelu behawioralnym zjawiska "reprezentacja narodowa" zaszły w ciągu zaledwie dekady... Wyobrażacie sobie, Ci którzy pamiętacie ekipy Piechniczka i wcześniej, jakbyście na mundialu `82 zareagowali na przejazd przez zablokowane miasto autobusu pełnego wytatuowanych facetów w drogich dresach/garniturach, w eskorcie policji na sygnale? Dla mnie to wygląda jak transport niebezpiecznych bandytów na rozprawę w procesie mafii. Śmieszy mnie to, abstrahując od celowości i logistyki przewozu takich osób. Zapominamy powoli że to są tylko panowie kopiący piłkę, biorący za to kilkadziesiąt tysięcy PLN miesięcznie, i że ich obowiązkiem jest mieć kondycję na 90 minut- a nie na pierwszą połowę. Całę te Euro to są igrzyska koncernów piwowarskich (i innych panów Zdzisławów K. wraz z przyjaciółmi), które zagoniły stado kibiców do paśnika i ciągną z tego gigantyczną kasę dojąc nas. Ciekawe, że równolegle sportowy duch na mistrzostwach siatkówki czy piłki ręcznej wciąż żyje i ma się nieźle i po meczu nie trzeba sprzątać ton śmieci i kiboli.
Dopóki nie dostanę zwrotu pieniędzy (czyli nigdy) za jawne i bezczelne oszukanie mnie w postaci sprzedaży biletów na sprzedawane przez lata mecze w polskiej lidze, nie interesuje mnie cały ten bajzel. Co więcej, organicznie nie zgadzam się z P. Tomaszewskim w większości jego poglądów, ale ja także nie uważam za normalne by w narodowej reprezentacji grał facet z prawomocnym wyrokiem za korupcję, i by wszystko było w porządku- bo nie jest. Tak samo jak nie jest dla mnie normalne że w reprezentacji Niemiec nie ma żadnego Niemca, a w 40 milionowym kraju pt. Polska nie można znaleźć 20 kopaczy do piłki i trzeba ściągać panów którzy nie dostali się do reprezentacji w swoich poprzednich ojczyznach. Ale może stary już jestem, to i pierdzę i nie słyszę więc się czepiam niepotrzebnie.
Ja wiem że to bez znaczenia, ale i tak nie podoba mi się to.
-Mamo dlaczego ci ludzie klęczą?
Bo to synku E24 jedzie.
-A ten za nim, to ma awarię?
Nie synku, to diesel.

qrdl

  • Gość
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #260 dnia: Czerwca 17, 2012, 14:57:10 »
@col_Kurtz. Tak ujmując sprawę, to piłka nożna też nie jest sportem narodowym, ani nawet żadnym innym.... no może środowisk angielskich public schools, czy innych gentelmenów. W jeszcze większym stopniu dotyczy to koszykówki, która została całkowicie wymyślona na zamówienie. W tym sensie piłka nożna jest `narodową grą` FIFA i UEFA, pozbawioną jakichkolwiek lokalnych kulturowych treści. Gdyby nie napisy typu "WROCLAW" "KYIV" (czy jakoś tak), to równie dobrze zawody mogłyby się odbywać na antypodach, tak to zostało `wypreparowane`. Krótko mówiąc nie sądzę aby w Polsce piłka nożna miała jakieś głębsze, kulturowe zakorzenienie (w przeciwieństwie do palanta). Czym się w takim razie aż tak podniecać? Tak jak pisał GzKPKPwJ - "Całę te Euro to są igrzyska koncernów piwowarskich (i innych panów Zdzisławów K. wraz z przyjaciółmi), które zagoniły stado kibiców do paśnika i ciągną z tego gigantyczną kasę dojąc nas", a ja bym do tego dodał, że tych panów kopaczy tak hojnie się opłaca, bo to wentyl bezpieczeństwa dla niepokojów społecznych. Teraz wszelka błazenada (Wojewódzki, Majewski i inni) i cyrk (EURO 2012) jest w cenie - inaczej ludzie mogliby się zacząć zastanawiać, dlaczego pomimo wypruwania sobie żył, jest coraz gorzej, skoro obiecywali, że będzie tak pięknie...

PZPNu i tak nie ruszą, więc wszelka dyskusja jest jałowa. Za 2-3 miesiące wszystko się zacznie od nowa i skończy jak zwykle. Pamiętacie jak Listkiewicz się przykleił do stołka Prezesa, że nawet ciepłą wodą nie dało się go odkleić? On dziś "krytykuje" PZPN. Świat się kończy  :karpik.

Tako rzecze,
Zaratustra

Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #261 dnia: Czerwca 17, 2012, 15:00:54 »
Zapominamy powoli że to są tylko panowie kopiący piłkę, biorący za to kilkadziesiąt tysięcy PLN miesięcznie...
Ta cała piłka kopana mi "zwisa i powiewa", ale rozśmieszył mnie płacz o to, że ci panowie nie dostali więcej darmowych bilecików dla rodzin, znajomych i pociotów. O ile jakoś te "związki sportowe" budzą moją niechęć (choć akurat PZPN mam gdzieś, bardziej mnie "uwiera" inny, bo związany "moją" dziedziną sportu) to akurat zgadzam się z ichnim prezesem (w tej sprawie), że jak im po 11 szt. na mecz nie wystarczyło to mogli sobie dokupić bo nieźle zarabiają. Zgadzam się z Tobą, że to są ludzie, którzy biorą kasę za pracę - w ich przypadku za granie w piłkę i tą pracę wykonują "tak sobie" (nie wiem, meczów nie oglądam - ale po efektach sądzę) i robienie z nich diabli wiedzą kogo jest delikatnie mówiąc śmieszne, a ich płacz o dodatkowe darmowe bileciki delikatnie mówiąc żałosny.

Wyobrażacie sobie, Ci którzy pamiętacie ekipy Piechniczka i wcześniej, jakbyście na mundialu `82 zareagowali na przejazd przez zablokowane miasto autobusu pełnego wytatuowanych facetów w drogich dresach/garniturach, w eskorcie policji na sygnale?

I tak bywało - w 1974 - tyle, że wtedy chodziło o powrót "z tarczą" ...  :002:


Offline Leon

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #262 dnia: Czerwca 17, 2012, 15:22:21 »
Błaszczu jedzie po "prezesie" wesołej kompanii jaką jest PZPN.
Ta wypowiedź raczej świadczy o niewielkim lub zerowym profesjonalizmie w podejściu do meczów kadrowych naszego kapitana i jego kolegów... Darmowe bilety, premie, apanaże, profity - to raczej za zasługi a w tym przypadku takowych brak. To, że Błaszczykowski zagrał na Euro nie do końca jest jego zasługą - nie on starał się i uzyskał organizację mistrzostw. Jego zasługa jest to, że został powołany na Euro, nie wywalczył awansu. I jego zadaniem było grać na najwyższym z możliwych dla niego poziomie a nie załatwiać bilety rodzinie.
W ogóle nie rozumiem dlaczego rodziny piłkarzy miałyby dostawać darmowe bilety. Darmowe tzn. opłacone przez kogoś innego...   
Marcin Widomski

Pealuuga lipp, Surnupealuuga lipp, Tundmuste tipp, Sinu tundmuste tipp, See on ju vabadus hüperboloid, Insener Garini hüperboloid...

Offline Mekki

  • Global Moderator
  • *****
  • Tępy Ch**:)
    • 13 WELT
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #263 dnia: Czerwca 17, 2012, 22:01:27 »
Takie tam:
A w jaki sposób Ty jesteś upośledzony?

Kanał youtube 13WELT

Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #264 dnia: Czerwca 17, 2012, 22:36:17 »
Dlaczego uważa się, że piłka to sport narodowy ? Nie wiem. Jakoś od małego dziecka lubiłem grać w piłkę. Pewnie dlatego, że jest to najbardziej kontaktowy sport drużynowy, widać tam autentyczną walkę, faule, kontuzje, kunszt zawodników. Walka o dominację na boisku jest po prostu widoczna.
Siatka jest fajna ale co z tego skoro tam wszyscy cały czas stoją w miejscu. Czasami nawet się nie spocą...

Dla mnie piłka to najbardziej efektowny sport i najbardziej widowiskowy. Taki rodzaj rzymskiej areny. Ale jak podkreślam "dla mnie".

Niemiecka drużyna jest perfekcyjna. Uwielbiam patrzeć na ich grę. Zero finezji, zero boiskowego szpanu. Tam gra cała drużyna i perfekcyjnie realizuje założenia taktyczne. Widać to było w meczu z Portugalią: powiedzieli, że zablokują Ronaldo i to zrobili. Wygrali tylko jednym golem ? Ale wygrali. Oni tam po prostu mają jedenastu Lewandowskich i Błaszczykowskich.

Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #265 dnia: Czerwca 17, 2012, 22:57:46 »
@Nietzscheański Nadczłowiek
Na szybko. Ja nie wierzę w pojęcie sportu narodowego. To sztuczny twór medialny, tyle. Skąd się jakie dyscypliny wywodzą, to inna sprawa i niewątpliwie ciekawsza i warta prac naukowych - to nie sarkazm, tak sądzę, bo wówczas patrzy się nieco szerzej :)
Co do zarobków. Czy tylko kopacze tyle zarabiają? Zarobki tych ludzi, tenisistów, kierowców F1, czy koszykarzy NBA, czy footbolowych... rety, to się włos na głowie jeży normalnie.

Na dobrą piłkę, czy F1, tenis czasami, lubię popatrzeć, posłuchać o zawodnikach, i innych ciekawostkach. Ale to dęcie w trąby o sporcie narodowym, to moim zdaniem lekka przesada i ja w to nie wierzę ;)

@Głos z kibla PKP w Jaworze
Co do eskorty autobusu z piłkarzami. Hm. Jako, że mieszkam blisko stadionu miejskiego w Poznaniu, to widuję autobusy z obstawą o wiele większą - kto jedzie autobusem? Kibole, albo kibice, chronieni przed... kibolami lub kibicami. To jest dopiero abnormal ;) :D
To już będą TRZY dekady! Czas leci, Proszę Pana, niestety ;) "Entliczek, pętliczek, co zrobi Piechniczek, teeego... Nie wiem nikt". ;)

tomek1988

  • Gość
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #266 dnia: Czerwca 17, 2012, 23:53:40 »
Pewnie dlatego, że jest to najbardziej kontaktowy sport drużynowy [...]

Raczysz żartować :D... Fragment mojego posta z 2009 roku:

Obejrzałem dziś trzy mecze, zatem ciąg dalszy rugbowej propagandy ;)...

Na początek taki film:
http://www.youtube.com/watch?v=L7d4I-HR6iw

I dla porównania (nie wszystkie przedstawione zagrania są zgodne z przepisami :)):
http://www.youtube.com/watch?v=i322wY8OH2Q

Moja zgryźliwość wobec piłki nożnej jest trochę dziwna, bardzo ją lubię i kibicuję Manchesterowi United od 1998 roku.

Nie mam zamiaru dyskutować nad wyższością jednego sportu nad drugim... Uważam to za bezcelowe, bo obydwa mają swoje zalety. Przez ostatnie trzy dni grałem z osiem godzin w piłkę nożną i obejrzałem wszystkie mecze - myślę, że nie jestem stronniczy ;)...


Viva Ronaldooo, Viva Ronaldooo! Get him on a plane, bring him back from Spain! Viva Ronaldooo!

mmaruda

  • Gość
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #267 dnia: Czerwca 18, 2012, 00:18:06 »
Ciężko mówić o jednym z najpowszechniejszych sportów, jako narodowym. Krykiet jest sportem narodowym w Indiach i to o wiele bardziej niż w Anglii, w Brazyliii grają w nożną, ale chodzi bardziej o żonglerki i zabawę z piłką, niż o drużyny i gole, na Kubie od lat za sport narodowy uznaje się bejsbol i tak sobie można dywagować. Jakbym ja miał to jakoś określić, to sport narodowy, to taki, który cały naród uprawia i wszyscy są w tym dobrzy...

U nas sportem narodowym jest... napier... się (przepraszam z góry moderację i użytkowników, ale inne słowa tego nie oddają). Jest taka opinia, że noga to taki sport plemienny. Nie chodzi tyle o jego oglądanie, co o fakt, że kibicowanie tej, czy tamtej drużynie daje poczucie przynależności, a dalej idzie to we wszystkie rodzime patologie z rodzaju ultrasów. Spotkałem się nawet z komentarzem na GW, że przegraliśmy mecz, bo nie można mieć dobrej drużyny bez zorganizowanego ruchu kiboli. Pominę już fakt, że to turniej międzynarodowy i cała ta lokalna wiocha ze swoimi racami, nacjonalizmem, rasizmem i agresją, bo są w kupie przysporzyła Polsce już sporo złego PRu (najpierw BBC, potem zajścia w Warszawie), ale rozwala kompletnie, że są ludzie którzy wierzą w takie bzdury.

Z piłką jest tak, że tu wcale nie chodzi o widowiskowość sportu, czy kontaktowość (tutaj nasza gała jest zresztą wieki w tyle za wersją australijską, amerykańską, irlandzką, czy choćby hokejem), chodzi o to, że wszyscy z podwórka się tym jarają to i ja muszę, bo idzie za tym cała kwestia bycia prawdziwym Polakiem i inne ideologiczne pierdymuty. Jakiś czas temu w telewizji były te sondaże "co to znaczyć być dziś patriotą", większość ludzi mówiła, że kibicuje reprezentacji.

Mój kolega Rusek, przy okazji różnych utarczek słownych i przyjacielskich złośliwości na tle narodowym, zawsze kwituje, że Polacy to strasznie zakompleksiony naród z pretensjami do wielkości, który jeszcze nie nauczył się, że na wielkość to sobie trzeba ciężko zapracować. Coś w tym jest niestety.


Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #268 dnia: Czerwca 18, 2012, 08:22:06 »

U nas sportem narodowym jest... napier... się (przepraszam z góry moderację i użytkowników, ale inne słowa tego nie oddają). Jest taka opinia, że noga to taki sport plemienny. Nie chodzi tyle o jego oglądanie, co o fakt, że kibicowanie tej, czy tamtej drużynie daje poczucie przynależności, a dalej idzie to we wszystkie rodzime patologie z rodzaju ultrasów. Spotkałem się nawet z komentarzem na GW, że przegraliśmy mecz, bo nie można mieć dobrej drużyny bez zorganizowanego ruchu kiboli. Pominę już fakt, że to turniej międzynarodowy i cała ta lokalna wiocha ze swoimi racami, nacjonalizmem, rasizmem i agresją, bo są w kupie przysporzyła Polsce już sporo złego PRu (najpierw BBC, potem zajścia w Warszawie), ale rozwala kompletnie, że są ludzie którzy wierzą w takie bzdury.
Radze przejść się od czasu do czasu na meczę np. ekstraklasy i radzę również wyrzucić do kosza GW. Kłamstwa  czy tez wyolbrzymienia gazety (choćby na temat kiboli) to chleb powszedni i wystarczy trochę tylko zainteresować się tematem, żeby się o tym przekonać. Sam chodzę dość często na mecze Wisły Kraków, czasem zdarza mi się zasiadać na "młynie", znam też sporo kibiców czy też 'kiboli' (bo ostatnio to kibolem jest każdy, kto nie jest 'piknikiem', każdy kto przeklnie  na meczu, każdy kto zasiada na młynie i 'drze mordę przez 90 minut' a już nie daj boże, żeby wymachiwał jakimiś symbolami patriotycznymi tudzież anty-komunistycznymi bo to daje 100% pewność, że jest rasistą, antysemitą, ksenofobem itp. a jego iloraz inteligencji jest równy pniu drzewa). Oczywiście burdy się zdarzają, ale dzieje się to coraz rzadziej i dotyczy tylko marginesu. Ja nigdy nie wbiłem nikomu maczety w plecy, ani nawet nie uderzyłem żadnej osoby tylko dlatego, że kibicuje innej drużynie. Nie uważam się również za rasistę ani 'antysemitę' no ale kto wie, może o czymś nie wiem ;p Nie jest to również jakiś typowo polski problem, bo to zjawisko występuje na całym świecie no ale my zawszę musimy mieć jakieś kompleksy.
IŁ-2 FB/AEP/PF 4.04m. Lock On 1.12b

Offline Redspider

  • *
  • Pure evil....ZŁOOOOO !
Odp: Kokokoko 2012 [o piłce nożnej]
« Odpowiedź #269 dnia: Czerwca 18, 2012, 08:38:06 »
Co do Błaszczykowskiego ( i byc może reszty drużyny ).
Co to za przygotowanie mentalne ( o fizycznym nie wspominam ), że zawodnikom przeszkadza to, że ich dupencje (tudzież inni członkowie rodziny, znajomi, etc.) nie dostały biletów ? Co ma piernik do wiatraka ? Być może ich obeność może podnosić morale zawodników, ale czy aby mają wpływ decydujący o grze ? Nie sądzę. Przpraszam. Sądzę, że powinni mysleć o meczu a nie o nieobecnych na trybunach. To teraz będzie tak, że jak pojadą np. do Brazylii ( bo jakimś cudem udało by się tam dostać ) nie ma dup nie ma grania ? Noooo....pleaseeeee.
NA PLASTERKI !!!

Geniusz może mieć swoje ograniczenia, ale głupota nie jest tak upośledzona