Od momentu OBT postanowiłem grać wyłącznie jedyną słuszną nacją, czyli niemiaszkami którymi doszedłem do 4 ery włącznie tylko dla samej Pantery Ausf A. Niestety, ale moje poirytowanie tą nacją, a w zasadzie co z nią zrobiono, lub nie zrobiono sięgnęło zenitu. Ciągłe uszkodzenie działa, eksplozje przedziału amunicyjnego no i szczyt szczytów Tiger schodzący na strzała od byle pierda z poziomu niżej, sprawił, że ta nacja jest obecnie jak dla mnie niegrywalna. Przypomina to czasy WOT-a, gdzie tutaj przychodzi na myśl taka sama konkluzja: WOT- USA-Papier, WT:GF-Germany-Papier.
Przesiadłem się na rosyjską stronę mocy. Pierwsza bitwa rezerwą T-26, poezja, walę w co chcę i kiedy chcę bez celowania snajperskiego 8-12 kill'i i w top 3 a nawet top 1 jestem. Rozumiem, moglem grać z nieogarniętym przeciwnikiem, ale sytuacja się nie zmienia gdy wpada w moje ręce BT-7. Czołg-rakieta. Przyspieszenie od 0-100 w 0,5 sekundy. Zanim wróg się zorientował to mu na respie tyle krwi napsułem, że w zasadzie reszta to już formalność. I tak przez kilka bitew, byle do następnego. No i jest następny poskramiacz szkopów. Cud radzieckiej myśli technicznej T-50!. Normalnie jeżdżąc nim, czuję się spokojny o wynik. W ogóle o nic nie muszę się martwić, mogę strzelać bez snajperskiego i tak trafię. Nic nie jest mi w stanie przeszkodzić w osiągnięciu celu- bo mam do k@$wy nędzy pancerz ze Stalinium i Awesomium. Nawet jak jakiś Pz4 uszkodzi niechcący mi obrót wieży, to za chwile mnie mocno przeprasza widząc jak się jego kuper pali. Aż boję się odkrywać kolejne pojazdy.
Reasumując, oczywiście nie są to jakieś płacze itp, tylko wariacja historyczna jaką zapewniła nam na obecną chwilę Gadzina. Zdaję sobie sprawę, że to w końcu openbeta, że wiele jest do zrobienia i to tak w zasadzie dopiero początek, ale krew mnie zalewa, gdy widzę jak potraktowano choćby to, że Niemcom dano stosunek przebijalność/prędkość dla poszczególnej amunicji dla kąta 30 stopni, a nie 90! Tak więc, póki co to jest to gra jednej nacji, tej czerwonej.