Sorry za post pod postem, ale nikt od wczoraj nic nie napisał. Testowałem sobie dziś CloDa z TF modem i potem przeskoczyliśmy z _Michalem do multi w BoS.
Ogólnie te serwery, które są teraz jakoś za wiele frajdy nie dadzą - expert było pełne, a normal to taki War Thunder, gdzie króluje vulching. Misje nieco za szybko się kończą. Na chwilę obecna nie widzę sensu grania online, ale wiadomo, to jest do testów teraz. Jedno co mogę powiedzieć, to że Jak-1 nie ma startu do G-2. Trzeba być albo bardzo dobrym, albo mieć dużo kumpli w okolicy i świetnie ogarniać komunikację. Rozróżnianie maszyn jest bardzo kłopotliwe. Ikony mogłyby tu pomóc, gdyby nie były tak bardzo intruzyjne - przydałoby się coś bardziej stonowanego, żeby nie psuło wrażenia lotu, ewentualnie niech te żółte paski i czerwone gwiazdy bardziej rzucają się w oczy. Chociaż może to tylko ja tak mam i jak więcej polatam, to nabiorę wprawy.
Jako, że polatałem w CloDa, to parę rzeczy od razu ciśnie mi się na usta. Graficznie CloD nie ma tutaj startu. Wiem, że są osoby, które będą wychwalać Kłodowe kokpity, ale chyba mało uważnie patrzą - niby rozdziałka tekstur wyższa, ale wciąż są elementy kokpitu (np w Spicie, po prawo), które są ewidentnie low res i namalowane po prostu na wewnętrznej stronie burty, żadne tam 3D. Aż przywodzi to na myśl starego Iłka. BoS może i nie ma takich wysokich rozdziałek, ale przynajmniej wszystko jest jednolite. Jeśli idzie o teren i chmury, to naprawdę nie ma porównania. Ja wiem, że BoS to wieczna zima i mało kolorowo, ale te generyczne miasta, dziwna kolorystyka gleby i chmurki rodem z DBW, albo HSFX wcale CloDowi nie pomagają.
Na koniec sam model lotu. Nie wiem co TF zrobiło z CloDem, ale mam wrażenie jakbym leciał z fly-by-wire. Może to taki szok wywołany całym tym bujaniem w BoS, ale maszyny w CloD są kosmicznie stabilne. Nie wiem czy tak powinno być, ale ustawienie samolotu w przechyle 30 stopni i odejście od kompa by zalać herbatę kompletnie mnie zdziwiło, jak wróciłem, to dalej leciał jak wcześnie i nawet o 100 metrów nie obniżyłem pułapu. Nie chce mi się wyłączać moda i kombinować, ale jestem niemal pewien, że na gołej wersji tak nie było. Zachowanie podczas przyziemienia też jakieś dziwne, przy zerowej mocy Spit nad pasem zamiast ładnie opadać zachowuje się jak szybowiec (nie wiem czemu prędkościomierz mi nie działał) w końcu wylądowałem odbijając się od pasa chyba z 10 razy i wjechałem na trawę kompletnie nie czując różnicy między zachowaniem się na pasie a w chaszczach.
Ogólnie sprawy mają się tak, nie znam się na tym co można określić jako poprawne zachowanie samolotu w powietrzu i na ziemi, bo żadnego nie pilotowałem, ale paroma leciałem i to nie tylko pasażerskimi do UK i BoS dość dobrze realizuje tutaj odczucie bycia w samolocie, przynajmniej wizualnie i dźwiękowo. Jeśli ktoś twierdzi, że bardziej pasuje mu CloD, to nie będę się kłócił, ale dla mnie odczucie realizmu zachowania maszyny w powietrzu i na ziemi w BoS jadą konkurencję bez mydła. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że nawet Mustang z DCSa jest jakiś taki zbyt sztywny i wrażenie immersji nie dorównuje tutaj nowemu Iłkowi.
Jeszcze tylko pro tip - jeśli za bardzo wami miota w BoS, to ustawcie krzywe na 50%. Sądząc po wykresie, to odpowiada krzywej 30% w DCSie i rekomendowanym krzywym ze starego Iłka (profil Ola, czy jakoś tak, było na M4T). Ja ma 256 puntów na każdej osi, zęby zjadłęm na krzywych, wiem co mówię. Do it nao!

Udało mi się też rozgryźć zagadkę spinowania po lądowaniu. Niemiecki sprzęt ma blokowanie kółka, ruski nie. Lądując G-2 (wspaniała maszyna) można po prostu zdjąć gaz zupełnie i dać po hamulcach, za to w Łaggach, Jakach i "najlepszej maszynie WWII" cały butthurt zdaje się wynikać z braku blokowania kółka na ogonie.
Jak już mówiłem, nie znam się na FMach i nie latałem żadnym ptakiem z epoki, ale jak dla mnie BoS, pomimo że nie jest full study simem, jednak wyznacza nowy standard jeśli idzie o odczucie lotu. Developerzy idealnie skupiają się na tym, co wzorcowy sim z tego przedziału ma mieć - najlepsze odwzorowanie zachowania maszyny i uzbrojenia, przy uproszczonej obsłudze. Chociaż... ogarnięcie tych wszystkich chłodnic to też spore wyzwanie, zwłaszcza jak się nie obczai w jakiej pozycji dana wajcha ma być w danym momencie.
PS Nie spaliłem jeszcze żądnego motoru.

PS2 Trafienie wrogiej maszyny jest w kwestii satysfakcji porównywalne z zabiciem bossa w Dark Souls - widać efekty oj widać, armaty działają jak powinny, a trafianie z poprawką jest wyzwaniem, ale dzięki świetnemu odczuciu bycia w przestrzeni jakoś lepiej się tę poprawkę rozkminia. Patrzę na siatkę celownika, coś sobie tam liczę i jest mniej więcej tak, jak sobie wyobraziłem - nie trzeba robić zooma i patrzeć gdzie lecą smugacze.