Ja też z grupy tych, którzy obejrzeli pierwszy sezon w jeden dzień (wcześniej wielokrotnie wysłuchali wszystkich Sapkowskich wiedźmińskich i husyckich audiobooków podczas licznych wypraw rowerowych)….
Wrażenia – hmmmmm…. mieszane z lekką przewagą tych negatywnych.
Postacie: Geralt i Jaskier są OK. Co prawda wcześniej naoglądałem się zwiastunów, naczytałem notek prasowych i różnych niepotwierdzonych informacji i moje wcześniejsze wyobrażenia Geralta przypominały bardziej Madsa Mikkelsena – ale Cavill też daje radę. Yennefer i Ciri – tu „szału nie ma…”. Tragedii może też nie, tym bardziej, że wszystko jest sprawą gustu (o którym się nie dyskutuje), ale dla mnie ideałem Yennefer byłaby Eva Green...
https://www.reddit.com/r/witcher/comments/43e909/eva_green_as_yennefer/Potem jest niestety tylko gorzej – a czarodziejki (ze szczególnym uwzględnieniem Triss) dla mnie osobiście szybują tuż nad poziomem dna… Jak można było tak to spartolić (gdyby Triss się nie przedstawiła to nie miałbym pojęcia, że to ona) – słowem porażka !!!
Akcja – tu pokazana historia też mnie nie przekonuje. Zastanawiam się, czy typowy „oglądacz” serialu jest w stanie ogarnąć akcję bez wcześniejszej znajomości książki. Podejrzewam, że ja sam pogubiłbym się w tym, jak to pokazano w pierwszym sezonie. Mam nadzieję, że kolejny będzie bardziej klasyczny. Irytują też mnie trochę elementy poprawności politycznej (należę raczej do grupy zwolenników wierniejszej adaptacji książki osadzonej „średniowiecznej Europie”). No dobra – takie czasy i tak musi być ale o ile np. ciemniejsze czarodziejki mogą być, to mieszkańcy wiosek z rodowodem z Afryki czy Azji są dla mnie trochę zabawni (nie chcę wyjść na jakiegoś rasistę – to tylko moje osobiste odczucie).
Generalnie – „Gra o tron” to to nie jest (i wiadomo, że nie miała być) – polską adaptację Wiedźmina bije na głowę, ale dla mnie osobiście – serial mógłby być lepszy. Cieszą mnie jego dobre oceny, fajnie że o „polskim” serialu jest głośniej na świecie, fajnie, że odżyła sprzedaż książek Sapkowskiego i gier CD Projektu.
Jeżeli drugi (już pewny) sezon będzie lepszy – to nic – tylko się cieszyć.
To, że ja sam po pierwszym sezonie nie wpadłem w euforię pozwala mi niecierpliwie czekać na drugi sezon, który będzie lepszy (w myśl zasady – jest dobrze – będzie lepiej)…