No właśnie. Tutaj pokutuje na siłę przenoszenie gier 1 do 1 na VR. To działa na takiej samej zasadzie jak porównanie VR do Trackir. Nigdy w VR nie osiągniesz takiej prędkości i skuteczności kręcenia głową, masz za to inne atuty, jak lepsza orientacja w przestrzeni, czy możliwość wykonywania kilku akcji jednocześnie. Przykładowo w gierce "Arizona Sunshine" często strzelam do jednego zombiaka, patrząc jednocześnie w innym kierunku. Spróbuj zrobić tak z myszką na monitorze, lub ostrzelać 2 cele jednocześnie

Na silę postulujesz grę pozbawioną wszelkich zalet gry z kontrolerami w pełnym VR. Tak, granie w FPSy w VR na siedząco z padem łapach jest bez sensu, trzeba ruszyć tyłek niestety, albo właśnie "BARDZO DOBRZE"

Przynajmniej człowiek się choć trochę rozrusza, co jest moim zdaniem ogromną zaletą VR.
Ja jako dziecko ciężko chorowałem na chorobę lokomocyjną, pierwszy kontakt z VR był ciężki, zamulenie, nudności itp. Powoli jednak organizm się zaadaptował i teraz praktycznie zupełnie nie odczuwam skutków ubocznych, bez względu na to co bym wyczyniał. Myślę więc, że prawie każdy się do tego z czasem przyzwyczai.
Niestety każdy kto trochę bardziej się pobawi w aktywną formę zabawy w VR od razu zauważy, że kontrolery WMR to totalny chłam i kompletnie się nie nadają do tego. Tracking kontrolerów nie może być uzależniony od pola widzenia kamerek w goglach, bo natychmiast się to mści. Nie da się sięgnąć za głowę, wygodnie strzelać z łuku, sięgnąć w okolice pasa patrząc w sufit, nacisnąć przycisku na hełmie itp.
Oczywiście można się do tego zaadaptować ale całą naturalność i radochę z zabawy szlag trafia.
Celowanie w VR kontrolerem jest bez porównania fajniejsze, niż śledzenie krzyżyka na monitorze.