Nie mam żadnych nadziei jeśli chodzi o odkupienie tego serialu. Zwaszcza, gdy z pompą ogłoszono wielki "acziwment", że wszystkie odcinki drugiego sezonu zostaną wyreżyserowane przez kobiety (o czym już pisałem wcześniej). To już mówi mi wszystko co potrzebuję wiedzieć. Mój wniosek jest tak, że celem tej produkcji nie jest stworzenie dzieła godnego świata wykreowanego przez Tolkiena, tylko społeczny aktywizm, czy jak kto woli "twórczość misyjna". Podobnie było w przypadku Wiedźmina, gdzie twórcy otwarcie przyznawali, że albo nie znają dzieła Sapkowskiego, albo wręcz nim gardzą. I takie są dzisiaj realia w szeroko pojętym Hollywood. Aktywiszcza udające scenarzystów, show runnerów czy reżyserów. Ja nie jestem tym zainteresowany i bardzo sceptycznie podchodzę do tej produkcji.
Poprzedni sezon, mimo tej całej negatywnej nagonki nie był taki zły, były nawet bardzo fajne momenty.
Tam nie było żadnej "nagonki". Była adekwatna reakcja fanów na próbę serwowania im 💩.
Nie był zły? No faktycznie, w sumie nie był. Był TRAGICZNY.