Leżę sobie w szpitalu, bywa i obok mnie leży facet. Gadamy, gadamy bo nic innego się nie da w szpitalu robić i okazuje się, że facet był przez dwa lata mechanikiem w lotnictwie, w końcówce lat 70's.
Opowiedział mi, że w ich jednostce wir silnika pechowemu mechanikowi wyssał gałki oczne z oczodołów, o tym że piloci dostawali awans jeśli wylądowali uszkodzonym samolotem, zamiast się katapultować i o tym, że facet który katapultował się po wszystkim mówił, że gdyby wiedział co oznaczają te przeciążenia to wolałby się rozbić, czy o pilocie który zderzył się z ptakiem w locie, przebita kabina, rozerwane oko - a mimo to facet wylądował.
Czyli dużo szczegółów, których tak zaraz nie wymyślił, zwłaszcza w relacjach prywatnych wojskowych.
Pytanie - na ile jest sens spisywać takie wspomnienia, uporządkowane lub nie, lub zacząć grzebać w poszukiwaniu takich ludzi?
Tak zupełnie niezobowiązująco pytam, po prostu taki pomysł, żeby te wspomnienia nagrać i umieścić gdzieś na jakieś stronie, albo nawet wydać w tej, czy innej formie - samo się nasuwa.
Jest zapotrzebowanie na takie rzeczy? Może słabo znam rynek i takie rzeczy już są.