Ach, "Ślicznotka z Memphis"... Obejrzałem ten film niedługo po obejrzeniu "Bitwy o Anglię" i zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Mimo obecnego chyba w każdym amerykańskim filmie wojennym patosu jest to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika lotnictwa.
Nie wiem czy pamiętacie, ale jest tam taka scena jak dowódca bazy (albo dywizjonu nie pamiętam dokładnie) pokazuje dziennikarzowi listy do matek poległych członków załóg. W momencie kiedy on je czyta na głos są pokazywane archiwalne guncamy myśliwców atakujących B-17. Świetna scena, pamiętam że bardzo mnie poruszyła. Pokazuje niesamowite męstwo tych chłopaków. Gdzieś czytałem, że w 1943 r. szanse na przeżycie tury bojowej członka załogi B-17 kształtowały się na poziomie 30 albo 40% (nie pamiętam niestety dokładnie).
Albo scena na odprawie, kiedy oficer operacyjny (??) mówi "Target for today is... Bremen" i w tym momencie robi się cicho jak na pogrzebie...
Pozdrawiam