Właśnie sobie zatankowałem i przypomniało mi się kilka kolejnych rad.
Po podejściu na małą odległość, widać światła naprowadzające. Jeśli oba (prędkość i wysokość) są na czerwonym polu, to lepiej odejść, poczekać, ustawić się ponownie i spróbować jeszcze raz, niż poprawiać. Przynajmniej na początku, poprawianie dwóch rzeczy na raz może być kłopotliwe i prowadzić właśnie do "skakania" w górę i w dół..
Ja robię tak, zbliżam się do tankowca z dosyć dużą prędkością (żeby nie tracić czasu, ale na początek można pomalutku) aż zobaczę, że obniża badyla. Wtedy zwalniam (bez hamulców, po prostu ściągam przepustnicę, ale to kwestia gustu) i staram się ustawić na wysokości ok 20 metrów pod końcem badyla. Przy okazji zgłaszam "ready to take fuel". Jak już widzę, że wysokość jest w miarę ok (nie patrzę na wysokościomierz, tylko na cysternę), to dodaję powolutku gazu i zbliżam się. Przy odrobinie szczęścia, kiedy zobaczę światła pozycyjne, wysokość będzie już na zielonym polu.
Jak ocenić te 20 metrów? No powiedzmy, że to ma być kolejna długość tego kija - nie wiem czy to faktycznie 20 metrów, ciężko to ocenić w grze, ale wysokość jednej długości kija poniżej się sprawdza.
Jesteśmy prawie w domu. Tanker mówi wtedy "forward!", ale ja nie dodaję gazu, bo przecież lecę już do przodu. Powoli bo powoli, ale to mi się paliwo kończy, nic mu do tego

Ignoruję skurczybyka. W ogóle dobrze go ignorować, bardziej się liczy własna obserwacja pozycji względem cysterny. Zdarzało mi się popełnić błąd, że kiedy usłyszałem "up!", nie zważając na nic, ciągnąłem do siebie i zaczynało się jojowanie (overcompensating). Lecimy powoli pod brzuchem bydlaka i możemy zauważyć, że jakoś dziwnie się on przesuwa na boki. Nie należy się tym przejmować ani próbować naśladować jego drgań, tylko starać się utrzymać względnie w cieniu jego kadłuba. Operator patyka ma całkiem spore pole manewru i trafi w nas.
Jeszcze jeden szczególik - dobrze mieć w miarę porządnego joya. Ja mam Cyborga EVO. Wcześniej miałem Logic3 Phantoma (pamięta ktoś to jeszcze?) i trudniej było zdecydowanie.
W trakcie pisania zatankowałem znowu, żeby porobić screeny. Oto one.

Jeszcze daleko, więc spokojnie 350 na budziku (tanker leci 315-320).

Widać już obniżony patyk, zwalniam i zgłaszam "ready to take fuel"

Zbliżam się dalej, prędkość koło 320. Wysokość, jak widać, jedną długość kija poniżej końcówki.

Troszkę za nisko...

Ops, przedobrzyłem. Na szczęście na tym obrazku mam prędkość dokładnie taką, jak tankowiec - w tym momencie zbliżanie było na poziomie 1-2 węzłow więc zwolniłem od razu. Nie ma co kombinować, odskok i poprawka...

O, już lepiej, nie? Kontynuuję zbliżanie z prędkością względną jakiś 3 węzłów

Jestem w cieniu jego kadłuba. Może nie widać, ale lewe światło pozycyjne (wysokość) jest zielone - czyli gra i buczy. Prawe jest czerwone, bo jestem zbyt z tyłu, ale to kwestia czasu, w końcu mam te 3 węzły. Więc nic nie poprawiam, tylko ew. koryguję kurs lewo-prawo i czekam.

Oba światełka zielone. W tym momencie orientuję się, że nie otworzyłem klapki

Wciskam ctrl-shift-r i natychmiast słyszę "connect". I już, teraz pozostało trzymać kurs i wysokość. Prędkość utrzyma się sama, o ile nie walniemy dopalaczy albo nie zrobimy czegoś równie głupiego, bo tankowiec nas trochę "holuje". Kiedy już jesteśmy podpięci, to jest łatwo, bo to holowanie nam zdecydowanie pomaga utrzymać pozycję.

Mogę się delektować tą wielką rurą w mojej małej dziurce, wypełniającą mnie życiodajnym płynem
