Dobra, niech cie będzie. To jest coś niezwykłego, ale każdy ma swoje specyficzne hobby. Wiem ogólnie do czego wszyscy tutaj piją - że jak się paliwo zapali w samolocie, to jest czarny dym. Zacznijmy od tego, że zależnie od tego jakie paliwo, to nie zawsze czarny, czasem bury, czasem ciemnoszary itd. Smoliste słupy dymu są typowe chyba tylko dla palącej się ropy, można sobie polemizować, "kto jakie jajka widział", ale nie o to chodzi.
Załóżmy więc, że mamy maszynę z silnikiem, choćby samolot i strzelamy do niego z broni palnej. Trafiamy w bak. Co się dzieje? No jest dziura i paliwo cieknie - od kuli się nie zapali. Zapłon paliwa najprędzej można spowodować napierając w silnik, coś się uszkodzi, płomień pójdzie nie tam gdzie trzeba, zaiskrzy instalacja elektryczna i mamy pożar. Podobnie z olejem. Silnik ogólnie był dość wrażliwą częścią maszyny i gdybym to ja był konstruktorem myśliwca, to najwięcej zbroi zamontowałby właśnie na jego osłonie, co by poziom trudności był odpowiednio wysoki dla prawdziwych mężczyzn. Dołóżmy do tego fakt, że najczęściej strzela się z tyłu, a nasz obiekt napiera te 300 na godzinę (pęd powietrza zazwyczaj jest pewną przeszkodą dla rozbuchania się pożaru), to waląc z kaemu mamy większe szanse zepsuć całą masę innych rzeczy - stery, poszycie płatów (poszarpane skrzydła mają znacznie mniejsze właściwości aerodynamiczne), albo na przykład pilota. Ja nie mówię kategorycznie: nie dla czarnego dymu, ale na tych obrazkach jest on za każdym razem, a wiedząc jak to wygląda w "gołym" Sturmoviku, powiedziałbym, że Olo przesadnie lubi efekty specjalnie rodem z filmów - a tam nawet jak granat wybucha, to detonuje się ze 2 beczki z ropą dla lepszego efektu.