Modelowanie fizyczne zamiast używania samplingu coraz częściej sprawdza się w muzycznych instrumentach i to nie tylko wirtualnych, technologia doszła już do tego że widziałem w ostatniej "Estradzie i Studio" wirtualny fortepian akustyczny oparty nie na tysiącu pamięciożernych wielo layerowych samplach (niestety jeszcze nie miałem okazji go przetestować) tylko właśnie na "emulowaniu". Sam posiadam Lounge Lizzard (elektryczne starocie) gdzie regulując siłę młoteczka i jego twardość, odległość od widelca, symetrię pickupów itd. można zrobić swój własny niepowtarzalny fortepian elektryczny.
Jeśli ktoś z was miał może do czynienia z Organami Hammonda B4 firmy Native instruments ten wie, że pewnych rzeczy na próbkach nie da się uchwycić bo ten instrument jest "żywy" a próbka zawsze zabrzmi tak samo, pomijam ingerencję filtrami, obwiednią itp. Z silnikiem lotniczym jest podobnie.
Dlatego nie byłbym taki pewien czy zsamplowane dźwięki silników będą się Wam bardziej podobać, może będzie z tym więcej problemów, trzaski przy zapętlaniu próbki, niezgodność częstotliwości próbkowania itp. Nie ma co pomstować, pamiętajcie że pomysł na modelowanie fizyczne w pierwszym iłku to nie lada wyczyn. Gdyby jeszcze zróżnicowali dźwięk Bf, foki, ła5, czy ju88 lub heńka to byłoby świetnie.